Ekologia  /  News

Sztuczna trawa to syf, powiedzieli i zaczęli zbierać podpisy pod wnioskiem o zakaz jej sprzedaży

Picture of the author

Przede wszystkim owadom i zwierzętom, ale też środowisko traci na sztucznej trawie, więc człowiek również jest zagrożony. Dlatego Brytyjczycy powiedzieli wprost: chcemy naturalnej trawy, żadnej innej.

Sztuczne trawy może i są kuszące, bo nie trzeba się nimi zajmować i ich pielęgnować. Są zawsze zielone i idealnie przystrzyżone, co często budzi podziw szczególnie u fanów futbolu. Ale też u każdego, kto chce mieć estetyczny ogród, a jeszcze nie wie, że wyręczyć może go robot.

Sztuczność jest jednak w niezgodzie z naturą. Praktycznie na każdym poziomie

Po pierwsze, w produkcji wykorzystuje się paliwa kopalniane, więc zostawia ślad węglowy. Do tego dochodzi mikroplastik, który potem przedostaje się do ziemi. A jak do ziemi, to prędzej czy później i do wody. Nie trzeba nikogo przekonywać, że plastik jest wszędzie, więc sama jego obecność to dobry powód, aby zastanowić się nad sensem produkcji sztucznej trawy. Powodów jest jednak więcej.

Po drugie, sztuczna trawa nie spełnia tych samych funkcji, co prawdziwa. Naturalna daje schronienie owadom, ale też oddaje wodę do atmosfery. Im wyższa, tym więcej, więc dlatego latem nie warto jej kosić, bo zapobiega suszy.

Nieekologiczne cechy sztucznej trawy sprawiają, że sprzeciwiają się jej mieszkańcy Wielkiej Brytanii. Jak informuje serwis rp.pl, mieszkańcy zbierają podpisy domagające się wprowadzenia zakazu sprzedaży sztucznej trawy.

Potrzebnych jest 100 tys. podpisów do listopada, aby sprawą zajął się parlament. Jeśli Brytyjczycy powiedzą „nie” sztucznej trawie, kampania antytrawiasta może objąć resztę Europy.