REKLAMA

Samsung zrobi z telewizorami to, co z telefonami. Nadchodzą Basic, Plus i Ultra

QLED, Neo QLED, OLED, Mini LED, Micro RGB, Crystal UHD. Katalog telewizorów Samsunga przez lata puchł od nazw technologii. Koreańczycy mają plan.

Samsung zrobi z telewizorami to, co z telefonami. Nadchodzą Basic, Plus i Ultra
REKLAMA

Jeżeli dzisiaj wejść na stronę Samsung i zacząć przeglądać telewizory, można odnieść wrażenie, że przed zakupem przydałby się krótki kurs z technologii wyświetlania. Jest Crystal UHD, Mini LED, Neo QLED, OLED i Micro RGB, a poszczególne rodziny dodatkowo dzielą się oczywiście na serie i modele. Ten stan rzeczy może jednak nie potrwać długo. Koreański ETNews informuje, że Samsung Electronics pracuje nad gruntownym uporządkowaniem oferty telewizorów na 2027 r. Zamiast definiować miejsce urządzenia w katalogu przede wszystkim nazwą zastosowanej technologii obrazu, producent miałby wprowadzić trzy proste poziomy: AI TV Basic, AI TV Plus i AI TV Ultra. Najtańsza rodzina Crystal UHD pozostałaby poza tym systemem.

REKLAMA

Brzmi znajomo? Oczywiście. To praktycznie przeniesienie logiki znanej z sztandarowych telefonów Galaxy S do salonu. Samsung przy okazji chce zmienić również sposób, w jaki sprzedaje nam telewizory i na czym zamierza na nich zarabiać.

Czytaj też:

REKLAMA

Samsung AI TV Basic, Plus i Ultra. Technologia zejdzie na drugi plan

Według informacji ETNews nowy podział objąłby ofertę znajdującą się powyżej podstawowych telewizorów Crystal UHD. Najwyżej pozycjonowany AI TV Ultra miałby skupiać przede wszystkim telewizory wykorzystujące Micro RGB oraz OLED. Na drugim końcu tej części katalogu znalazłby się AI TV Basic, do którego trafiałyby głównie tańsze modele wykorzystujące podświetlenie Mini LED.

Co znajdzie się pomiędzy nimi, czyli w rodzinie Plus? Tego na razie nie wiadomo. Nie jest też jasne, w jaki sposób Samsung potraktuje telewizory 8K.

REKLAMA
Samsung OLED S95F

To ważne zastrzeżenie, bo wszystko wskazuje na to, że nie będziemy mieli prostego równania w rodzaju „OLED = Ultra, Mini LED = Basic”. Osoba z branży cytowana przez ETNews zaznacza, że nowych poziomów nie da się sztywno odseparować za pomocą technologii wyświetlania. Micro RGB i OLED mają dominować w Ultra, a tańsze Mini LED w Basic, lecz będzie to raczej hierarchia wartości i pozycjonowania niż technologiczna systematyka. I tu robi się ciekawie.

Dla przeciętnego klienta byłoby to bowiem uproszczenie. Wchodzi do sklepu, widzi Basic, Plus, Ultra i mniej więcej wie, który telewizor producent uważa za dobry, który za lepszy, a który za najlepszy. Dla entuzjasty może być dokładnie odwrotnie. Etykieta „Ultra” sama w sobie mówi przecież dramatycznie mało o tym, jak ekran faktycznie generuje obraz.

REKLAMA

OLED i Micro RGB w jednym worku. Prościej w sklepie, niekoniecznie lepiej

OLED i Micro RGB mogą zajmować podobną półkę cenową, ale technicznie to bardzo różne sposoby budowy telewizora. W OLED-zie piksele są samoemisyjne i mogą być indywidualnie wygaszane. Nie potrzeba więc osobnego podświetlenia za panelem LCD. Samsung sam podkreśla w swoich materiałach, że możliwość sterowania światłem na poziomie pojedynczego piksela daje OLED-om charakterystyczną głęboką czerń i bardzo wysoki kontrast.

Micro RGB pozostaje inną konstrukcją. Samsung sam opisuje ją jako system korzystający z mikroskopijnych czerwonych, zielonych i niebieskich LED-ów, które odpowiadają za generowanie kolorowego światła podświetlającego ekran.

