REKLAMA

Tego telewizora nie zmieścisz w salonie. LG pokazało monstrum

115-calowe telewizory przestają być zabawką dla milionerów. LG dołącza do wyścigu, który może mocno namieszać w domowym kinie.

115-calowy telewizor LG
REKLAMA

LG wprowadza na rynek swój pierwszy telewizor o przekątnej aż 115 cali. Model występujący, zależnie od regionu, jako 115QNED93B lub 115QNED92B jest konstrukcją LCD Mini LED. Najciekawsza nie jest jednak sama przekątna, lecz cena. W Niemczech urządzenie jest już dostępne za około 7000 euro, a więc w prostym przeliczeniu za mniej więcej 30 tys. zł. Nie jest to oczywiście oficjalna polska cena, ale doskonale pokazuje kierunek, w którym zmierza rynek.

REKLAMA

Bo choć 30 tys. zł za telewizor nadal brzmi jak fanaberia to mówimy o ekranie mającym ponad 2,5 m szerokości. I przede wszystkim o klasie urządzeń, która jeszcze niedawno kosztowała równowartość grubo ponad 100 tys. zł.

Czytaj też:

REKLAMA

TCL zaczął zabawę. Teraz wchodzą najwięksi

Dobrze pokazuje to krótka historia 115-calowych telewizorów. Pierwszy taki konsumencki LCD pojawił się w 2023 r., kiedy TCL wprowadził model QM891G w Stanach Zjednoczonych oraz X955 Max w Europie. Cena wynosiła wówczas około 27 tys. dolarów, czyli według dzisiejszych proporcji walutowych równowartość ponad 100 tys. zł. Sprzęt był pozycjonowany jako alternatywa dla projektora.

LG QNED90B

Od tego czasu wydarzyło się dokładnie to, co wcześniej obserwowaliśmy przy mniejszych przekątnych: wielki ekran zaczął przechodzić drogę od technologicznego eksponatu do normalnej kategorii produktowej. Do TCL dołączył między innymi Hisense ze 116-calowymi konstrukcjami. Pojawił się także 115-calowy Samsung, w br. do gry wchodzi LG, a niedługo swoją propozycję ma dorzucić również Sony.

REKLAMA

To ważniejsze niż premiera pojedynczego modelu. Kiedy jedna firma pokazuje 115-calowy telewizor, można potraktować go jako ciekawostkę. Kiedy w tę samą przekątną zaczyna inwestować kilku największych producentów to powstaje nowy segment rynku. A razem z nim zaczyna się dokładnie to, co z punktu widzenia klientów jest najbardziej interesujące: walka cenowa.

115 cali to naprawdę potężny ekran

Same liczby potrafią przy tym nieco oszukiwać. Między popularnym dzisiaj 98-calowym telewizorem a modelem 115-calowym mamy przecież „tylko” 17 cali różnicy w przekątnej. Problem w tym, że powierzchnia ekranu nie rośnie liniowo razem z przekątną. Przy standardowych proporcjach 16:9 ekran o przekątnej 115 cali ma około 2,55 m szerokości i 1,43 m wysokości. Sam obraz zajmuje więc około 3,65 m kw. Dla porównania typowy telewizor 55-calowy ma około 1,22 m szerokości oraz 69 cm wysokości.

REKLAMA
LG QNED90B

115-calowy ekran ma ponad czterokrotnie większą powierzchnię od ekranu 55-calowego. To już nie jest po prostu „bardzo duży telewizor”. To urządzenie, pod które właściwie urządza się pomieszczenie. W wielu polskich mieszkaniach większym problemem od znalezienia pieniędzy może okazać się znalezienie odpowiednio dużej ściany, a potem rozwiązanie banalnego z pozoru problemu: jak właściwie wnieść coś takiego do środka. I dopiero przy takiej skali porównania z projektorami zaczynają być naprawdę interesujące.

Projektor jeszcze nie umarł. Ale właśnie stracił kolejny argument

Projektory przez lata miały nad telewizorami pewną fundamentalną przewagę: pozwalały stosunkowo łatwo uzyskać naprawdę ogromny obraz. Można było kupić świetny 65- czy 77-calowy OLED, wydać znacznie więcej na 85-calowy LCD, ale jeśli ktoś chciał około 120 cali w domowej sali kinowej to projektor był naturalnym wyborem. Telewizory o przekątnych 115 i 116 cali mocno zmieniają tę kalkulację.

REKLAMA

W przypadku telewizora mamy przede wszystkim fizyczny ekran świecący bezpośrednio w stronę widza. Nie trzeba organizować systemu projekcyjnego ani przeznaczać części pomieszczenia na ekran i projektor. Ceną za wygodę jest naturalnie ogromna konstrukcja, której po instalacji nie da się zwinąć ani schować.

