REKLAMA

SpaceX wysłał na orbitę tajemniczą kapsułę

SpaceX chce ułatwić produkcję w kosmosie. Starfall ma sprowadzać materiały z orbity, a jego drugi lot pokazuje rosnące ambicje firmy.

SpaceX rozwija Starfall. Kapsuła ma sprowadzać towary z orbity
REKLAMA

SpaceX ponownie wysłał w kosmos nietypową kapsułę Starfall, która w przyszłości ma regularnie sprowadzać na Ziemię materiały wytwarzane na orbicie. Drugi lot odbył się zaledwie 4 miesiące po debiucie konstrukcji, a firma Elona Muska nadal nie zdradza wszystkich szczegółów swojego projektu. Rakieta Falcon 9 wystartowała 20 października o godz. 13:04 czasu polskiego z Cape Canaveral na Florydzie. Była to misja Bandwagon-5, w ramach której SpaceX wyniósł na orbitę łącznie 32 ładunki.

REKLAMA

Tajemnicza kapsuła SpaceX ponownie poleciała w kosmos

Starfall nie jest konstrukcją przeznaczoną do przewożenia astronautów. To bezzałogowy pojazd opracowany z myślą o badaniach naukowych, produkcji w warunkach mikrograwitacji i bezpiecznym dostarczaniu uzyskanych materiałów na powierzchnię Ziemi. W przeciwieństwie do dobrze znanej kapsuły Dragon ma bardzo nietypowy kształt przypominający spłaszczony dysk.

Pierwsza demonstracja Starfall odbyła się 23 czerwca. Jak pisaliśmy już przy okazji debiutu tego pojazdu, kapsuła ma około 3,1 m średnicy i zaledwie 0,75 m wysokości. Jej masa wynosi około 2,1 tys. kg, a maksymalny przewidywany ładunek, który może zostać sprowadzony na Ziemię, to 1 tys. kg.

REKLAMA

Nie chodzi więc o jakieś niewielkie próbki, lecz o urządzenie zdolne do transportowania całych zestawów eksperymentów, specjalistycznych komponentów czy produktów wytwarzanych poza Ziemią. Pierwszy lot miał sprawdzić przede wszystkim zachowanie pojazdu oraz jego zdolność do przetrwania ponownego wejścia w atmosferę.

Tym razem SpaceX zastosował jednak zupełnie inne podejście. Zamiast organizować lot demonstracyjny skoncentrowany na Starfall, umieścił kapsułę w misji współdzielonej z komercyjnymi satelitami. Pojazd znalazł się na samym szczycie zestawu ładunków i zgodnie z harmonogramem miał zostać odłączony od górnego stopnia Falcona 9 dopiero po 2 godzinach i 48 minutach od startu.

REKLAMA

Wcześniej rozpoczęło się uwalnianie pozostałych satelitów. Pierwszy stopień rakiety po około 9 minutach bezpiecznie wylądował na autonomicznej platformie A Shortfall of Gravitas na Atlantyku. Dla tego konkretnego egzemplarza Falcona 9 był to już 19. lot.

SpaceX chce czegoś więcej, niż tylko wynoszenia satelitów

SpaceX nie ujawnił, jakie eksperymenty lub materiały znalazły się na pokładzie kapsuły pokładzie podczas pobecnej misji. Nie podano również szczegółowego harmonogramu powrotu Starfall na Ziemię, dlatego sam start nie oznacza jeszcze zakończenia najważniejszej części demonstracji.

REKLAMA

Ogólny cel całego projektu jest jednak nam bardzo dobrze znany. SpaceX chce stworzyć rozwiązanie zapewniające naukowcom i przedsiębiorstwom regularny, stosunkowo niedrogi dostęp do warunków mikrograwitacji. To środowisko, w którym przedmioty i substancje zachowują się tak, jakby niemal nie działał na nie ciężar, co pozwala prowadzić eksperymenty trudne do wykonania na Ziemi.

