REKLAMA

Microsoft stworzył własnego MacBooka Pro. Apple może się śmiać, ale to świetny ruch

W Apple'u zapewne pękną ze śmiechu, ale ja raczej będę zachwycony. Mam duże oczekiwania względem Surface Laptop Ultra.

Surface Laptop Ultra opinie

Jutro Microsoft spróbuje przekonać świat, że potrafi zbudować własnego MacBooka Pro. Nie kolejną schludną maszynę do Teamsów, Excela i oglądania Netfliksa w hotelu, lecz prawdziwy komputer dla programistów, twórców i ludzi, którzy potrafią wykorzystać 128 GB pamięci, zamiast otworzyć w Chrome 128 kart. Apple zapewne uśmiechnie się z politowaniem. Ja jednak zamierzam dać Microsoftowi szansę.

Microsoft organizuje 7 października w San Francisco specjalną prezentację poświęconą Windowsowi, urządzeniom Surface oraz platformie Nvidia RTX Spark. Na scenie mają pojawić się Satya Nadella, szef działu Windows and Devices Pavan Davuluri i Jensen Huang, a wydarzenie będzie transmitowane na żywo od godziny 10:00 czasu pacyficznego, czyli 19:00 w Polsce.

Czytaj też:

To ważne, bo część informacji krążących wokół Surface Laptop Ultra została już oficjalnie potwierdzona. Wiemy, jak komputer wygląda, jaki ma ekran, jaką pamięć może otrzymać i na jakiej platformie bazuje. Nadal nie znamy jednak ceny, daty rozpoczęcia sprzedaży, polskiej dostępności ani ostatecznych konfiguracji. Surface Laptop Ultra został pokazany wcześniej, a wydarzenie ma przede wszystkim zamienić imponujący prototyp i efektowną stronę produktową w sprzęt, który rzeczywiście będzie można kupić.

Apple może się pośmiać

Powód do drwin jest oczywisty. Microsoft właśnie odkrył, że profesjonalny laptop powinien mieć wydajny układ ARM64, pamięć współdzieloną przez procesor i GPU, wysokiej klasy ekran mini-LED, duży gładzik, pełnowymiarowe HDMI, czytnik kart pamięci i wysoką wydajność także po odłączeniu zasilacza. Innymi słowy, firma z Redmond najwyraźniej doszła do podobnych wniosków co Apple kilka generacji MacBooków Pro wcześniej.

Trudno nawet udawać, że nie jest to bezpośrednia próba podważenia pozycji MacBooka Pro. Microsoft zamierza kierować Surface Laptop Ultra przede wszystkim do programistów zajmujących się sztuczną inteligencją oraz twórców pracujących między innymi w Premiere Pro i Blenderze. Firma ma też eksponować wydajność na zasilaniu bateryjnym, jakość ekranu i możliwość lokalnego uruchamiania dużych modeli językowych - a więc dokładnie te obszary, dzięki którym komputery Apple’a zdobyły tak silną pozycję wśród bardziej wymagających użytkowników.

W Cupertino mogą więc jutro powiedzieć: miło, że w końcu dołączyliście. Tyle że kopiowanie dobrego pomysłu nie jest grzechem. Grzechem byłoby skopiowanie go źle.

To nie jest GeForce

Najważniejszym elementem Surface Laptop Ultra nie będzie obudowa, zawias ani nawet znaczek Surface na klapie. Cały sens tej maszyny opiera się na RTX Spark, czyli układzie łączącym procesor ARM64 Nvidia Grace z GPU opartym na architekturze Blackwell. W najwyższej wersji RTX Spark ma dysponować 20-rdzeniowym CPU, 6144 rdzeniami CUDA i nawet 128 GB pamięci LPDDR5X dostępnej w ramach wspólnej puli. Nvidia określa zakres mocy całego układu na 45-80 W. Producent deklaruje również do jednego petaflopa wydajności w obliczeniach AI przy wykorzystaniu niskiej precyzji FP4.

Surface Laptop Ultra

Petaflop wygląda na slajdzie jak coś, co powinno automatycznie otworzyć portal do przyszłości. W praktyce warto pamiętać, że nie jest to petaflop wydajności w każdej aplikacji ani uniwersalna miara szybkości komputera. Wynik dotyczy specyficznych obliczeń AI, określonej precyzji i odpowiednio przygotowanego oprogramowania. Surface Laptop Ultra nie będzie więc tysiąc razy szybszy od typowego laptopa tylko dlatego, że dział marketingu użyje przedrostka „peta”.