Projektory nadal mają jednak niezwykle istotną przewagę. Im większego obrazu oczekujemy, tym bardziej sensowny staje się projektor, ponieważ fizyczny panel LCD szybko wpada w logistyczny absurd. Taki produkt nie tylko trzeba wyprodukować, ale też zapakować, przetransportować, wnieść do domu i bezpiecznie zainstalować.

REKLAMA

Dlatego śmierci projektorów nie ma co jeszcze ogłaszać. Znacznie ciekawsze jest coś innego: telewizory konsekwentnie odbierają im kolejne fragmenty terytorium. Jeszcze niedawno okolice 100-120 cali były naturalną domeną projekcji. Teraz można tam po prostu postawić telewizor. O ile przejdzie przez drzwi.

LG nie próbuje jednak zostać królem Mini LED-a

Nowy gigant nie wygląda przy tym na model, którego jedynym zadaniem jest pokonanie wszystkich rywali jakością obrazu. LG zastosował podświetlenie Mini LED z ponad 1000 stref lokalnego wygaszania, ale rozwiązanie nie jest tak zaawansowane jak podświetlenie części innych wysokiej klasy telewizorów LCD.

REKLAMA
LG QNED90B

Sama liczba „ponad 1000” może oczywiście wyglądać efektownie w specyfikacji, dopóki nie przypomnimy sobie z jak ogromnym panelem mamy tutaj do czynienia. Każda strefa odpowiada za pewien fragment ekranu, a Mini LED nadal pozostaje LCD z lokalnym wygaszaniem, nie technologią samoemisyjną, w której każdy piksel może działać niezależnie.

W tak dużym ekranie skuteczność algorytmu sterującego podświetleniem może więc mieć ogromne znaczenie dla kontrastu, reprodukcji HDR oraz ograniczania poświaty wokół jasnych obiektów na ciemnym tle. I tutaj pojawia się ciekawszy aspekt premiery LG. Firma wcale nie musi mieć najlepszego 115-calowego LCD na rynku, żeby zrobić dla tej kategorii coś bardzo ważnego. Wystarczy, że zacznie obniżać ceny.

REKLAMA

115 cali za około 30 tys. zł. Jeszcze niedawno było ponad 100 tys.

Cena katalogowa telewizora LG jest wyraźnie wyższa, ale sprzęt w Niemczech można już kupić za 7000 euro. To w prostym przeliczeniu około 30 tys. zł. Jeszcze raz warto podkreślić, że nie jest to sugerowana cena dla Polski, lecz przeliczona oferta z niemieckiego rynku. Trzydzieści tysięcy złotych pozostaje pokaźną kwotą. Tyle że właściwym punktem odniesienia nie jest tutaj 55-calowy telewizor za kilka tysięcy złotych a inne gigantyczne wyświetlacze oraz koszt stworzenia systemu kina domowego oferującego obraz o podobnej wielkości.

I właśnie w tym kontekście postęp robi największe wrażenie. Pierwsze 115-calowe telewizory TCL pojawiły się z ceną wynoszącą około 27 tys. dolarów, czyli w przeliczeniu ponad 100 tys. zł. Trzy lata później 115-calowego LG można znaleźć na jednym z europejskich rynków za równowartość około 30 tys. zł. Bezpośrednie zestawienie tych sum trzeba oczywiście traktować ostrożnie. Mówimy o różnych modelach, różnych rynkach, różnych momentach ich obecności w sprzedaży oraz cenie promocyjnej w przypadku LG. Kierunek zmian trudno jednak przeoczyć.

REKLAMA

115 cali przechodzi drogę od technologicznej ekstrawagancji do produktu, o którego cenę producenci zaczynają normalnie konkurować. A kiedy zaczyna się konkurencja cenowa to zwykle robi się ciekawie.

Chińskie fabryki rozdają w tej grze karty

Panele wykorzystywane w 115-calowych telewizorach LCD produkuje TCL CSOT. Firma odpowiada również za 130-calowe panele LCD. Z kolei chińskie BOE wytwarza panel 116-calowy stosowany w telewizorach Hisense. To kolejny dowód na to, jak mocno zmieniła się geografia branży telewizyjnej. Chińskie przedsiębiorstwa nie muszą walczyć wyłącznie własnymi markami na półkach elektromarketów. Mają także ogromny wpływ na samą produkcję paneli, które później mogą trafiać do urządzeń sprzedawanych pod innymi szyldami.

