REKLAMA

Widzi cel z odległości 480 km. Chiński dron sieje postrach w zapalnym punkcie świata

Ponad 18 km wysokości, ponad 4500 km zasięgu misji i wielogodzinna obserwacja morza. Chiny pokazały swojego dużego drona rozpoznawczego w akcji.

Chiny wysłały WZ-7 nad Scarborough. Widzi setki kilometrów

Na tej wysokości sam horyzont znajduje się niemal 480 km od samolotu. WZ-7 może więc patrzeć na ogromny obszar morza, pozostając daleko od okrętów i większości zagrożeń znajdujących się nisko nad powierzchnią. Właśnie takiego drona Chiny wysłały nad jeden z najbardziej zapalnych punktów Morza Południowochińskiego.

Chińskie wojsko oficjalnie pokazało WZ-7 podczas wspólnych ćwiczeń lotnictwa i marynarki przeprowadzonych 27 września w rejonie Scarborough Shoal. Bezzałogowiec współpracował z samolotami startującymi z kilku lotnisk i prowadził rozpoznanie nad morzem. To pierwsze oficjalne potwierdzenie użycia WZ-7 właśnie podczas operacji w tym rejonie.

To nie nowy dron. Nowe jest miejsce, w którym go pokazano

WZ-7, znany również jako Xianglong albo Soaring Dragon, nie jest tajną konstrukcją. Do chińskiego lotnictwa wszedł prawdopodobnie około 2018 r., a publicznie pokazano go na Airshow China w Zhuhai w 2021 r.

Na Spider's Web pisaliśmy o nim już w 2022 r., gdy maszyna pojawiła się w strefie identyfikacji obrony powietrznej Tajwanu. WZ-7 regularnie obserwują również Japończycy. W styczniu 2023 r. dron przeleciał przez rejon między Okinawą a Miyako i został śledzony przez japońskie lotnictwo.

Nowe wydarzenie ma znaczenie dlatego, że Chiny same pokazały maszynę podczas ćwiczeń wokół Scarborough Shoal. To niewielki atol położony około 220 km od filipińskiego Luzonu, do którego roszczenia zgłaszają zarówno Chiny, jak i Filipiny. Pekin kontroluje dostęp do niego od 2012 r., a okolica regularnie staje się miejscem spotkań chińskich i filipińskich jednostek.

W najnowszych ćwiczeniach WZ-7 nie działał więc gdzieś nad pustym poligonem. Ćwiczył w miejscu, w którym możliwość szybkiego wykrywania i śledzenia okrętów ma bardzo konkretne znaczenie.

Z 18 km widać naprawdę dużo

Według danych opublikowanych przez państwowy koncern AVIC WZ-7 ma około 14 m długości i 22,8 m rozpiętości skrzydeł. Jego wysokość przelotowa przekracza 18 tys. m, deklarowany zasięg misji wynosi ponad 4500 km, a czas lotu przekracza 6,5 godz. 18 km to około dwa razy wyżej niż typowa wysokość przelotowa samolotu pasażerskiego.

Ma to znaczenie nie tylko dlatego, że trudniej dostać się do tak wysoko lecącej maszyny. Z wysokością gwałtownie rośnie obszar, który można obserwować. Z 18 km geometryczny horyzont leży w odległości około 480 km. Nie oznacza to oczywiście, że kamera WZ-7 rozpoznaje każdy okręt z 480 km. Rzeczywisty zasięg sensorów zależy od ich parametrów, pogody, atmosfery i charakterystyki celu, a Chiny nie ujawniają kompletnego wyposażenia maszyny. Pokazuje to jednak skalę. Jeden wysoko lecący bezzałogowiec może przez wiele godzin kontrolować ruch na ogromnym obszarze.

WZ-7 nie musi niczego wysadzać

Najważniejszą bronią WZ-7 nie jest głowica bojowa, bo to przede wszystkim platforma ISR służąca do zbierania informacji, obserwacji i rozpoznania.

Chińska telewizja państwowa podaje, że maszyna może prowadzić rozpoznanie obrazowe, obserwować granice, wody terytorialne, wyłączne strefy ekonomiczne oraz inne kluczowe obszary. Dane mogą następnie trafić do innych elementów wojska.

I tu zaczyna robić się naprawdę ciekawie. Już w 2024 r. chińskie media pokazały WZ-7 podczas ćwiczenia z bombowcem H-6. Dron miał znaleźć cel na morzu i przekazać jego pozycję, a załoga bombowca wykorzystała te dane do przeprowadzenia symulowanego uderzenia pociskami przeciwokrętowymi.

To bardzo dobrze pokazuje jego rolę. Pocisk może mieć ogromny zasięg, ale niewiele z niego wynika, jeżeli nie wiadomo dokładnie, gdzie znajduje się ruchomy cel. WZ-7 może być jednym z elementów, które tę lukę wypełniają. Amerykańskie opracowania wojskowe wskazują również, że platforma może być wykorzystywana do przekazywania danych o celach dla rakiet przeciwokrętowych i pocisków manewrujących.

Dziwne skrzydło nie jest przypadkiem

WZ-7 można rozpoznać właściwie od razu. Zamiast klasycznych skrzydeł i osobnego usterzenia ma nietypowy układ, w którym tylne powierzchnie łączą się z głównym skrzydłem, tworząc coś w rodzaju wydłużonego rombu. Taki układ pozwala uzyskać dużą sztywność przy stosunkowo lekkiej konstrukcji, co jest szczególnie cenne w maszynie przeznaczonej do długiego latania na dużej wysokości.

Pod względem samego przeznaczenia chiński dron często porównywany jest z amerykańskim RQ-4 Global Hawk. Nie oznacza to, że obie maszyny mają identyczne osiągi czy możliwości sensorów. Łączy je jednak ta sama idea: wysłać bezzałogowego zwiadowcę bardzo wysoko, pozwolić mu godzinami obserwować ogromny obszar i na bieżąco przekazywać informacje dalej.

Przeczytaj także:

Podczas ćwiczeń z 27 września Chińczycy sprawdzali m.in. rozpoznanie i wczesne ostrzeganie, szybkie manewrowanie oraz współpracę sił powietrznych i morskich. WZ-7 pasuje do tego idealnie. Może znaleźć okręt, śledzić jego pozycję i przekazać informacje innym samolotom albo jednostkom nawodnym, samemu pozostając wiele kilometrów nad nimi. Chiny pokazują, że duże bezzałogowce rozpoznawcze stają się zwykłym elementem działań prowadzonych w najbardziej spornych częściach regionu. WZ-7 nie musi wystrzelić ani jednego pocisku. Wystarczy, że zobaczy cel jako pierwszy.

*Źródło zdjęcia wprowadzającego: PLAN / Canva Pro

Marcin Kusz
Redaktor

Redaktor Spider's Web specjalizujący się w tematyce naukowej. O nowych technologiach zaczął pisać w 2012 r. na łamach portalu Telix. Później współtworzył treści dla Komputer Świata i PCLabu. Epizod dziennikarski zaliczył także w lokalnej gazecie i w dziale blogowym SpeedTest. Współzałożyciel agencji BlueCopy, zajmującej się copywritingiem i poligrafią. Przez pewien czas właściciel firmy transportowej. Prywatnie fan starych polskich oper mydlanych (oglądanych obowiązkowo z konkubiną), dumny opiekun kotki brytyjskiej i pasjonat-amator druku 3D.