REKLAMA

Automaty przejmują ulice. Wyjmiesz z nich prawie wszystko, ale tu rząd mówi twarde "nie"

Mam roboczą hipotezę: nikt nie kocha automatów tak, jak kochają je Polacy. 

Automaty przejmują ulice. Wyjmiesz z nich prawie wszystko, ale tu rząd mówi twarde "nie"
REKLAMA

Hipoteza na pierwszy rzut oka wydaje się być chybotliwa i nietrudna do obalenia. Zdaję sobie sprawę, że mogą być państwa, w których maszyn jest nawet więcej. Być może są też kraje, gdzie liczba użytkowników przeróżnych skrzynek wypluwających przedmioty i produkty nie tyle co przewyższa, a wręcz zawstydza naszą. Nie wykluczam, że ich asortyment może być odważniejszy i bardziej szalony - choć w to akurat bardzo trudno uwierzyć, jeśli pamięta się, że to właśnie w naszym kraju dumnie stoi ziemniakomat. I to nawet niejeden! 

REKLAMA

Nie chodzi więc o same liczby i suche fakty, a raczej o niedającą się opisać ekscytację, jaką darzymy automaty. To uczucie, którego nie da się zmierzyć, a które jest bardzo silne - czuje się je. Gorąca namiętność każe liczyć na to, że w końcu wszystko będzie w nich i z nich dostępne. 

Mój osąd mógłby wynikać z pewnego łódzkiego spaczenia. W końcu dworzec Łódź Fabryczna jest nieoficjalną stolicą polskich automatów. Bijącym sercem automatyzacji. Te są na każdym kroku. Gdzie nie pójdziesz, tam z automatu wyskoczyć chce przekąska, zimny napój, kawa, herbata, cokolwiek. Ogromna, pusta, przerażająca wręcz przestrzeń, pojedyncze osoby zmierzające na peron, ochroniarze spacerujący wolnym krokiem i oczywiście automaty, których nie da się zliczyć. Zacząłby kto pomiary, a po chwili byłyby nieaktualne, bo po drugiej stronie dworca przybyły już trzy kolejne. I tak w kółko. Nie trzeba pisać kolejnych dystopii, smutna przyszłość ludzkości toczy się na oczach podróżnych. Żadnych rozmów, tumultu, gwaru. "Wciśnij start i wybierz numer". Jedyny dźwięk to echo puszki wpadającej do szuflady. 

REKLAMA

Tak, przez wizyty na dworcu mógłbym mieć nieco zwichrowany obraz automatowej rzeczywistości. Tylko że nie tylko tam dokonuję podobnych obserwacji. Kolejne kwiatomaty wkraczają na osiedla. Z maszyn można kupić już chleb, pizzę, kwiaty, sznurówki, nici, jajka, bigos i smalec. Jakby w tym wszystkim nie chodziło już o spełnianie rzeczywistych potrzeb - naprawdę pasztet z gęsi musi być pod ręką, gdyby kogoś naszła ochota o trzeciej w nocy? - ale licytowanie się, co jeszcze da się wsadzić za szybę. 

W tej postępującej automatyzacji ważniejsze jest nie to, co jest, a to, czego nie ma. Automaty próbują wypełnić pustkę po wszystkich małych sklepach, kioskach i usługach, które dawniej były dostępne na ulicach. Można się łudzić, że to właśnie zasługa postępu i nowoczesności: w środku nocy czekają nitki, pizze, kebaby i jajka. Świat jest gotowy spełniać każdą zachciankę. Nie żałuj kawiarenek, małych restauracji, rzemieślników, krawców, szewców, rynków i straganów, skoro w nocy o północy z maszyny wypaść może bukiet kwiatów, przynęta na ryby czy ser wędzony. Nie potrzebujesz? Ale możesz, spójrz, ile możliwości i szans! I cóż z tego, że każda ulica, każdy zakątek będzie jak dworzec Łódź Fabryczna w miniaturze. 

REKLAMA

Nie myślcie jednak, że jestem zdecydowanym przeciwnikiem każdego automatu

Uważam, że są takie, które odpowiadają na realne potrzeby, a przy tym niczego nie pasują. Wolałbym, aby mleko, ziemniaki czy jedzenie sprzedawane było przez lokalnych handlarzy, ale dokumentów nie muszę odbierać ani oddawać twarzą w twarz. Dlatego urzędomaty - a nawet coraz popularniejsze przy bibliotekach książkomaty - mi nie wadzą. 

Też jest ich coraz więcej. Nową maszyną chwalono się ostatnio w Koszalinie. "Urzędomat pozwala odebrać dokument wtedy, kiedy nam pasuje, bez konieczności dostosowywania planu dnia do godzin pracy urzędu" - przyznaje prezydent Koszalina Tomasz Sobieraj.  

REKLAMA

Póki co w urzędomacie, podobnie jak w wielu innych tego typu maszynach, odbierać można dowody rejestracyjne. A kiedy dowody osobiste? Tu sprawa się nieco komplikuje. 

Obowiązujące regulacje wyłączają możliwość doręczania dowodów osobistych z wykorzystaniem urzędomatów. Z uwagi na funkcje, jakie pełni dowód osobisty brak jest podstaw do wprowadzenia takiej możliwości w przepisach prawa - pisała cytowana przez PAP wiceministra spraw wewnętrznych i administracji Magdalena Roguska, która odpowiadała na jedną z interpelacji poselskich. 

REKLAMA

Zła wiadomość jest taka, że ministerstwa infrastruktury oraz spraw wewnętrznych i administracji nie planują zmian przepisów. O ile dowody osobiste do automatu nie trafią, to nieco inaczej sprawa ma się z prawem jazdy i pozwoleniami. Stanisław Bukowiec przekazał PAP, że resort infrastruktury chce umożliwić ich odbiór w urzędomatach.

Serwis Samorządowy PAP informuje, że MSWiA planuje wprowadzenie możliwości wysyłki paszportów na wskazany przez mieszkańca adres. 

Zdjęcie główne: FotoDax / Shutterstock

Adam Bednarek
Redaktor

W Spider’s Web od kwietnia 2021 zajmuje się tematami związanymi z ekologią, przyrodą, ochroną środowiska, architekturą, miastami przyszłości, transportem publicznym z pociągami na czele i, rzecz jasna, wpływem technologii na nasze zwykłe życie. Zaczynał od pisania o grach – przede wszystkim w serwisie gamezilla.pl, z przerwą na gram.pl. Następnie zajął się opisywaniem technologii, robiąc to w takich portalach jak next.gazeta.pl, a potem serwisach technologicznych grupy WP (tech.wp.pl, dobreprogramy.pl, gadżetomania.pl – będąc redaktorem prowadzącym – czy polygamia.pl). Prywatnie fan Morrisseya, morza, bloków z wielkiej płyty i dziwnych budynków, o których zdarza mu się zresztą pisać.

REKLAMA
REKLAMA