REKLAMA
Samsung Micro RGB S86H

Dlatego wrzucenie obu rozwiązań pod wspólny parasol „Ultra” będzie wygodne marketingowo, ale nie zniesie realnych różnic między ekranami. Klientowi może być łatwiej ustalić, gdzie dany telewizor stoi w hierarchii Samsunga. Nadal jednak warto będzie wiedzieć, co jest za matrycą, jak kontrolowane jest światło i jaki typ panelu kupujemy. Innymi słowy: Samsung może uprościć katalog, ale fizyki uprościć się nie da.

QLED może zejść ze sceny. I to jest większa zmiana niż nowe nazwy

Najciekawszym elementem doniesień wcale nie są jednak Basic, Plus i Ultra. ETNews podaje, że Samsung zamierza zakończyć masową produkcję telewizorów określanych w materiale jako QD, czyli wykorzystujących kropki kwantowe, po 2027 r. Koreański serwis wiąże właśnie tę zmianę z przebudową oferty i stopniowym przesuwaniem ciężaru konstrukcji LCD w stronę różnych systemów podświetlenia.

REKLAMA

To o tyle symboliczne, że QLED był jednym z najważniejszych haseł marketingowych Samsunga przez niemal dekadę. Teraz, według branżowych źródeł ETNews, w nowych wyższych seriach coraz większą rolę mają odgrywać rozwiązania Mini LED oraz konstrukcje wykorzystujące mniejsze diody i czerwone, zielone oraz niebieskie źródła światła w podświetleniu.

Trzeba przy tym uważać z terminologią. Micro RGB nie należy utożsamiać z telewizorem Micro LED, w którym każdy subpiksel sam emituje światło. To szczególnie ważne przy Samsungu, bo podobne nazwy łatwo wrzucić do jednego worka, choć opisują różne konstrukcje.

REKLAMA

Paradoksalnie właśnie to dobrze pokazuje, dlaczego producent może chcieć przebudować nomenklaturę. Przez lata marketing telewizorów zebrał tyle QLED-ów, Neo QLED-ów, Mini LED-ów, Micro LED-ów i Micro RGB, że nawet osoba śledząca rynek musi czasem zatrzymać się na chwilę i rozszyfrować, co właściwie kryje się pod konkretną etykietą. Tyle że rozwiązanie „nazwijmy wszystko Basic, Plus albo Ultra” również ma swoją cenę. Informacja techniczna nie znika. Znika tylko z pierwszego planu.

Jest jeszcze drugie dno. Samsung chce sprzedawać więcej telewizorów

Samsung Neo QLED QN900D

Gdyby historia kończyła się na nowym nazewnictwie, można byłoby ją potraktować jako kolejną korporacyjną reorganizację katalogu. Ale według źródeł ETNews plan jest znacznie ambitniejszy. Samsung miał w 2026 r. celować w około 35 mln dostarczonych telewizorów, natomiast w 2027 r. chce wyraźnie przekroczyć 40 mln sztuk. To co najmniej pięć milionów dodatkowych urządzeń w ciągu roku.

REKLAMA

Przekroczenie 40 mln przy bazie 35 mln oznaczałoby wzrost o ponad 14 proc. To sporo na dojrzałym rynku produktu, który konsumenci wymieniają przecież znacznie rzadziej niż telefony. I tu na scenę wchodzi prawdziwy bohater niemal każdej prezentacji technologicznej ostatnich kilku lat. Oczywiście AI.

Telewizor tańszy, a potem abonament? Taki kierunek sugerują źródła

Według ETNews zmiana organizacji oferty ma być powiązana z dużo szerszym przeobrażeniem modelu biznesowego działu telewizorów. Branżowe źródła mówią o odejściu od polegania przede wszystkim na marży ze sprzedaży sprzętu na rzecz przychodów związanych z usługami AI. Idea miałaby polegać na sprzedaży większej liczby telewizorów przy niższej marży, a następnie zatrzymywaniu klientów w ekosystemie za pomocą usług abonamentowych.