To jednak nadal może być bardzo mocny układ. Nie dlatego, że wygrywa konkurs na największą liczbę w prezentacji, lecz dlatego, że łączy wydajny procesor ARM64, potężne GPU, dużą wspólną pulę pamięci oraz CUDA w konstrukcji o poborze energii możliwym do zaakceptowania w laptopie.

Dwie wersje potwora

Surface Laptop Ultra ma być oferowany w dwóch zasadniczych odmianach. Słabsza ma łączyć 18-rdzeniowy procesor z GPU wyposażonym w 5120 rdzeni i 24 lub 32 GB pamięci. Mocniejsza wersja ma otrzymać 20-rdzeniowe CPU, 6144 rdzenie GPU oraz 32, 48, 64 albo 128 GB pamięci. Oficjalna strona Microsoftu potwierdza możliwość zastosowania do 128 GB pamięci współdzielonej, ale nie przedstawia jeszcze pełnego cennika ani kompletnej listy wariantów. Najbardziej szczegółowe konfiguracje nadal trzeba więc traktować jako bardzo wiarygodne, lecz nieoficjalne informacje.

I właśnie tutaj Surface zaczyna być naprawdę ciekawy. Typowy mocny laptop z Windowsem ma osobny RAM dla procesora i osobny VRAM dla karty graficznej. Jeśli kupimy model z 32 GB RAM-u i mobilnym GeForce’em mającym 8 albo 12 GB VRAM-u, dużego modelu AI nie zainteresuje łączna suma widoczna na fakturze. Obciążenie GPU ograniczy przede wszystkim pamięć dostępna bezpośrednio dla układu graficznego.

Wspólna pula pamięci zmienia reguły gry. Nie sprawia, że wszystkie 128 GB zawsze należy do GPU, ale pozwala znacznie elastyczniej wykorzystywać zasoby. Microsoft ma podobno wprowadzić do Windowsa ustawienia umożliwiające określenie, jaka część pamięci zostanie zarezerwowana dla grafiki. Dla użytkownika uruchamiającego lokalne modele, renderującego sceny 3D albo obrabiającego ogromne materiały wideo może to mieć większe znaczenie niż kolejna generacja efektów rozmycia tła w komunikatorze.

CUDA to unikalny atut

Największą przewagą RTX Spark nie będzie jednak sama liczba rdzeni, lecz napis CUDA. To dojrzałe środowisko obliczeniowe Nvidii, na którym opiera się ogromna część współczesnego oprogramowania do AI, renderowania, symulacji i obliczeń wykonywanych przez GPU. Nvidia podkreśla, że RTX Spark zapewnia pełny dostęp do CUDA, RTX, DLSS i TensorRT.

Apple może odpowiedzieć imponującą sprawnością swoich procesorów, Metalem, wysoko zoptymalizowanymi silnikami multimedialnymi i bardzo szybką pamięcią. Problem w tym, że w wielu profesjonalnych zastosowaniach to nie użytkownik wybiera technologię. Wybiera ją używane przez niego narzędzie, biblioteka, repozytorium albo cały firmowy stos oprogramowania.

Jeżeli projekt wymaga CUDA to piękna obudowa MacBooka niczego nie rozwiązuje. Trzeba przenieść obliczenia do chmury, na zewnętrzny serwer albo na stację roboczą z kartą Nvidii. Surface Laptop Ultra obiecuje, że część takiej pracy będzie można zabrać do pociągu, samolotu czy sali konferencyjnej - bez stawiania na stole gamingowej elektrowni z zasilaczem wielkości cegły.

Surface Laptop Ultra

Microsoft i Nvidia twierdzą, że maszyna będzie mogła lokalnie uruchamiać modele mające około 120 mld parametrów. Nvidia przedstawia RTX Spark jako platformę zdolną również do pracy na bardzo dużych scenach 3D, materiałach wideo 12K i generowaniu wideo 4K. To nadal deklaracje producenta, a nie wyniki niezależnych testów, lecz przynajmniej mówimy o zastosowaniach bardziej konkretnych niż „AI pomoże ci być bardziej kreatywnym”.