REKLAMA

Jeżeli ktoś patrzy na 115-calowego kolosa i zastanawia się, gdzie kończy się to szaleństwo, to mamy złą wiadomość dla projektantów salonów. Na pewno nie tutaj. Kolejnym krokiem mają być 130-calowe telewizory LCD. Takie konstrukcje mają być co najmniej o 50 proc. droższe od modeli 115-calowych, gdy pojawią się na rynku pod koniec 2026 r. lub w 2027 r.

Przy proporcjach 16:9 ekran 130-calowy miałby około 2,88 m szerokości i 1,62 m wysokości. To daje powierzchnię obrazu przekraczającą 4,6 m kw. W typowym polskim salonie trudno już mówić o telewizorze stojącym „przy ścianie”. To właściwie ściana, która przypadkiem potrafi wyświetlać filmy.

REKLAMA
LG QNED90B

Zwróćmy też uwagę na ekonomię. Jeżeli rzeczywiście utrzyma się zapowiadana co najmniej 50-procentowa różnica wobec konstrukcji 115-calowych to na początku będą to urządzenia skierowane do wyjątkowo wąskiego grona klientów. Historia mniejszych przekątnych podpowiada jednak, dlaczego branżę interesuje samo uruchomienie kolejnego rozmiaru.

A co, gdyby zamiast Mini LED-a zastosować OLED-a?

W tle dzieje się jeszcze coś potencjalnie ważniejszego. LG Display pracuje nad możliwością produkcji 111-calowych telewizorów OLED. To szczególnie interesująca perspektywa, bo w największych telewizorach LCD kompromisy związane z podświetleniem stają się coraz bardziej widocznym elementem konstrukcji. Mini LED pozwala stosować bardzo wiele stosunkowo małych stref wygaszania, ale wciąż nie zmienia podstawowej zasady działania LCD.

REKLAMA

OLED nie potrzebuje osobnego podświetlenia. Każdy piksel emituje własne światło, dzięki czemu może również całkowicie się wyłączyć. Dlatego ogromny OLED byłby bardzo ciekawym przeciwnikiem dla konstrukcji Mini LED, choć osobną kwestią pozostaje ekonomika produkowania tak potężnych paneli. Sam fakt, że branża pracuje również nad OLED-em przekraczającym 100 cali, pokazuje jednak, że jesteśmy świadkami większej zmiany niż kolejnego rekordu przekątnej.

Najważniejsze w tym telewizorze wcale nie jest 115 cali

Około 30 tys. zł za telewizor pozostaje dla większości Polaków ceną całkowicie poza zasięgiem. Trzeba też dysponować odpowiednim salonem, ścianą i warunkami pozwalającymi w ogóle dostarczyć takie urządzenie do miejsca instalacji. Tyle że dostępność dla przeciętnego Kowalskiego nie jest tutaj najciekawszym wskaźnikiem.

Pierwszy 115-calowy telewizor LCD pojawił się w 2023 r. z ceną odpowiadającą ponad 100 tys. zł. Zaledwie trzy lata później do segmentu dołącza kolejna globalna marka, a 115-calowego LG można znaleźć w Europie za cenę odpowiadającą około 30 tys. zł. A producenci zamiast zatrzymać się i uznać, że może już wystarczy, przygotowują panele 130-calowe. LG Display pracuje z kolei nad ponad 100-calowym OLED-em.

Nie oznacza to oczywiście, że za chwilę Polacy masowo zaczną wyrzucać swoje 55- i 65-calowe telewizory. Tym niemniej 100 cali przestaje być dla branży psychologiczną granicą wielkości telewizora. Teraz branżę znacznie bardziej interesuje jak duży telewizor uda się jeszcze wcisnąć przez drzwi klienta.

Maciej Gajewski
Redaktor

Redaktor Spider's Web - ekspert w tematykach Microsoftu i RTV. Lubi oglądać się zarówno za siebie – wspominając przełomowe dokonania w informatyce – jak i przed siebie, będąc nieustannie ciekawym tego, co będzie dalej. Jego zainteresowania to przede wszystkim software: UI/UX, algorytmy, uczenie maszynowe, chmura czy sztuczna inteligencja. Nic dziwnego, że jako specjalizację obrał sobie pilnowanie firmy Microsoft. Uwielbia też sztukę gier i kina, przez co wyrósł na pasjonata sprzętu RTV – a i o technologii wspomnianych gier i filmów ma wiele ciekawego do opowiedzenia. Jego pierwsza obecność w mediach dotyczyła muzyki – współtworzył Overkill.pl. Ciąg dalszy jego rozwoju dotyczył już tylko nowych technologii. Zanim dołączył do zespołu Spider’s Web przez lata współtworzył CHIP.pl i Magazyn CHIP.

REKLAMA
REKLAMA