Najbogatsi ludzie szykują się na koniec świata. Sami do niego doprowadzają

Współzałożyciel Reddita przechodzi operację laserową oczu, by po upadku cywilizacji nie martwić się o brak soczewek. Byli menedżerowie Facebooka kupują hektary lasów i gromadzą tysiące sztuk amunicji, a szefowie funduszy hedgingowych trzymają na podjazdach zatankowane śmigłowce. Evan Osnos w książce "Bogaci, bogatsi, najbogatsi" zagląda za kulisy świata absolutnego luksusu w oczekiwaniu na katastrofę.

Najbogatsi ludzie szykują się na koniec świata. Sami do niego doprowadzają

Żyjemy w czasach, w których miarą sukcesu stała się maksymalna niezależność. Przez dekady wmawiano nam, że sukces finansowy gwarantuje bezpieczeństwo. Im wyższy status, tym grubszy mur oddzielający jednostkę od problemów reszty śmiertelników. Co jednak dzieje się w momencie, gdy ci, którzy wdrapali się na sam szczyt globalnej drabiny pokarmowej, dochodzą do wniosku, że system jest tak kruchy, iż lada moment runie?

Książka Evana Osnosa "Bogaci, bogatsi, najbogatsi. O życiu tych, którzy mają wszystko i jachty", tłumaczona dla wydawnictwa Port przez Katarzynę Bażyńską-Chojnacką, to reportażowa, momentami wręcz antropologiczna wyprawa do świata ułamka procenta najzamożniejszych mieszkańców naszej planety. Osnos nie zatrzymuje się jednak na powierzchownym opisiecie ociekających złotem rezydencji, luksusowych jachtów czy prywatnych wysp. Autor traktuje astronomiczną fortunę swoich bohaterów jako punkt wyjścia do postawienia kluczowego pytania: jak tak skrajne rozwarstwienie społeczne i technologiczny kalejdoskop wpływają na ludzką psychikę oraz poczucie wspólnoty?

Odpowiedź, którą przynosi poniższy fragment, jest przejmująca i paradoksalna. Poznajemy w nim elity Doliny Krzemowej – młodych, bajecznie bogatych architektów naszej cyfrowej codzienności. To ludzie, którzy na co dzień kreują algorytmy zbliżające ludzkość i budują platformy społecznościowe warte setki milionów dolarów. Jednak w zaciszu swoich gabinetów zamieniają się w preppersów. Zakup broni, gromadzenie złota, nauka łucznictwa czy planowanie tras ucieczki helikopterem nie są dla nich fabułą kolejnego hitu Netfliksa, ale chłodną, biznesową kalkulacją ryzyka.

W magazynie Spider's Web+ publikujemy fragment książki Osnosa. Pokazuje bowiem fundamentalne pęknięcie współczesnego świata. Ludzie, którzy posiadają narzędzia i kapitał, by realnie wpływać na stabilizację nastrojów społecznych, naprawę instytucji państwowych czy walkę z kryzysem klimatycznym, wolą skapitulować i zabezpieczyć własny byt w luksusowych bunkrach. Zamiast ratować system, wolą zainwestować w spakowany "plecak przetrwania".

Okładka książki "Bogaci, bogatsi, najbogatsi. O życiu tych, którzy mają wszystko (i jachty)" Evana Osnosa.


Steve Huffman, trzydziestotrzyletni współzałożyciel i prezes serwisu Reddit, którego wartość szacuje się na sześćset milionów dolarów, był krótkowidzem do listopada 2015 roku, kiedy to poddał się laserowej operacji oczu. Zdecydował się na zabieg nie ze względu na wygodę czy wygląd, ale z powodu, o którym zazwyczaj nie mówi zbyt wiele: ma nadzieję, że zwiększy to jego szanse na przetrwanie katastrofy, zarówno naturalnej, jak i tej spowodowanej przez człowieka. "Jeśli nastąpi koniec świata, a nawet jeśli nie koniec, to potężne kłopoty, zdobycie soczewek kontaktowych lub okularów będzie kurewsko trudne", powiedział mi.

"A bez nich mam przejebane" .

Huffman, który mieszka w San Francisco, ma duże niebieskie oczy i gęste rudoblond włosy i bije od niego nieustan-na ciekawość świata. Na University of Virginia był tancerzem turniejowym i dla żartu zhakował stronę internetową swojego współlokatora. Skupia się nie na jakimś konkretnym zagrożeniu – trzęsieniu ziemi w San Andreas, pandemii, brudnej bombie – lecz na jego skutkach, czyli, jak to ujął, "tymczasowym upadku naszego rządu i struktur". "Mam kilka motocykli. Mam też sporo broni i amunicji. Żywność. Uważam, że dzięki temu będę mógł na jakiś czas zaszyć się w swoim domu".

