Linux dostanie niezwykle pożądany program. Adobe może się cmoknąć
Przez lata przejście z Windowsa lub macOS-a na Linuksa potrafiło rozbić się nie o sterowniki, gry czy obsługę sprzętu, lecz o jedno konkretne narzędzie potrzebne do pracy. Dla grafików bardzo często były nim aplikacje Adobe. Teraz w tę lukę zamierza wejść Affinity.

To jedna z tych wiadomości, które dla większości użytkowników komputerów osobistych będą kompletnie nieistotne, podczas gdy dla pewnej bardzo konkretnej grupy mogą być wręcz argumentem za zmianą systemu operacyjnego. Affinity oficjalnie potwierdziło, że powstaje wersja jego pakietu kreatywnego dla Linuksa. Co ważniejsze, producent nie mówi już o analizowaniu rynku, rozważaniu pomysłu czy wsłuchiwaniu się w społeczność. Linuxowa wersja znajduje się „w aktywnym rozwoju”. Konkretnej daty premiery na razie nie podano.
To rozróżnienie jest ważne, bo prośby o Affinity dla Linuksa ciągną się od lat. Na oficjalnym forum można znaleźć wątki dotyczące takiej wersji jeszcze z 2021 r., a temat regularnie powracał później. Jeszcze w 2025 r. użytkownicy pytali o port i organizowali petycje w tej sprawie. Tym razem mamy jednak deklarację, że program rzeczywiście powstaje. I paradoksalnie trudno byłoby wybrać dla niego lepszy moment.
Czytaj też:
Affinity na Linuksie. Tak, to oficjalne
Na razie szczegółów technicznych jest niewiele. Nie znamy daty premiery ani nawet sposobu, w jaki Canva zamierza dostarczyć Affinity użytkownikom Linuksa. Firma nie wyjaśniła nawet, czy otrzymamy w pełni natywną aplikację, czy rozwiązanie wykorzystujące jakąś warstwę kompatybilności. Bo w pewnym sensie Affinity działa na Linuksie już dzisiaj. Tyle że nieoficjalnie i zdecydowanie nie w sposób, który można z czystym sumieniem polecić każdemu użytkownikowi chcącemu po prostu rano usiąść do pracy.
Społeczność stworzyła projekt AffinityOnLinux, wykorzystujący Wine do uruchamiania windowsowej wersji programu. Dokumentacja projektu wymienia m.in. Wine 10.17 lub nowszy, Lutris, Heroic Games Launcher, Bottles i Rum, a oprócz tego istnieją nieoficjalne metody wykorzystujące gotowy AppImage czy pakiety Nix. To imponujący przykład determinacji użytkowników, ale też dość dobre przypomnienie, dlaczego oficjalna obsługa techniczna ma znaczenie. Kiedy program projektowy jest narzędziem pracy to odpowiedź „działa, tylko trzeba…” szybko przestaje być zabawna.
Znaczenie zapowiedzi jest większe, kiedy spojrzymy na to, czym właściwie stało się Affinity
Canva kupiła brytyjską firmę Serif, twórcę Affinity, w marcu 2024 r. Następnie cały produkt przeszedł sporą transformację. Wcześniejsze osobne aplikacje służące do grafiki wektorowej, obróbki zdjęć i DTP zostały połączone w jeden program obejmujący projektowanie wektorowe, pracę z grafiką rastrową i skład publikacji. A później wydarzyła się rzecz jeszcze ciekawsza: nowa wersja Affinity została udostępniona za darmo.

