Klasyki

28 września – wtedy otworzą się bramy raju dla fanów Porsche. Czeka nas licytacja kolekcji Taj Ma Garaj

Klasyki 28.06.2019 68 interakcji
Piotr Szary
Piotr Szary 28.06.2019

28 września – wtedy otworzą się bramy raju dla fanów Porsche. Czeka nas licytacja kolekcji Taj Ma Garaj

Piotr Szary
Piotr Szary28.06.2019
68 interakcji Dołącz do dyskusji

Nazwa „Taj Ma Garaj” niewielu osobom coś mówi, ale zdecydowanie warto zainteresować się tą kwestią bliżej. Pod tym mianem kryje się bowiem jedna z ciekawszych kolekcji Porsche na świecie. Wszystkie auta i pamiątki zebrane w jej ramach zostaną wystawione na aukcję pod koniec września tego roku.

Kolekcja Taj Ma Garaj została założona przez Johna R. Dixona Jr. Jego fascynacja autami Porsche zaczęła się, gdy Dixon był jeszcze w szkole średniej i zauważył na ulicy przejeżdżający model 911. Rok później pierwsze Porsche stało już pod jego domem, a w latach 90. rozwój kolekcji przyspieszył.

Ostatecznie do chwili śmierci Johna Dixona w 2013 r. udało się włączyć do zbioru ponad 30 różnych Porsche i Volkswagenów, a także ponad 350 motoryzacyjnych pamiątek różnego rodzaju. Dotąd kolekcja była dostępna dla odwiedzających założone przez jej twórcę muzeum, ale wiadomo już, że 28 września tego roku zostanie zorganizowana licytacja – zajmuje się tym RM Sotheby’s. Aukcja będzie miała miejsce w Dayton w stanie Ohio.

Co ważne – wszystko zostanie wystawione bez ceny minimalnej.

To jest ten moment, kiedy z jednej strony człowiek się nawet cieszy, że wszystkie aukcje będą bez ceny minimalnej, ale z drugiej może mieć już pewien przesyt kolejnymi egzemplarzami 911 różnych serii. Dlatego też w tym przeglądzie najciekawszych moim zdaniem propozycji samochodowych, model 911 będzie reprezentowany nadzwyczaj skromnie. Zresztą… miejmy to już za sobą, by przejść potem do bardziej odjechanych propozycji.

Porsche 911 Turbo (930) „Flatnose” („Flachbau”)

licytacja Porsche 356
fot. Darin Schnabel, RM Sotheby’s

Model 911 z otwieranymi reflektorami przednimi to auto bardzo pożądane przez kolekcjonerów – tym bardziej, że fabrykę opuściło tylko 948 egzemplarzy, z czego 160 trafiło do Stanów Zjednoczonych. Wiele osób samodzielnie dokonywało też konwersji seryjnych 911 na wersje „Flachbau”, ale takie auta nie są aż tak cenione.

licytacja Porsche 356
fot. Darin Schnabel, RM Sotheby’s

Do napędu seryjnych egzemplarzy stosowano 3,3-litrowy silnik, na ogół w wersji z fabrycznym pakietem wzmacniającym. Jeśli egzemplarz z kolekcji też dysponuje takim motorem, to można liczyć na solidne 335 KM.

Porsche 912

licytacja Porsche 356
fot. Darin Schnabel, RM Sotheby’s

Dla niektórych to „gorsze 911”, inni są zaś wielkimi fanami modelu 912. Dzięki zastosowaniu silnika ze starszego 356, auto miało lżejszy tył, przez co prowadziło się lepiej od „Dziewięćset Jedenastki”. Sądząc po zdjęciu wnętrza, auto z nadwoziem zbudowanym przez Karmanna zostało wyposażone w 5-biegową skrzynię biegów – była ona opcjonalna.

licytacja Porsche 356
fot. Darin Schnabel, RM Sotheby’s

90 KM osiągane z 1,6-litrowego boksera to niezbyt wiele w aucie o aspiracjach sportowych – na przyspieszenie do 100 km/h Porsche 912 potrzebowałoby aż 13,5 s. O ile mi jednak wiadomo, w praktyce takie auta jeżdżą nadzwyczaj przyjemnie. No i nie są tak drogie jak 911.

Przerywamy ten program, by przylecieć z ciekawostką.

Niewiele osób wie, że Porsche ma na swym koncie także epizod lotniczy. Jeśli zatem przypadkiem dysponujesz klasycznym helikopterem lub samolotem i poszukujesz dla niego odpowiedniego źródła napędu, nie musisz już szukać dalej – zmodyfikowany silnik Porsche 356 nada się i do tego celu.

licytacja Porsche 356
fot. RM Sotheby’s

O ile informacje do których dotarłem są prawdziwe, silnik Y0-95-6 to jednostka typu 678/4 – najmocniejsza spośród 4-cylindrowych lotniczych silników Porsche. Według normy DIN osiągała 75 KM, zaś według SAE – 90 KM. To wszystko z 1,6 l pojemności.

Różnice względem silnika samochodowego? Oczywiście były, z czego najważniejsza to system smarowania z suchą miską olejową. Ponadto motor 678/4 otrzymał też drugi aparat zapłonowy i dodatkowe świece zapłonowe, a jego punkty mocowania przesunięto. Problem w tym, że aktualnie silnik wydaje się być przymocowany do stolika – trzeba zatem będzie zrobić swap. Ze stolika do helikoptera.