Surwiwalizm, czyli przygotowywanie się na upadek cywilizacji, przywodzi zwykle na myśl obrazy leśnego człowieka w czapeczce z folii aluminiowej, histeryczki z zapasem fasoli, religijnego proroka zagłady. Jednak w ostatnich latach zjawisko to upowszechniło się w zamożniejszych środowiskach i mocno zakorzeniło w Dolinie Krzemowej i Nowym Jorku, wśród kadry kierowniczej branży technologicznej, zarządców funduszami hedgingowymi i innych osób z tej warstwy ekonomicznej.

W 2016 roku, kiedy kampania prezydencka ujawniła coraz bardziej toksyczne podziały w Ameryce, Antonio García Martínez, czterdziestoletni były product manager Facebooka zamieszkały w San Francisco, kupił pięć akrów lasu na wyspie przy północno-zachodnim wybrzeżu Pacyfiku i sprowadził tam agregaty, panele słoneczne oraz tysiące sztuk amunicji. Powiedział mi: "Kiedy społeczeństwo traci zdrowy mit założy-cielski, pogrąża się w chaosie". Garcíi Martínezowi, autorowi Chaos Monkeys (Małp chaosu), zgryźliwego pamiętnika z życia w Dolinie Krzemowej, zamarzyło się schronienie, które było-by oddalone od miast, ale nie całkowicie odcięte od świata .

"Wszyscy ci goście myślą, że jeden człowiek sam w jakiś sposób zdoła się oprzeć wędrującemu tłumowi", stwierdził. "Nie, trzeba będzie zorganizować lokalną milicję. Potrzeba wielu rzeczy, żeby przetrwać apokalipsę". Kiedy zaczął opowiadać znajomym z Bay Area o swoim "małym projekcie wyspy", inni zaczęli "wyłazić z ukrycia" i przyznawać się do własnych przygotowań.

"Myślę, że ludzie, którzy są szczególnie wyczuleni na mechanizmy, dzięki którym społeczeństwo faktycznie funkcjonuje, rozumieją, że obecnie stąpamy po naprawdę cienkim lodzie kulturowym".

W prywatnych grupach na Facebooku zamożni surwiwalowcy wymieniają się uwagami na temat masek przeciwgazowych, bunkrów i miejsc, do których nie docierają skutki zmian klimatycznych. Jeden z członków, szef firmy inwestycyjnej, po-wiedział mi: "Przez cały czas mam w gotowości zatankowa-ny śmigłowiec i podziemny bunkier z systemem filtrowania powietrza". Przyznał, że ze swoimi przygotowaniami znajduje się prawdopodobnie na szarym końcu wśród kolegów. Dodał jednak: "Wielu moich przyjaciół ma broń, motocykle i złote monety. Nie ma już w tym nic niezwykłego".

Tim Chang, czterdziestoczterolatek, ekspert współpracujący z Mayfield Fund, firmą inwestycyjną zarządzającą kapitałami wysokiego ryzyka, wyznał mi: "W Dolinie jest nas cała grupa . Spotykamy się na kolacjach, gadamy o finansach i planach awaryjnych poszczególnych osób . Zakres tych planów jest sze-roki, od gromadzenia bitcoinów i kryptowalut, przez kombinowanie, jak w razie potrzeby zdobyć drugi paszport, po posiadanie domów wakacyjnych w innych krajach, które mogłyby posłużyć jako schronienie"

Kalifornia w ogniu

"Będę szczery – przyznał – gromadzę teraz nieruchomości, żeby generować dochód pasywny, ale także by mieć miejsca, w których mogę się schronić". Oboje z żoną, zatrudnioną w branży technologicznej, mają spakowane torby dla siebie i swojej czteroletniej córki.

Powiedział mi:

"Mam taki koszmarny scenariusz: »O mój Boże, jeśli wybuchnie wojna domowa lub przyjdzie potężne trzęsienie ziemi, które oddzieli część Kalifornii, chcemy być gotowi«" .

