Testy aut nowych

Za kierownicą odświeżonego Passata sprawdziłem, co to jest lifting technologiczny

Testy aut nowych 26.06.2019 81 interakcji
Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk 26.06.2019

Za kierownicą odświeżonego Passata sprawdziłem, co to jest lifting technologiczny

Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk26.06.2019
81 interakcji Dołącz do dyskusji

Volkswagen Passat B8 po pięciu latach doczekał się zmian. Ale wcale nie poprawiono prowadzenia, wyciszenia ani osiągów. Nowy model nie jest też wygodniejszy od poprzedniego i wygląda tak podobnie, że obie wersje trudno od siebie odróżnić. To się nazywa „lifting technologiczny”.

Pięć lat. Czas naprawdę szybko mija, bo właśnie tyle minęło już od premiery aktualnej generacji Passata, B8. Zerknijmy wstecz, na 46 lat historii tego modelu. Często właśnie po pięciu latach przychodziła pora na nowy model. Albo „nowy”.

W pięć lat po debiucie Passata B3, na rynku pojawił się Passat B4. Zaledwie 4 lata po premierze Passata B5, pokazany został B5 FL. Był na rynku – zgadliście! – przez pięć lat, a później zadebiutował model B6. Był produkowany przez… biorę po 200 zł z konta każdej drużyny i słucham…

…przez pięć lat. A jego następca, B7 – tylko przez cztery.

Zazwyczaj to były zaawansowane liftingi.

B4 było gruntownie pozmienianym B3. W przypadku B5 FL sprawa jest oczywista. B7 też było po prostu B6, które przeszło kurację odmładzającą. Trzeba jednak przyznać, że zawsze dokładnie było widać, co się zmieniło. Czasami na tyle, że Volkswagen ogłaszał, że to całkiem nowy model, a przy literze B pojawiała się kolejna cyfra.

Pisząc o odświeżonym B8 zacznę od tego, co się nie zmieniło.

Volkswagen Passat lifting

Nie zmieniły się silniki. B8 po liftingu napędzają dokładnie te same motory, co tego sprzed modernizacji (ale już po WLTP). Diesle mają od 120 KM do 240, ale najsłabszego 1.6 TDI nie będzie w Polsce. Nad Wisłą nie kupi się więc Passata mniej niż 150-konnego.

Jednostki benzynowe mają od 150 (1.5 TSI) do 272 KM (2.0 TSI). Jest też hybryda plug-in o nazwie GTE. „Elektryk” współpracuje w niej z silnikiem 1.4 TSI. Wspólnymi siłami osiągają 218 KM.

Nie zmieniło się też to, jak Passat jeździ.

Volkswagen Passat lifting

Zazwyczaj na konferencjach poprzedzających jazdy testowe różnymi samochodami po liftingu, przedstawiciele marek wymieniają, o ile procent poprawiono wyciszenie i ile materiałów wygłuszeniowych dodano. Wspominają o przeprojektowanym zawieszeniu, które zapewnia teraz większy komfort i lepsze prowadzenie. Dodają, że skrzynie biegów zostały zmodernizowane albo wymienione na nowsze. Mówią o „bardziej bezpośrednim układzie kierowniczym” i o rewolucji w kwestii działania napędu na cztery koła.

Volkswagen Passat lifting

W Volkswagenie nie usłyszałem żadnej z tych rzeczy. Nie doświadczyłem ich też podczas jazdy. Nowy Passat nie jest cichszy od starszego, bo i tamten był wystarczający. Nie zmieniono też prowadzenia, bo… właściwie nie trzeba było tego robić.

Volkswagen Passat lifting
Pojemność bagażnika też się nie zmieniła.
Volkswagen Passat lifting
Podobnie jak ilość miejsca z tyłu. Ale jest go sporo.

Podczas testów jeździłem Alltrackiem z silnikiem 2.0 TSI 272 KM.

Specjalnie przepychałem się łokciami, by dorwać kluczyki do Alltracka, ponieważ reprezentuje on segment samochodów, które uwielbiam. Mowa o podwyższonych kombi. Co prawda ten Passat nie jest o wiele wyższy od klasycznego Varianta (prześwit zwiększono o 2 centymetry), ale i tak uważam, że ma więcej sensu niż większość konkurencyjnych SUV-ów.

Volkswagen Passat lifting

Volkswagen Passat lifting
Volkswagen Passat lifting wnętrze

Podczas jazdy zupełnie nie czuć jego „uterenowienia”. Jest bardzo cichy, a opływające powietrze słyszałem dopiero wtedy, kiedy w pełni korzystałem z tego, że prezentacja odbywała się w Niemczech, a trasa wiodła w dużej mierze autostradami bez ograniczeń prędkości.

