Neil Youg się mylił - ludzie wolą słuchać muzyki z telefonu niż z PonoPlayera. I wcale nie jest to zły znak
Miała być rewolucja w tym, jak słuchamy i jak w ogóle odbieramy muzykę, a wyszło… no właśnie. Stworzony i firmowany przez Neila Younga odtwarzacz Pono, oferujący „niespotykaną jakość” i bijący rekordy popularności na Kickstarterze najprawdopodobniej nie będzie miał żadnego wpływu na branżę muzyczną. Jest na to po prostu za późno.
Twórcy PonoPlayer zebrali ponad dwa razy więcej pieniędzy niż zakładali, ale nadal jest za wcześnie, aby mówić o wielkim sukcesie
Kilka dni temu pisałem o odtwarzaczu PonoPlayer, sygnowanym przez Neila Younga. Od początku twierdziłem, że nie będzie on sukcesem, bo czasy przenośnych odtwarzaczy już minęły, a argument o wysokiej jakości nijak nie sprawdzi się w przypadku urządzenia mobilnego. Dzisiaj, po zaledwie kilku dniach od startu kampanii na Kickstarterze można by pomyśleć, że nie miałem racji. Obawiam się jednak, że liczby są zdecydowanie bardziej bezwzględne.
Pono Music Player, czyli jak Neil Young sprzedaje (duszę za) odtwarzacz muzyczny
Już w styczniu tego roku Ewa informowała o dość kontrowersyjnych poglądach znanego muzyka, mówących jakoby obecne formaty muzyczne miałyby oferować tylko 5% jakości, jaką oferowały m.in. płyty winylowe. Tym razem Neil Young postanowił pójść o krok dalej. Podczas programu „The Late Show” w rozmowie z Davidem Lattermanem zaprezentował światu odtwarzacz muzyczny Pono. Ma on odmienić świat, co w tym przypadku jest chyba najbardziej neutralnym określeniem tego, w co wierzy muzyk, a do czego będzie chciał nas już wkrótce przekonać.
Neil Young nie ma racji, jakość nie uratuje muzyki - muzyka nie potrzebuje ratunku
Neil Young uważa, że dzisiejsze formaty cyfrowej muzyki oferują tylko 5% jakości, którą muzyka oferowała kiedyś – i mówi tu o winylach i tym podobnych. Young czeka, aż jakiś “bogaty facet” stworzy format o wysokiej jakości dźwięku i odpowiednie odtwarzacze. Stwierdził też, że jeden taki utwór mógłby pobierać się nawet pół godziny, o ile będzie dobrej jakości. Mam wrażenie, że Young żyje w jakimś innym świecie i ma trochę racji tylko w jednej kwestii – że internet i “piractwo” to nowe radio. Jednak Young widzi to nowe radio jako formę skuszenia do kupowania, a przecież rzeczywistość wygląda inaczej.