REKLAMA

Przez dziesięciolecia biznes telewizyjny był banalny do zrozumienia. Producent budował telewizor, sprzedawał go z odpowiednią marżą, klient stawiał urządzenie w salonie i strony zasadniczo rozchodziły się do czasu następnego zakupu. Smart TV od dawna komplikują ten model. Telewizor jest dziś również platformą oprogramowania i bramą do usług. Jeżeli jednak relacja oparta na abonamencie AI miałaby stać się istotną częścią strategii producenta to ciężar biznesu przesunąłby się jeszcze wyraźniej ze sprzedaży pojedynczego urządzenia na wieloletnią relację z jego właścicielem.

Z perspektywy Samsunga logika jest czytelna. Jeśli na telewizorze można zarabiać także po jego sprzedaży to opłaca się zwiększać liczbę urządzeń znajdujących się w domach, nawet kosztem części marży sprzętowej. Oczywiście jest to moja interpretacja ekonomiki opisywanego modelu, a nie ujawniony przez firmę plan finansowy.

REKLAMA
Samsung QLED QN92D

Z perspektywy klienta sytuacja jest bardziej dwuznaczna. Tańszy sprzęt byłby świetną wiadomością. Świadomość, że urządzenie za kilka czy kilkanaście tysięcy złotych może stać się platformą do sprzedaży kolejnych usług, już niekoniecznie. Wszystko będzie więc zależało od granicy między funkcjami stanowiącymi integralną część kupionego telewizora a usługami faktycznie oferującymi dodatkową wartość.

Sam pomysł uproszczenia katalogu wcale nie jest głupi

Łatwo byłoby zakpić, że po latach przekonywania klientów o fundamentalnym znaczeniu poszczególnych nazw technologicznych Samsung odkrył nagle magiczną moc trzech słów: Basic, Plus i Ultra. Tyle że z punktu widzenia zwykłego klienta jest w tej koncepcji sporo sensu.

REKLAMA

Kupowanie telewizora stało się absurdalnie skomplikowane. Nie wystarczy już odpowiedzieć sobie na pytania o przekątną i cenę. Trzeba odróżnić OLED od LCD, QLED od OLED, Mini LED od zwykłego LED-a, pilnować liczby niezależnych stref wygaszania, jasności HDR, częstotliwości odświeżania matrycy, HDMI 2.1, VRR i szeregu innych cech. A oznaczenie na pudełku często dopiero otwiera zestaw kolejnych pytań.

Trzystopniowa hierarchia mówi klientowi przynajmniej jedną rzecz jasno: gdzie producent pozycjonuje dany sprzęt. Problem zacznie się wtedy, gdy uproszczony branding zacznie zastępować informacje techniczne zamiast je porządkować. „Ultra” może być znakomitym skrótem marketingowym. Nie powie jednak wymagającemu odbiorcy, dlaczego dwa stojące obok siebie modele Ultra mogą zachowywać się zupełnie inaczej w ciemnym kinowym seansie, nasłonecznionym salonie albo podczas grania.

REKLAMA

Zmiana nazw wygląda niewinnie, ale może sygnalizować przejście od sprzedawania technologii ekranu do sprzedawania poziomu produktu i ekosystemu usług. Pierwsze jest łatwe do porównania, zmierzenia i rozebrania na parametry. Drugie jest dla producenta znacznie wygodniejsze. A jeśli jeszcze uda się dorzucić do niego comiesięczną opłatę, to także znacznie bardziej dochodowe.

Maciej Gajewski
Redaktor

Redaktor Spider's Web - ekspert w tematykach Microsoftu i RTV. Lubi oglądać się zarówno za siebie – wspominając przełomowe dokonania w informatyce – jak i przed siebie, będąc nieustannie ciekawym tego, co będzie dalej. Jego zainteresowania to przede wszystkim software: UI/UX, algorytmy, uczenie maszynowe, chmura czy sztuczna inteligencja. Nic dziwnego, że jako specjalizację obrał sobie pilnowanie firmy Microsoft. Uwielbia też sztukę gier i kina, przez co wyrósł na pasjonata sprzętu RTV – a i o technologii wspomnianych gier i filmów ma wiele ciekawego do opowiedzenia. Jego pierwsza obecność w mediach dotyczyła muzyki – współtworzył Overkill.pl. Ciąg dalszy jego rozwoju dotyczył już tylko nowych technologii. Zanim dołączył do zespołu Spider’s Web przez lata współtworzył CHIP.pl i Magazyn CHIP.

REKLAMA
REKLAMA