Nie oznacza to, że Canva nagle odkryła działalność charytatywną. Model biznesowy jest po prostu ulokowany gdzie indziej. Podstawowy Affinity jest bezpłatny, natomiast użytkownicy płatnych planów Canvy otrzymują dostęp do dodatkowych funkcji AI bezpośrednio w aplikacji, w tym Generative Fill, Generative Expand czy generowania obrazów i grafiki wektorowej.
Sama firma przekonuje, że może sobie pozwolić na taki model dzięki skali swojego podstawowego biznesu. Canva podała, że ma ponad 28 mln płacących klientów i 3,5 mld dol. rocznych przychodów liczonych według bieżącego tempa sprzedaży. Według firmy w ciągu pierwszych czterech dni po udostępnieniu darmowego Affinity zapisał się do niego ponad milion osób.
Oczywiście to dane samej Canvy, więc warto traktować je jako komunikat firmy, a nie audyt rynku. Skala zainteresowania pokazuje jednak, dlaczego Affinity może sobie pozwolić na ruch, który dla mniejszego niezależnego producenta byłby znacznie bardziej ryzykowny.
Photoshop, Illustrator i InDesign mają problem, którego Adobe nie rozwiązało
Porównania z Adobe Creative Cloud są nieuniknione. Dawny Affinity Photo był naturalnym konkurentem Photoshopa, Designer mierzył w segment Illustratora, a Publisher był alternatywą dla InDesigna. Połączenie ich możliwości w jednej aplikacji nie oznacza oczywiście, że Affinity nagle stało się funkcjonalnie identyczne z całym ekosystemem Adobe. Tyle że Adobe nie jest kompletnie zainteresowane Linuxem.
Nadchodzące Affinity dla Linuksa nie musi więc być lepsze od Photoshopa, Illustratora i InDesigna pod każdym możliwym względem. Wystarczy, że będzie dostępne na platformie, na której tamtych programów oficjalnie nie ma. To zupełnie inny rodzaj przewagi.
Linuxowi nie brakowało programów graficznych. Brakowało czegoś innego
Oczywiście przedstawianie Linuksa jako pustyni, na której grafik do tej pory mógł co najwyżej rysować w Paincie pod Wine, byłoby absurdem. GIMP, Krita, Inkscape czy Scribus od dawna zapewniają narzędzia do edycji grafiki rastrowej, cyfrowego malarstwa, grafiki wektorowej i DTP.
Problem jest bardziej subtelny. Użytkownik przyzwyczajony do konkretnego profesjonalnego środowiska niekoniecznie chce składać swój warsztat z kilku osobnych programów albo przebudowywać sposób pracy tylko dlatego, że zmienił system operacyjny. To właśnie dlatego Affinity ma tu tak interesującą pozycję. Nowa aplikacja integruje w jednym środowisku narzędzia do grafiki wektorowej, obróbki zdjęć i składu stron. Użytkownik może personalizować przestrzeń roboczą i zestawiać potrzebne narzędzia w ramach własnych studiów.

Nie jest to więc kwestia prostego „Affinity kontra GIMP”. Bardziej interesujące pytanie brzmi: czy Linux może wreszcie przestać wymagać od części kreatywnych użytkowników kompromisu już na etapie wyboru systemu operacyjnego?
Największym konkurentem Linuksa bywają aplikacje
Jeśli Affinity otrzyma porządnie wspieraną wersję linuksową to użytkownik będzie miał do dyspozycji darmowe, komercyjnie rozwijane środowisko do grafiki rastrowej, wektorowej i składu publikacji, które funkcjonuje również na Windowsie, macOS-ie i iPadOS-ie. To może być bardziej przekonujące niż najbardziej efektowna premiera jakiejś nowej dystrybucji Pingwina.
Bo dla osoby, która cały dzień programuje, przegląda Internet albo pracuje w terminalu, Linux już teraz może być pierwszym wyborem. Dla grafika, fotografa czy projektanta ważniejsza może być odpowiedź na pytanie, co stanie się po dwukrotnym kliknięciu projektu PSD otrzymanego od klienta. Affinity nie rozwiąże wszystkich takich problemów. Ale może usunąć jeden z większych.
Redaktor Spider's Web - ekspert w tematykach Microsoftu i RTV. Lubi oglądać się zarówno za siebie – wspominając przełomowe dokonania w informatyce – jak i przed siebie, będąc nieustannie ciekawym tego, co będzie dalej. Jego zainteresowania to przede wszystkim software: UI/UX, algorytmy, uczenie maszynowe, chmura czy sztuczna inteligencja. Nic dziwnego, że jako specjalizację obrał sobie pilnowanie firmy Microsoft. Uwielbia też sztukę gier i kina, przez co wyrósł na pasjonata sprzętu RTV – a i o technologii wspomnianych gier i filmów ma wiele ciekawego do opowiedzenia. Jego pierwsza obecność w mediach dotyczyła muzyki – współtworzył Overkill.pl. Ciąg dalszy jego rozwoju dotyczył już tylko nowych technologii. Zanim dołączył do zespołu Spider’s Web przez lata współtworzył CHIP.pl i Magazyn CHIP.