Kiedy Marvin Liao, były dyrektor Yahoo, a obecnie partner w firmie inwestycyjnej 500 Startups, przemyślał poczynione przygotowania, doszedł do wniosku, że jego zapasy wody i żywności są niewystarczające. "A co, jeśli ktoś przyjdzie i mi wszystko zabierze?", zapytał mnie . Chce chronić żonę i córkę:

"Nie mam broni palnej, ale mam wiele innych rodzajów broni. Brałem udział w zawodach łuczniczych" .

Zdaniem niektórych to tylko rozrywka "brogrammerów", rodzaj science fiction z akcesoriami w realnym świecie. Dla innych, takich jak Huffman, od lat jest to powód do niepokoju .

"Odkąd obejrzałem Dzień zagłady", powiedział . Film, który miał premierę w 1998 roku, opowiada o tym, jak odłam wielkiej komety uderza w Atlantyk i rozpoczyna się ucieczka przed tsunami.

"Wszyscy próbują uciec, ale utykają w korku . Tę scenę nakręcono w pobliżu mojego liceum . Za każdym razem, gdy przejeżdżałem przez ten odcinek drogi, myślałem, że muszę mieć motocykl, bo wszyscy inni mają przerąbane".

Huffman często brał udział w Burning Man, dorocznym festiwalu ze specyficznym dress codem, organizowanym na pustyni w Nevadzie, gdzie artyści spotykają się z potentatami. Zakochał się w jednej z panujących tam zasad, "absolutnej samowystarczalności", którą rozumie jako "chęć pomagania innym, ale bez oczekiwania pomocy od innych".

Surwiwalowcy, lub "preppersi", jak mówią o sobie niektórzy, rozwijają skrót FEMA, Federalna Agencja Zarządzania Kryzysowego, jako Foolishly Expecting Meaningful Aid” – Głupio oczekiwana sensowna pomoc).

Huffman kalkuluje, że w wypadku katastrofy szukałby jakiejś formy społeczności:

"Przebywanie wśród innych ludzi to dobra rzecz . Mam też nieco egoistyczne przekonanie, że jestem całkiem niezłym przywódcą. Jak przyjdzie co do czego, pewnie będę dowodził, a przynajmniej nie będę niewolnikiem".

Z biegiem lat Huffman coraz bardziej martwił się o stabil-ność polityczną w Ameryce i ryzyko wybuchu dużych zamie-szek. "Jakiekolwiek instytucjonalne załamanie – powiedział – i tracisz transport, na tej zasadzie".

Ludziom łatwiej się panikuje, kiedy są razem

Blogi preppersów nazywają taki scenariusz WROL, without rule of law, czyli bez zasad prawa). Huffman doszedł do wniosku, że współczesne życie opiera się na kruchej zgodzie. "Myślę, że w pewnym stopniu wszyscy zbiorowo przyjmujemy na wiarę, że nasze państwo funkcjonuje, że nasza waluta ma wartość, przekazywanie władzy odbywa się w sposób pokojowy – wszystko to, co najbardziej cenimy, działa, ponieważ wierzymy, że działa. Chociaż uważam, że instytucje są dość odporne i swoje już przeszliśmy, z pewnością najciekawsze dopiero przed nami" .

Budując Reddit, platformę społecznościową o tysiącach wątków dyskusyjnych, która stała się jedną z najczęściej odwiedza-nych stron internetowych na świecie, Huffman uświadomił sobie, w jaki sposób technologia zmienia relacje międzyludzkie, zarówno na lepsze, jak i na gorsze. Był świadkiem tego, jak media społecznościowe mogą nakręcić społeczny lęk. "Ludziom łatwiej się panikuje, kiedy są razem”, powiedział i podkreślił, że "internet ułatwił ludziom bycie razem", ale oprócz tego alarmuje ich, gdy pojawiają się zagrożenia. Na długo przed tym, zanim informacja o kryzysie finansowym trafiła na pierwsze strony gazet, pierwsze sygnały pojawiły się w komentarzach użytkowników Redditu.

"Ludzie zaczęli półgębkiem rozmawiać o kredytach hipotecznych. Martwili się o długi studenckie. Martwili się ogólnie długami. Wiele osób mówiło: »To zbyt piękne, żeby mogło być prawdziwe. Coś tu nie gra«" .

Dodał: "Pewnie część tych alarmów jest fałszywa, ale ogólnie uważam, że jesteśmy dość dobrym barometrem nastro-jów społecznych. Kiedy mówimy o załamaniu wiary w państwo, pierwsze oznaki pojawiają się w mediach społecznościowych".

Śródtytuły i wybór cytatów pochodzi od redakcji.
Tłumaczenie fragmentu: Katarzyna Bażyńska-Chojnacka