120 miliardów to nie magia

Liczba parametrów nie powinna być jednak traktowana jak liczba koni mechanicznych. Dwa modele o podobnym rozmiarze mogą zasadniczo różnić się jakością, szybkością, przeznaczeniem i zapotrzebowaniem na pamięć. Sam fakt, że model da się wczytać, nie oznacza jeszcze, że odpowiada wystarczająco szybko, by chciało się z niego korzystać.

Nie wiemy również, jaką przepustowość pamięci zaoferuje konkretny wariant Surface Laptop Ultra ani jak zachowa się on podczas długiego obciążenia. Konkurencyjny MacBook Pro z M5 Pro osiąga do 307 GB/s, natomiast M5 Max do 614 GB/s i również może być wyposażony w 128 GB pamięci zunifikowanej. To bardzo wysoko ustawiona poprzeczka.

Lokalny model ma jednak przewagi niezależne od rekordów benchmarkowych. Nie trzeba wysyłać wszystkich danych do chmury, nie występuje opłata za każdy kolejny token, a działanie programu nie zależy od jakości hotelowego Wi-Fi. Microsoft słusznie wskazuje prywatność, niższe opóźnienia oraz ograniczenie kosztów chmurowych jako najważniejsze korzyści lokalnego przetwarzania.

Nie oznacza to oczywiście, że Surface Laptop Ultra zastąpi serwerownię. Bardziej prawdopodobny wydaje się model hybrydowy: eksperymenty, prototypowanie, mniejsze zadania i praca na poufnych danych odbywają się lokalnie, a największe modele i najbardziej wymagające operacje wędrują do chmury. To mniej romantyczne od „superkomputera AI w plecaku”, ale dużo bardziej użyteczne.

MacBook Pro nie śpi

Microsoft nie wchodzi na pusty rynek. Obecny 16-calowy MacBook Pro może mieć 18-rdzeniowe CPU, GPU z maksymalnie 40 rdzeniami, 128 GB pamięci zunifikowanej oraz przepustowość sięgającą 614 GB/s. Apple deklaruje ponadto do 20 godzin strumieniowania wideo dla 14-calowego modelu z M5 Max oraz do 22 godzin dla wersji z M5 Pro. W Polsce ceny MacBooków Pro zaczynają się od 9999 zł, a warianty z układem M5 Pro od około 12 499 zł. Najtańszy model 16-calowy kosztuje oficjalnie od 14 999 zł. Lepiej wyposażone konfiguracje bez wysiłku przekraczają 20 tys. zł.

macbook-pro-2026-apple-m5-max-recenzja-10-ekran
MacBook Pro 2026

Microsoft nie musi więc udowadniać, że Surface Laptop Ultra jest tani. W tym segmencie tanio już było, po drugiej stronie ulicy i trzy półki niżej. Musi udowodnić, że oferuje proporcjonalnie dużą wartość: więcej możliwości, lepszą zgodność z konkretnymi narzędziami albo kombinację cech, której nie da się kupić u Apple’a.

Podstawowy wariant z 24 GB pamięci ma kosztować wyraźnie powyżej 2000 dol. Przeliczanie tego dziś na złotówki, dodawanie podatków i ogłaszanie polskiej ceny byłoby wróżeniem z kursu walut. Można jedynie założyć, że Surface Laptop Ultra nie będzie produktem, którego zakup uzasadnia się słowami „w tej cenie grzech nie brać”.

Wreszcie prawdziwy Surface

Surface Laptop od lat był urządzeniem eleganckim, lecz zachowawczym. Ładna obudowa, dobry ekran, przyjemna klawiatura, logo Microsoftu i specyfikacja, którą zwykle dało się znaleźć taniej u konkurencji. Laptop Ultra wygląda natomiast jak próba zbudowania urządzenia wyznaczającego kierunek dla całej branży Windows PC.

Komputer ma mieć mniej niż 18 mm grubości i ważyć poniżej 2 kg. Nie jest to ultralekka maszyna do noszenia w damskiej torebce, ale jak na 15-calową mobilną stację roboczą brzmi rozsądnie. Zwłaszcza że Microsoft deklaruje system chłodzenia o maksymalnie 2,5 raza większej wydajności cieplnej niż w 15-calowym Surface Laptopie 7. generacji.

