LOT odpowiada na walizkę InPostu. Są bajery
Przewoźnik rywalizuje z firmą kurierską na rynku walizek - tak się bawimy w 2026 r.

Oczywiście konkurentów chcących ułatwić transport waszych rzeczy jest więcej, ale to InPost w tym roku sporo namieszał, wypuszczając własną walizkę. Na dodatek taką, której wcale nie trzeba zabierać do samolotu. Pasuje do paczkomatów i nie ma w tym przypadku - InPost zachęcał, aby bagaż wysyłać z Polski do innych państw, w których firma stawia swoje automaty paczkowe. W ten sposób można w tańszy sposób transportować rzeczy. Wystarczy przed urlopem posłać walizkę niczym paczkę, by ta na miejscu czekała na odbiór.
Walizki LOT-u są bardziej klasyczne i przystosowane do podróży samolotowych
Polski przewoźnik nawiązał współpracę z firmą Wittchen. Dostępne są w trzech rozmiarach - kabinowym, średnim i dużym.
Walizka to coś więcej niż praktyczny element podróży – towarzyszy nam w odkrywaniu nowych miejsc i staje się częścią naszych wspomnień. Chcemy, aby doświadczenie związane z marką LOT wykraczało poza samą podróż i towarzyszyło naszym pasażerom również na kolejnych etapach ich drogi. Dlatego rozwijamy współpracę z WITTCHEN – polską marką, z którą łączy nas dbałość o jakość, estetykę i najdrobniejsze detale. Wspólnie stworzyliśmy kolekcję, która łączy charakterystyczną kolorystykę LOT-u, ponadczasowy design i funkcjonalność, odpowiadając na potrzeby współczesnych podróżnych - przekonuje Izabela Leszczyńska, dyrektor Biura Produktu i Customer Experience w PLL LOT.
Walizka na laptopa i do ładowania
Szczególną uwagę wzbudza walizka kabinowa, która została zaprojektowana z myślą o osobach podróżujących służbowo, jak tłumaczy producent. Przednia, wyściełana komora umożliwia szybki dostęp do laptopa o przekątnej do 13 cali, bez konieczności otwierania głównej części bagażu. Podkreślono, że jest to praktyczne rozwiązanie podczas kontroli bezpieczeństwa, bo zapewnia szybki dostęp do sprzętu bez otwierania całej walizki. Wprawdzie coraz więcej polskich lotnisk decyduje się na instalację nowych skanerów, dzięki którym nie trzeba już wyciągać elektroniki, ale na tę nowość w wielu portach trzeba jeszcze czekać.

Walizkę wyposażono również w zintegrowany port USB, który umożliwia ładowanie urządzeń mobilnych w podróży po podłączeniu własnego powerbanku. Miejsce na sprzęt do ładowania też jest - wewnątrz walizki.







Wymiary kabinowej walizki to 53 cm wysokości, 39 cm szerokości i 20 cm głębokości, co oznacza, że spełnia wymagania stawiane również przez tanie linie lotnicze, takie jak Ryanair czy Wizz Air. Cena najmniejszej walizki LOT wynosi 379 zł - czyli niewiele drożej niż wspomniana walizka InPostu, wyceniona na 320 zł. Z tym, że kabinówka polskiego przewoźnika jest mniejsza. Jak zauważał Oliwier, testując produkt InPostu:
Jej gabaryty zostały podporządkowane skrytce C InPostu, a nie wymiarom przewoźników. Jako typowa, darmowa kabinówka wnoszona na pokład wypada po prostu słabo - nie zmieści się w rygorystycznych, lotniskowych sizerach Wizzaira, Ryanaira czy nawet LOT-u. To jest w praktyce bagaż dodatkowy. Coś, co wysyłasz kurierem przodem, albo ostatecznie nadajesz do luku jako bagaż rejestrowany. Idei „jeden, by rządzić wszystkim” tutaj zdecydowanie nie uświadczysz.
Walizka od LOT-u kosztuje zdecydowanie więcej niż pierwsza lepsza kabinówka, którą bez problemu znajdziemy w wielu sieciach sprzedających tego typu bagaże. Tu jednak płaci się nie tylko za logo producenta, ale też za nawiązania do przewoźnika.

Walizka średnia (65 x 44,5 x 25 cm) kosztuje 429 zł, a duża (75 x 51 x 29) - 479 zł.
W Spider’s Web od kwietnia 2021 zajmuje się tematami związanymi z ekologią, przyrodą, ochroną środowiska, architekturą, miastami przyszłości, transportem publicznym z pociągami na czele i, rzecz jasna, wpływem technologii na nasze zwykłe życie. Zaczynał od pisania o grach – przede wszystkim w serwisie gamezilla.pl, z przerwą na gram.pl. Następnie zajął się opisywaniem technologii, robiąc to w takich portalach jak next.gazeta.pl, a potem serwisach technologicznych grupy WP (tech.wp.pl, dobreprogramy.pl, gadżetomania.pl – będąc redaktorem prowadzącym – czy polygamia.pl). Prywatnie fan Morrisseya, morza, bloków z wielkiej płyty i dziwnych budynków, o których zdarza mu się zresztą pisać.