Na zakrętach jeździ jak zwykły Passat, czyli… świetnie. Układ kierowniczy oczywiście nie jest tak bezpośredni jak np. w Alfie Romeo Giulii czy w BMW 3, ale w kategorii aut pozbawionych wyraźnych sportowych ambicji stanowi wzór. Samochód jest przede wszystkim bardzo stabilny – niezależnie od tego, czy mówimy o autostradowym łuku, czy o fragmencie serpentyn.

Jest też bardzo szybki. 272 KM w połączeniu z napędem na cztery koła tworzą z zielonego Alltracka samochód, który potrafi popsuć humor kierowcom hothatchy albo nawet superaut sprzed lat. Na marginesie – podobno powinno się mówić „vier-Motion”, a nie „four-Motion”. Jak dla mnie nawet „cztery-Motion” brzmi OK). Na papierze Alltrack osiąga 100 km/h w 5,7 s. Na żywo nie dostaje zadyszki w żadnych warunkach. Ma skuteczny napęd na cztery koła i szybką skrzynię, która w dodatku nie szarpie. Co nie jest takie oczywiste w przypadku DSG.

Volkswagen Passat lifting

Jeszcze chwila o spalaniu: średnia z dość dynamicznej jazdy po autostradzie i spokojnej po drogach krajowych i miasteczkach to 11 litrów. Raczej w normie, ale na bardziej miarodajne pomiary proponuję poczekać, aż dostanę w swoje ręce Passata na dłużej.

Z zewnątrz zmieniło się… niewiele.

Volkswagen Passat lifting

„Kochanie, byłam u fryzjera!”… Wielu z czytelników na pewno znalazło się kiedyś w takiej okropnej sytuacji. Żona wraca po kilku godzinach spędzonych na fotelu zakładu fryzjerskiego, a mąż wgapia się w nią, szukając, co się zmieniło. Atmosfera po chwili robi się napięta, odmieniona żona wyczekuje komplementu, ale rzekomej rewolucji za nic w świecie nie widać…

Chyba wiecie, jak ta sytuacja ma się do nowego Passata. Byłoby bardziej efektownie, gdyby moja wyliczanka „co się nie zmieniło” trwała również podczas rozdziału o stylistyce, ale nie do końca mogę tak zrobić. B8 po liftingu jest delikatnie odświeżone z zewnątrz… ale domyślam się, że w komentarzach zaraz pojawi się żart o tym, że przez pomyłkę do tekstu dodałem zdjęcia starej wersji.

Volkswagen Passat lifting
Żeby było jasne: to są dwa egzemplarze po liftingu!

Podpowiem: zmieniono m.in. zderzaki, reflektory z przodu i lampy z tyłu. Dodano nowe wzory felg, kolory lakierów (ładne, m.in. widoczny na zdjęciach zielony) i wersje. Nie są to jednak zmiany, które można szerzej komentować. Wątpię, by znalazł się ktoś, komu podobał się Passat przed liftingiem, a po już nie.

We wnętrzu: nowości jest więcej. Ale trzeba się przyjrzeć.

Volkswagen Passat lifting

Pisałem o tym już dwa albo trzy razy, ale teraz napiszę czwarty. Najbardziej widoczną na pierwszy rzut oka zmianą we wnętrzu nowego Passata jest zastąpienie analogowego zegarka między nawiewami wielkim napisem PASSAT. Nie podoba mi się to i uważam, że wraz z zegarkiem z kokpitu uleciało sporo klasy. Volkswagen tłumaczy, że zmiany chcieli klienci. Czyżby zapominali, czym jadą?

Jeśli już się czepiam: dobrze, że Passat ma wyświetlacz head-up. Szkoda, że mimo liftingu, nadal jest on na wysuwanej szybce, a nie rzucany na szybę. Na plus: przynajmniej wygodnie się reguluje jego wskazania, za pomocą gałki po lewej od kierownicy. Nie trzeba dłubać w czeluściach ekranów.

Volkswagen Passat lifting

No dobrze, dajmy już spokój zegarkowi i head-upowi. Co jeszcze się zmieniło? Przede wszystkim to, czego nie widać, gdy silnik jest wyłączony. Czyli gadżety. Volkswagen mówi bowiem, że ten lifting Passata to…

Lifting technologiczny.