Można w takich warunkach badać zachowanie różnych materiałów, procesy krystalizacji czy właściwości substancji stosowanych w przemyśle farmaceutycznym. Zastosowania obejmują również rozwój nowych technologii produkcyjnych, chociaż nie wszystkie z nich mają już potwierdzone korzyści ekonomiczne.

REKLAMA

Największy problem polega jednak na tym, że samo wyniesienie laboratorium na orbitę nie wystarczy. Jeżeli eksperyment prowadzi do uzyskania nowych materiałów lub próbek, trzeba jeszcze przetransportować je z powrotem. Dotychczas możliwość takiego transportu była ograniczona przede wszystkim do niewielkiej liczby specjalistycznych pojazdów, w tym kapsuł Dragon obsługujących Międzynarodową Stację Kosmiczną.

Starfall ma pomóc to wszystko zmienić, bo zamiast uzależniać powrót materiałów od harmonogramu załogowych lub zaopatrzeniowych misji kosmicznych, przedsiębiorstwa mogłyby korzystać z mniejszych, dedykowanych systemów. Warunkiem będzie jednak udowodnienie, że ich obsługa rzeczywiście jest niezawodna i opłacalna.

Na tej samej rakiecie poleciała kosmiczna fabryka leków

Co ciekawe, Starfall nie był jedyną kapsułą powrotną znajdującą się na pokładzie Falcona 9. W misji Bandwagon-5 uczestniczyła również kalifornijska firma Varda Space Industries, która wysłała w kosmos kolejny pojazd swojej serii W.

REKLAMA

To przedsiębiorstwo od kilku lat próbuje udowodnić, że orbitalne laboratoria mogą przydać się w opracowywaniu leków. O pierwszych próbach produkowania substancji farmaceutycznych w kosmosie pisaliśmy już w 2023 r., gdy firma rozpoczęła eksperymenty z krystalizacją rytonawiru, leku stosowanego w terapii HIV.

Przeczytaj także:

REKLAMA

Tym razem na orbitę trafił pojazd W-7, którego zadaniem jest zbadanie potencjalnie bardzo ważnej grupy substancji przeciwnowotworowych. Chodzi o związki PROTAC, projektowane w taki sposób, aby kierować określone białka komórkowe do zniszczenia przez naturalne mechanizmy komórki. To zasadniczo zupełnie inne podejście, niż klasyczne blokowanie aktywności białek.

Jednym z problemów związanych z rozwojem takich terapii jest ograniczona rozpuszczalność niektórych cząsteczek. Może ona utrudniać przygotowanie preparatów skutecznie wchłanianych przez organizm. Varda chce sprawdzić, czy krystalizacja w mikrograwitacji pozwoli otrzymać formy substancji o korzystniejszych właściwościach.

REKLAMA

Na wyniki trzeba jeszcze poczekać, ale firma ma już doświadczenie w sprowadzaniu próbek na Ziemię. Pokazywaliśmy wcześniej, jak jedna z kapsuł Vardy przetrwała powrót przez atmosferę, rejestrując przy tym spektakularne nagranie.

*Źródło grafiki wprowadzającej: SpaceX

Marcin Kusz
Redaktor

Redaktor Spider's Web specjalizujący się w tematyce naukowej. O nowych technologiach zaczął pisać w 2012 r. na łamach portalu Telix. Później współtworzył treści dla Komputer Świata i PCLabu. Epizod dziennikarski zaliczył także w lokalnej gazecie i w dziale blogowym SpeedTest. Współzałożyciel agencji BlueCopy, zajmującej się copywritingiem i poligrafią. Przez pewien czas właściciel firmy transportowej. Prywatnie fan starych polskich oper mydlanych (oglądanych obowiązkowo z konkubiną), dumny opiekun kotki brytyjskiej i pasjonat-amator druku 3D.

REKLAMA
REKLAMA