REKLAMA

Polska gospodarzem wielkich manewrów. Tysiące żołnierzy na drogach

Polska będzie gospodarzem ćwiczeń KOALICJA 26.2. Żołnierze z 11 państw sprawdzą gotowość do wsparcia Ukrainy po zakończeniu wojny.

KOALICJA 26.2 w Polsce. Tysiące żołnierzy na ćwiczeniach
REKLAMA

Tysiące żołnierzy, samoloty bojowe i ogromna operacja logistyczna. Polska stanie się gospodarzem jednych z najważniejszych tegorocznych ćwiczeń wojskowych, podczas których sojusznicy sprawdzą, jak szybko potrafią przygotować wspólne siły do działania. Stawka jest wyjątkowa, ponieważ scenariusz dotyczy przyszłości Ukrainy. Manewry KOALICJA 26.2 rozpoczną się 9 listopada i potrwają niemal 2 tygodnie. Wezmą w nich udział przedstawiciele 11 państw, a jednym z najważniejszych zadań będzie sprawdzenie, czy europejskie armie potrafią wspólnie zabezpieczyć pokój po zakończeniu wojny.

REKLAMA

Tysiące żołnierzy przyjadą do Polski. Rusza KOALICJA 26.2

Od 9 do 22 listopada Polska będzie głównym gospodarzem pierwszych dużych ćwiczeń Wielonarodowych Sił w Ukrainie, czyli formacji przygotowywanej przez państwa należące do Koalicji Chętnych. Przedsięwzięcie nosi kryptonim KOALICJA 26.2, a jego najważniejszym celem jest sprawdzenie, czy europejscy sojusznicy rzeczywiście potrafią w krótkim czasie zorganizować i rozmieścić siły potrzebne do wsparcia Ukrainy po zakończeniu działań wojennych.

W całym przedsięwzięciu, obejmującym działania w Polsce, Francji i Turcji, uczestniczyć ma około 2800 żołnierzy z 11 państw. Są to Belgia, Estonia, Francja, Hiszpania, Holandia, Litwa, Niemcy, Polska, Szwecja, Turcja i Wielka Brytania. Ministerstwo Obrony Narodowej informuje również o zaangażowaniu blisko 2000 polskich wojskowych w przedsięwzięcie, w tym w zabezpieczenie ćwiczeń.

REKLAMA

To pierwsza okazja, by sprawdzić w praktyce rozwiązania przygotowywane od miesięcy przez państwa Koalicji Chętnych. Już w lipcu pisaliśmy o zapowiedzi wielkich ćwiczeń z udziałem Francuzów i Brytyjczyków. Teraz znamy dokładny termin, skalę zaangażowania i zadania, które mają wykonać poszczególne komponenty.

Polska będzie centrum logistycznym całej operacji

Najważniejsza rola naszego kraju nie sprowadza się jednak do udostępnienia poligonów. Polska ma odpowiadać za wsparcie logistyczne całego przedsięwzięcia, czyli zadanie, bez którego nawet najlepiej wyposażone wojska nie będą zdolne do sprawnego działania.

REKLAMA

Przygotowania obejmują przyjęcie zagranicznych jednostek, zapewnienie im zakwaterowania, wyżywienia, paliwa, obsługi technicznej oraz opieki medycznej. Konieczne będzie również zorganizowanie transportu sprzętu i żołnierzy pomiędzy poszczególnymi miejscami prowadzenia ćwiczeń.

Jednym z kluczowych elementów będzie sprawdzenie procedury RSOM, czyli przyjęcia sił, ich przygotowania do dalszego działania i przemieszczenia w rejon operacji. Zagraniczne oddziały dotrą do Polski drogą lądową, morską i powietrzną, a następnie zostaną skierowane transportem kolejowym i drogowym w rejon Nowej Dęby.

REKLAMA

To właśnie takie zadania często decydują o rzeczywistej gotowości armii. Przerzucenie kilkuset żołnierzy jest stosunkowo prostym przedsięwzięciem. Przemieszczenie wielonarodowych sił wraz z pojazdami, wyposażeniem i zapasami wymaga już precyzyjnej koordynacji.

Polska będzie musiała pokazać, że potrafi sprawnie obsłużyć taki ruch i zapewnić wojskom możliwość prowadzenia działań przez dłuższy czas. To doświadczenie może mieć znaczenie również dla innych operacji sojuszniczych realizowanych na wschodniej flance Europy.

REKLAMA

Brytyjskie myśliwce i wielonarodowe dowództwo

Ćwiczeniami kierować będą wspólnie Francja i Wielka Brytania, które odgrywają główną rolę w tworzeniu Wielonarodowych Sił w Ukrainie. Dowódcą formacji jest brytyjski generał broni Tom Bateman, a jej operacyjna kwatera główna znajduje się obecnie w Paryżu.