Czyli nie poprawiano właściwości jezdnych ani wyciszenia, ale za to dodano garść (oprócz lepszego head-upa) najnowocześniejszych rozwiązań wymyślanych przez ludzi w okularach i koszulach w kratę. Wymieńmy je po kolei.

Volkswagen Passat lifting
Przy adaptacyjnym zawieszeniu DCC jego twardość można płynnie regulować.
  • Zamontowano nowy system multimedialny. Nazywa się MIB3 i ma po prostu więcej funkcji od poprzedniego. Czyli np. wbudowanego Tidala (szkoda, że nie Spotify) i masę innych gadżetów z obszaru łączności.

Volkswagen Passat lifting

  • Cyfrowe zegary to nowego typu Active Info Display. Są większe i czytelne – czyli takie, jakie powinny być.

Volkswagen Passat lifting

  • Udoskonalono aktywny tempomat. Jego najważniejszą nową funkcjonalnością jest połączenie z nawigacją i kamerą „czytającą” znaki drogowe. To oznacza, że – tak jak wcześniej np. Audi A6 – Passat może sam dostosowywać prędkość do ograniczenia na danym odcinku drogi.

O tym rozwiązaniu można długo mówić i można się go też bać. Tak – ja też oczami wyobraźni widzę przyszłość, w której samochody będą mogły za sprawą takich systemów jechać tylko tyle, ile jest na ograniczeniu – i ani kilometra na godzinę więcej. Unia Europejska zresztą już nad tym pracuje.

Volkswagen Passat lifting

Muszę jednak przyznać, że na niemieckich drogach, na których jest tyle kamer i fotoradarów, co rodzynek w serniku, taki system to zbawienie. Wóz sam zwalnia np. po wjechaniu do miejscowości i przyspiesza (jeśli tego chcemy) po jej końcu. Ciekawostka: gdy miniemy znak mówiący o odcinku autostrady bez ograniczeń, Passat ustawi tempomat na 130 km/h. Ale oczywiście można przyspieszyć mocniej.
Nawigacja „wie” też o zbliżających się niebezpiecznych zakrętach i ostrzega kierowcę. W razie konieczności, samochód może sam zmniejszyć prędkość.

  • Pojawiła się też „pojemnościowa kierownica”. A przynajmniej tak nazywa ją Volkswagen. O co tu chodzi? Dotychczas aktywny tempomat wykrywał, czy kierowca trzyma dłonie na „kółku” sprawdzając, czy wykonuje małe, krótkie ruchy. To oznaczało, że gdy – z użyciem tempomatu – jechaliście idealnie na wprost po równej drodze i kierownica się po prostu nie ruszała, czasami mógł wyświetlić się komunikat „Przejmij sterowanie” albo „Połóż ręce na kierownicy” – mimo że trzymaliście je tam, gdzie trzeba.

Volkswagen Passat lifting

Tymczasem kierownica pojemnościowa wykrywa dotyk dłoni za pomocą systemu „hands off detection”. Można nimi nie ruszać. Druga strona medalu jest za to taka, że ciekawscy nie mogą już „oszukać” systemu, np. kładąc na dole kierownicy banana albo butelkę wody.

Na koniec: ceny.

Volkswagen Passat lifting

Cennik tych wersji Passata po liftingu, które można zamawiać teraz, można zobaczyć tutaj (od 190 KM w górę, tylko DSG, start od 134 390 zł). Pełna gama będzie dostępna we wrześniu: z odmianami 150-konnymi albo z hybrydowym GTE (teraz z zasięgiem w trybie EV zwiększonym do 55 km).

Podsumowanie

Volkswagen Passat lifting

Passat B8 – i przed i po liftingu – jeździ po prostu bardzo dobrze. Nie ma wyraźnych słabych punktów. Wiem, że wywołam zaraz małą burzę w komentarzach, ale moim zdaniem trzeba naprawdę, dla zasady nie znosić Volkswagena/Passatów/aut niemieckich, żeby po przejażdżce tym wozem wyjść z wyrazem niezadowolenia na twarzy.

Zresztą B8 nadal dobrze się sprzedaje. W Europie jego odmiana Variant to najchętniej kupowane kombi klasy średniej, a sedan przegrywa tylko z Mercedesem C. Nie było więc sensu za mocno go zmieniać. Ten lifting mu na pewno nie zaszkodzi. O to chodziło.

Volkswagen Passat lifting

PS Prace nad Passatem B9 podobno „idą pełną parą”. Pytanie, czy to w ogóle będzie Passat, do jakiego przywykliśmy? Zobaczymy za… cóż. Pewnie trochę szybciej niż za 5 lat.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać