REKLAMA

Wiedźmin 3 Remaster po 60 godzinach: wciąż odkrywam nowe rzeczy, ale cieszy co innego

Po trzech tygodniach od wydania Wiedźmina 3: Remaster i kilkudziesięciu godzinach w świecie gry dochodzę do wniosku, że potrzebujemy więcej takich odświeżeń. Bawię się tak samo dobrze, jak wtedy, gdy przechodziłem ten tytuł za pierwszym razem.

Wiedźmin 3 remaster
REKLAMA

Studio CD Projekt Red wykonało ogromny ukłon w stronę graczy i w związku z zapowiedzią trzeciego dużego dodatku fabularnego zatytułowanego "Pieśń przeszłości", wypuściło także kolejną potężną aktualizację. Twórcy określili ją jako Remaster i jest to nawet większe uaktualnienie niż next-genowy patch z końca 2022 r. Nie mogłem przegapić takiej okazji i po prostu musiałem wrócić do świata Wiedźmina.

REKLAMA

Wiedźmin 3 Remaster to stara dobra gra w nowym wydaniu

Wiedźmin 3 ma na karku ponad 11 lat. Już w dniu premiery był rewolucyjną produkcją - szczególnie dla polskich odbiorców. Z czasem jednak również arena międzynarodowa doceniła twór polskiego studia. W odróżnieniu od innych deweloperów, twórcy tak naprawdę nigdy nie dali graczom zapomnieć o trzeciej części przygód Geralta z Rivii. Cały czas rozwijali grę, mimo że równolegle pracowali nad innymi dużymi projektami.

I tak doczekaliśmy się aktualizacji określanej jako remaster. Jest ona oczywiście całkowicie darmowa i skupia się na wielu aspektach. Dla mnie wydanie nowej wersji stanowiło zachętę do powrotu do tego świata oraz ponownego ukończenia historii Rzeźnika z Blaviken. W ciągu ostatniej dekady podchodziłem do gry kilka razy (jeśli mnie pamięć nie myli, trzy).

REKLAMA

Mimo że Redzi wydali odświeżenie, wciąż mam poczucie, że gram w starego, dobrego Wiedźmina. Nie wprowadzono tu drastycznych zmian, które wywracają rozgrywkę czy mechaniki do góry nogami. Jest to bowiem remaster, a nie pełnoprawny remake (taki jak np. wydany wcześniej w tym roku Assassin’s Creed Black Flag Resynced). Gracze, którzy nie lubią wielkich rewolucji, wchodząc do odświeżonego Wiedźmina 3, nie zostaną przytłoczeni modyfikacjami. Co najwyżej docenią ulepszenia, dzięki którym jeszcze raz warto wrócić do tej historii.

Zmiany w Wiedźminie 3 Remaster są zauważalne, ale nie odrzucają

Przy odświeżaniu starszych gier, próbując dostosować je do obecnych czasów, producenci potrafią przesadzić. Wiedźmin 3 Remaster nie wprowadza jednak niepotrzebnego zamieszania. To wciąż ta sama, świetna opowieść z Geraltem w roli głównego bohatera. Nie wiem, jak wy, ale ja mam poczucie, że gra już w 2015 r. wyglądała zjawiskowo jak na swoje czasy. Przez wiele lat ani przez chwilę nie czułem, że tytuł ten zdążył się zestarzeć.

REKLAMA

Duży wpływ na wygląd miała aktualizacja z 2022 r., która po raz pierwszy wprowadziła do gry ray tracing oraz technologie takie jak DLSS. Remaster wdraża mnóstwo kolejnych usprawnień graficznych: nowe techniki skalowania obrazu, takie jak DLSS 4.5, zaktualizowane tekstury i modele, poprawione oświetlenie, efekty wizualne umiejętności czy znaków, dopracowane cieniowanie włosów oraz ulepszone renderowanie terenu. Bez bezpośredniego porównania trudno mi było dostrzec te niuanse w praktyce, bo tak jak mówiłem, gra już wcześniej wyglądała po prostu dobrze.

REKLAMA

Bardziej rzucają się w oczy mechaniki związane z samą rozgrywką. Przede wszystkim w wersji Remaster twórcy wprowadzili ulepszone drzewko umiejętności, w którym każda zdolność ma trzy poziomy zamiast pięciu. Nowością jest to, że odblokowanie kolejnych umiejętności wymaga odblokowania poprzednich, a nie wydania określonej liczby punktów, tak jak to było wcześniej. Takie podejście miało zbalansować dotychczasowe buildy i pozwolić na eksperymentowanie już na wcześniejszych etapach zabawy. To akurat istotna zmiana, ponieważ nie wymaga od gracza wbijania wysokiego poziomu postaci.

Zdecydowanie najistotniejszą dla mnie zmianą jest natomiast wprowadzenie udogodnień, które dotychczas były dostępne tylko za pomocą modów. Mowa o możliwości wyłączenia ograniczeń wagi noszonego przez Geralta ekwipunku. W praktyce oznacza to, że nie trzeba się już martwić noszeniem przy sobie zbyt dużej liczby mieczy czy pancerzy. Od lat moją główną metodą na zbieranie pieniędzy w świecie Wiedźmina jest lootowanie ludzkich przeciwników i skrzyń w poszukiwaniu fantów, których można się pozbyć.

REKLAMA

Wcześniej przy sztywnym limicie (nawet zwiększanym przez juki Płotki) musiałem pamiętać o częstym odwiedzaniu kowali i płatnerzy. Rozumiem, że miał być to element realizmu, ale osobiście nie szukam go w grach - szczególnie w tytule, w którym przede wszystkim zabija się potwory z legend. Ulepszona wersja pozwala również wyłączyć zużycie ekwipunku czy chociażby zwiększyć szybkość podróży łodzią. Można więc pozbyć się upierdliwych mechanik.

REKLAMA

Genialnym ulepszeniem jest możliwość zmiany wyglądu zbroi na inną bez utraty statystyk. Nie wiem, jak inni, ale ja nie wyobrażam sobie nie nosić wiedźmińskiego pancerza. Szczególnie odkąd w next-genowej aktualizacji dodano zapomnianą zbroję cechu Wilka, inspirowaną netflixową wersją rynsztunku. Zdobywanie wiedźmińskich zbroi nie należy jednak do łatwych zadań - jest to proces czasochłonny i czasami lepiej skorzystać z pancerzy znalezionych w skrzyniach.

Dzięki możliwości przekuwania wyposażenia wreszcie nie trzeba patrzeć na brzydkie nilfgaardzkie czy temerskie pancerze. Aby móc zmienić wygląd, w pierwszej kolejności trzeba zdobyć dany element wyposażenia: zbroję, spodnie, rękawice, buty czy miecze w konkretnym wariancie.

Świetne odświeżenie, które zachęca do ponownego przejścia gry

Przez te trzy tygodnie od premiery zdążyłem spędzić na Szlaku ok. 50-60 godzin. Mimo że historia Wiedźmina 3 jest mi doskonale znana, znowu cieszę się, mogąc wcielić się w Geralta z Rivii. Poza liftingiem grafiki i rozgrywki dodano też kilka pomniejszych usprawnień w animacjach czy chociażby w sterowaniu Płotką. Czuć, że jest to lekkie i przyjemne odświeżenie, a nie agresywna próba wymyślenia koła na nowo.

REKLAMA

Największą siłą Wiedźmina 3, niezmienną od dnia premiery, jest jednak historia, którą można poprowadzić na wiele sposobów. Mimo że przeszedłem ten tytuł już kilka razy, wciąż znajduję wybory fabularne i ich konsekwencje, na które wcześniej nie byłem gotowy.

Czytaj też:

Albert Żurek
Redaktor

Redaktor działu nowe technologie w Spider's Web. Specjalizuje się w tematyce sprzętu i oprogramowania, a także telekomunikacji. Od najmłodszych lat fan elektroniki - komputerów, laptopów i smartfonów, z którą odkąd tylko mógł, spędzał masę czasu. Z czasem swoją pasję zamienił w pracę, początkowo pisząc o technologiach mobilnych, a następnie o (prawie) wszystkim związanym z technologią. Poprzednio pisał na łamach Tabletowo.pl oraz oiot.pl, gdzie poruszał tematykę sprzętu komputerowego, systemów operacyjnych, aplikacji, smart home, sztucznej inteligencji, a także nauki. Oprócz technologii jest wielkim fanem mody, a po godzinach pracy spędza czas ze słuchawkami na uszach, w których przede wszystkim gra rodzimy hip-hop.

REKLAMA
REKLAMA