Brytyjczycy skierują do ćwiczeń około 300 żołnierzy, w tym przedstawicieli 7 Brygady, znanej jako Desert Rats. W manewrach uczestniczyć będą również samoloty wielozadaniowe Eurofighter Typhoon oraz maszyna tankująca Voyager.

REKLAMA

Lotnictwo ma ćwiczyć działania związane z przyszłym zabezpieczaniem ukraińskiej przestrzeni powietrznej. Chodzi m.in. o przygotowanie warunków, które po zakończeniu wojny umożliwiłyby bezpieczne wznowienie cywilnych połączeń lotniczych.

Osobny komponent morski będzie działać z Turcji. Jego zadaniem stanie się planowanie operacji usuwania min morskich oraz procedur pozwalających przywrócić bezpieczny ruch statków handlowych do ukraińskich portów.

REKLAMA

W ten sposób sojusznicy chcą sprawdzić, czy jednostki lądowe, lotnictwo i marynarka mogą wykonywać zadania jako jeden skoordynowany organizm. Nie chodzi wyłącznie o wspólne wykorzystanie uzbrojenia, lecz także o dowodzenie, łączność i współpracę wojsk z różnych państw.

Najważniejszy pokaz odbędzie się w Nowej Dębie

Jednym z głównych punktów ćwiczeń będzie Ośrodek Szkolenia Poligonowego Wojsk Lądowych w Nowej Dębie na Podkarpaciu. Na 20 listopada zaplanowano tam specjalny dzień pokazowy, podczas którego przedstawiciele państw Koalicji Chętnych i mediów będą mogli zobaczyć wybrane elementy operacji.

REKLAMA

Żołnierze zademonstrują m.in. sposób przyjmowania i przemieszczania oddziałów, organizację zaplecza technicznego, naprawy sprzętu oraz zadania związane ze szkoleniem. Zaplanowano również przelot samolotów.

Nowa Dęba nie jest przypadkowym wyborem. Na tym samym poligonie odbywały się wcześniej testy nowoczesnych systemów antydronowych, podczas których żołnierze z kilku państw sprawdzali rozwiązania odpowiadające zagrożeniom znanym z wojny na Ukrainie. Tym razem skala przedsięwzięcia jest znacznie szersza. Zamiast koncentrować się na pojedynczym rodzaju uzbrojenia, ćwiczenia obejmą funkcjonowanie całej wielonarodowej formacji.

Polska nie wyśle swoich żołnierzy na Ukrainę

Wokół Koalicji Chętnych od miesięcy pojawiają się pytania dotyczące ewentualnego rozmieszczenia zachodnich wojsk na terytorium Ukrainy. Warto jednak wyraźnie rozdzielić obecne ćwiczenia od przyszłej misji. Planowane Wielonarodowe Siły w Ukrainie mogłyby rozpocząć działania dopiero po zakończeniu walk i na wniosek ukraińskiego rządu. Ich zadaniem nie byłoby prowadzenie działań bojowych przeciwko Rosji ani monitorowanie przestrzegania zawieszenia broni.

REKLAMA

Przeczytaj także:

REKLAMA

Zamiast tego formacja miałaby wspierać odbudowę zdolności ukraińskiej armii, prowadzić szkolenia, pomagać w naprawach sprzętu oraz wzmacniać bezpieczeństwo przestrzeni powietrznej i żeglugi. Całe przedsięwzięcie funkcjonowałoby poza strukturami NATO, choć uczestniczą w nim państwa należące do Sojuszu. Polska zamierza pełnić przede wszystkim rolę zaplecza logistycznego. Zgodnie z przedstawionymi założeniami nasz kraj nie planuje wysyłania własnych żołnierzy na terytorium Ukrainy w ramach tej formacji.

*Źródło zdjęcia wprowadzającego: Imprensa AgruBan, Pexels

Marcin Kusz
Redaktor

Redaktor Spider's Web specjalizujący się w tematyce naukowej. O nowych technologiach zaczął pisać w 2012 r. na łamach portalu Telix. Później współtworzył treści dla Komputer Świata i PCLabu. Epizod dziennikarski zaliczył także w lokalnej gazecie i w dziale blogowym SpeedTest. Współzałożyciel agencji BlueCopy, zajmującej się copywritingiem i poligrafią. Przez pewien czas właściciel firmy transportowej. Prywatnie fan starych polskich oper mydlanych (oglądanych obowiązkowo z konkubiną), dumny opiekun kotki brytyjskiej i pasjonat-amator druku 3D.

REKLAMA
REKLAMA