Porsche 356 A Carrera GT Speedster

licytacja Porsche 356
fot. Darin Schnabel, RM Sotheby’s

Model 356 przez większość okresu swojej produkcji był oferowany w różnych wersjach nadwoziowych – nie tylko jako zwykłe coupe i kabriolet, ale także – zależnie od rocznika – jako Roadster czy Speedster. Chętni mogli też zamawiać dachy typu hardtop. Wracając jednak do poszczególnych wersji – Speedster od samego początku był autem najbardziej spartańskim: z uboższym wyposażeniem, lżejszy, ale przede wszystkim różniącym się od pozostałych wersji sylwetką, dzięki obniżonej przedniej szybie. Takie auta są obecnie warte krocie.

licytacja Porsche 356
fot. Darin Schnabel, RM Sotheby’s

Nie inaczej jest z Porsche 356 A Carrera GT Speedster z kolekcji Taj Ma Garaj. Zjawiskowe srebrne auto według ekspertów sprzeda się za… 1,5-2 mln dol., czyli ok. 5,6-7,5 mln zł. Na pocieszenie po wydaniu takiego szmalu, nowy nabywca dostanie też wspomniany hardtop.

Porsche 356 Speedster Dragster

licytacja Porsche 356
fot. RM Sotheby’s

Gruby projekt, o którym nic nie wiadomo. Doceniam jednak ideę polegającą na tym, by wydłużyć przód auta sugerując, że siedzi tam co najmniej V12, a potem zastosować 4-cylindrowego boksera wyglądającego jak złożony w Minecrafcie. Oczywiście montując go za tylną osią.

licytacja Porsche 356
fot. RM Sotheby’s

Całość wygląda przerażająco i najprawdopodobniej takie też osiągi oferuje. Nie trzeba przynajmniej zawracać sobie głowy zmianą biegów – tą kwestią zajmie się przekładnia automatyczna.

Volkswagen Beetle Outlaw by Franz Muhr

Jaki jest Garbus, każdy widzi. Ot, praktyczny, niewielki samochód o zupełnie normalnej wysokości nadwozia. No chyba, że mowa o czymś w rodzaju hot-roda, takiego jak Volkswagen Beetle Outlaw. W zasadzie to całość przypomina mi coś w rodzaju nosacza-robocopa (wybaczcie, to te upały).

licytacja Porsche 356
NOSACZ-ROBOCOP / fot. Darin Schnabel, RM Sotheby’s

Zawsze też fascynowało mnie, jak to jest jeździć czymś, co oferuje widoczność na poziomie bunkra. Ale są i zalety – fotele wręcz zachęcają do długiej, komfortowej przejażdżki.

licytacja Porsche 356
fot. Darin Schnabel, RM Sotheby’s

Porsche 356A Sedan Delivery Custom

licytacja Porsche 356
fot. Darin Schnabel, RM Sotheby’s

Co to jest sedan? Ano sedan to takie trójbryłowe nadwo… Stop! Nie w tym przypadku. Czarna „Trzysta Pięćdziesiątka Szóstka” to bowiem interesujące, 3-drzwiowe… kombi. Szczególnie intrygująco wyglądają drzwiczki bagażnika, które wyglądają, jakby w starej lodówce dorobić wlot powietrza i okienko. Ależ bym tym rozwoził catering. Tylko nie za duży, bo silnik nadal jest z tyłu, zapewne znacznie ograniczając ilość miejsca na towar. Za to posiłek dojedzie ciepły!

licytacja Porsche 356
fot. Darin Schnabel, RM Sotheby’s

Porsche 356 Limousine Custom

Pomysłów na modyfikacje aut z silnikami za tylną osią trochę już było. Na pewno wśród tych pomysłów przewijały się też czasem limuzyny, ale żeby w taki sposób przerobić Porsche 356? Brzmi okropnie… do momentu obejrzenia zdjęć. Nie wiem, jak firmie Reutter się to udało, ale 356 jako limuzyna wygląda całkiem stylowo. Pasażerowie tylnych miejsc mają mnóstwo miejsca na nogi, wnętrze jest miłe dla oka (jak zresztą w każdym 356), a przewożonym osobistościom przyjemne melodie nucić będzie 4-cylindrowy silnik przeciwsobny.

licytacja Porsche 356
fot. Darin Schnabel, RM Sotheby’s

356 Limousine oferuje też kilka luksusów – ma m.in. podnóżki dla pasażerów tylnej kanapy, faltdach (materiałowy, zwijany fragment dachu) i miejsce na kieliszki do szampana. A że walizki nie zmieszczą się do przedniego bagażnika? To nic nie szkodzi – można je przymocować nad klapą silnika. To dopiero stylowe podróżowanie!

licytacja Porsche 356
fot. Darin Schnabel, RM Sotheby’s

Analitycy szacują, że wydłużone Porsche 356 nie będzie jakoś szczególnie drogie… na tle innych propozycji z aukcji. Prawdopodobnie osiągnie wartość na poziomie 150-250 tys. dol.

Mało propozycji? Jest ich znacznie więcej.

Tyle tylko, że są już nieco bardziej standardowe. W kolekcji Taj Ma Garaj znajduje się też np. nieco zdekompletowane Porsche 911 Carrera RS 2.7, Porsche 924 Carrera GTS Clubsport, 6-cylindrowa wersja Porsche 914, sporo Garbusów (w tym egzemplarz z pożegnalnej edycji Ultima Edicion), a także fajne buggy Mangosta czy wreszcie traktory Porsche.

Jeśli jednak miałbym wybrać coś dla siebie, to rozważałbym zdecydowanie czarnego Sedana niebędącego sedanem, oraz 356 w wersji przedłużonej. Tak trzeba jeździć. There is no substitute, czy jak to tam szło.

licytacja Porsche 356

Skoro już ma być napis na desce rozdzielczej, to niech to będzie „Porsche” a nie „Passat”. / fot. Darin Schnabel, RM Sotheby’s

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać