Tech  /  News

Czarne chmury nad Billem Gatesem. A Nadella dokłada do pieca: dzisiejszy Microsoft jest inny niż ten z 2000 roku

Picture of the author
100 interakcji
dołącz do dyskusji

Rozwód Billa Gatesa okazał się być puszką Pandory. Rozpad małżeństwa sprawił, że zaczęły wychodzić na jaw fakty dotyczące przeszłości byłego szefa Microsoftu. Obecny lider firmy Satya Nadella swoim oświadczeniem dolał oliwy do ognia. Czasy rządów Billa nie były za wesołe?

Pewnym było, że rozwód Billa i Melindy Gatesów stanie się sprawą publiczną – i pożywką dla różnej maści szurii – ale takiego zamieszania raczej się nie spodziewaliśmy. Chociaż kiedy dochodzi do rozstania, bardzo często brudy zostają wyciągane na wierzch. I tak jest w tym przypadku.

Kronika plotkarska może niektórych mierzić, ale akurat w tym przypadku nakreślenie tła jest bardzo istotne, aby zrozumieć, dlaczego oświadczenie obecnego prezesa Microsoftu jest dość zaskakujące, by nie powiedzieć: ostre.

Z publikacji "Wall Street Journal", która ukazała się w tym tygodniu, wynika, że w 2000 roku Bill Gates rozpoczął trwający lata romans z jedną z pracowniczek Microsoftu. W 2019 roku z tego powodu zarząd firmy rozpoczął wewnętrzne śledztwo, które miało wyjaśnić sprawę. Pikanterii całej sytuacji dodaje fakt, że Bill Gates rok później odszedł z zarządu. Oficjalnie: by skupić się na działalności filantropijnej. Ale w kontekście ostatnich publikacji coś tu zaczyna nie grać.

Rzeczniczka miliardera potwierdziła, że romans miał miejsce, a sprawa zakończyła się polubownie. Odejście nie miało jednak żadnego związku z sytuacją sprzed lat – napisano w oświadczeniu.

Z kolei The New York Times opisał, że wiele pracowniczek czuło się niekomfortowo w pracy przez zachowanie Gatesa

Jeśli oglądaliście jakikolwiek serial prawniczy, doskonale zdajecie sobie pewnie sprawę z tego, że to nie przypadek, iż akurat teraz na światło dzienne wychodzą właśnie takie nieprzyjemne fakty. Niby Bill i Melinda Gates nadal mają razem ze sobą współpracować w fundacji, ale zanosi się na to, że będziemy świadkami brudnej, bo zapewne prawniczej gry.

W niełatwej sytuacji jest teraz Microsoft, który obrywa rykoszetem, skoro wyciągane są sytuacje sprzed kilkunastu lat. Satya Nadella nie zamierza jednak rzucać ratunkowego koła Gatesowi. W rozmowie z CNBC prezes korporacji podkreślił, że dzisiejszy Microsoft dla niego i dla wielu innych pracowników jest zupełnie inną firmą od tej z 2000 roku. CEO miał na myśli choćby kwestie związane z różnorodnością czy samą kulturą pracy gwarantującą właściwy klimat.

Między wierszami Nadella dał do zrozumienia, że kiedyś tak dobrze nie było i Gates ma swoje za uszami

Oczywiście równie dobrze możemy interpretować to jako stwierdzenie w stylu „czasy się zmieniły”, ale raczej Nadella wyprzedził ruch mediów i odciął się od ewentualnych zarzutów. Może i kiedyś tak było, zdaje się mówić prezes, ale teraz zupełne inne cele nam przyświecają.

Dodajmy, że nie jest to typowy korpo-bełkot, bo po stronie obecnego lidera Microsoftu są fakty. Microsoft już wcześniej rzekomo zmienił się znacząco jako miejsce pracy, czego dowodem był powrót do firmy tysięcy byłych pracowników.