To jeden z parametrów, którego jutro nie należy przyjmować na wiarę. „Wydajność cieplna” może znaczyć wiele rzeczy, podobnie jak „całodzienna bateria”. Interesuje mnie temperatura obudowy, hałas wentylatorów i częstotliwość utrzymywana po godzinie renderowania, a nie maksymalny wynik osiągnięty przez pół minuty w świeżo uruchomionym benchmarku.

Laptop bez kagańca

Microsoft oficjalnie zapowiada, że Surface Laptop Ultra ma utrzymywać wydajność również podczas pracy z akumulatora. Będzie to jedna z najważniejszych cech całego komputera. Użytkownik MacBooka Pro od dawna oczekuje, że po odpięciu przewodu nadal ma ten sam laptop. W świecie wydajnych notebooków z Windowsem wtyczka często zachowuje się natomiast jak zawleczka granatu: dopóki siedzi na miejscu, wszystko działa z pełną mocą.

Surface Laptop Ultra

Tyle że wysoka wydajność na zasilaniu bateryjnym nie może być sztuczką polegającą na opróżnieniu akumulatora w godzinę. Microsoft nie podał jeszcze jego pojemności ani wyników w jasno opisanych scenariuszach. Oficjalne określenie „all-day battery life” opiera się na testach przedprodukcyjnych jednostek, a sama firma zastrzega, że realny rezultat będzie silnie zależał od oprogramowania, ustawień i sposobu używania.

Właśnie dlatego jutro bardziej od kolejnej animacji wygenerowanej przez AI ucieszyłaby mnie informacja o pojemności baterii, czasie kompilacji na zasilaniu i bez niego oraz liczbie minut renderowania przypadających na jeden procent akumulatora. Nikt tego zapewne nie pokaże. Pomarzyć jednak można.

Ekran robi wrażenie

Surface Laptop Ultra ma otrzymać 15-calowy dotykowy ekran mini-LED PixelSense Ultra o proporcjach 3:2, gęstości 262 pikseli na cal i szczytowej jasności HDR wynoszącej 2000 nitów. Microsoft już wspominał dodatkowo o precyzyjnym odwzorowaniu kolorów i obsłudze Dolby Vision. Proporcje 3:2 to jeden z najbardziej niedocenianych atutów urządzeń Surface. Przy obróbce dokumentów, kodu, stron internetowych czy fotografii dodatkowa przestrzeń w pionie jest często bardziej wartościowa niż kilka centymetrów szerokości potrzebnych głównie do ukrywania bocznych paneli aplikacji.

2000 nitów również wygląda efektownie, ale należy pamiętać o magicznym słowie „szczytowa”. Nie wiemy jeszcze, jak duży fragment ekranu może osiągać taką jasność, jak długo ją utrzyma i ile wyniesie jasność pełnoekranowa. Niemniej mini-LED, wysoka gęstość pikseli i dotyk tworzą zestaw, który rzeczywiście może konkurować z panelem MacBooka Pro, a w niektórych zastosowaniach nawet okazać się wygodniejszy.

Surface Laptop Ultra

Pozostaje pytanie o efekt halo wokół jasnych obiektów, częstotliwość odświeżania, czas reakcji i zachowanie przy niskiej jasności. Marketingowe zdjęcie czarnego tła z kolorową galaktyką potrafi sprzedać każdy ekran. Dopiero szary interfejs programu montażowego i szybko poruszający się kursor pokazują, z czym naprawdę mamy do czynienia.

Porty bez przejściówek

Oficjalna strona Surface Laptop Ultra potwierdza obecność USB-C, USB-A, HDMI, gniazda słuchawkowego i pełnowymiarowego czytnika kart SD. Komputer otrzyma trzy porty USB-C, a jeden z nich może mieć nietypową konstrukcję pozwalającą na bezpieczne wypięcie przewodu, podobnie jak magnetyczny Surface Connect.

To niby drobiazg, lecz niezwykle ważny. Profesjonalny laptop nie powinien wymagać huba tylko po to, żeby zgrać zdjęcia z aparatu, podłączyć projektor i skorzystać z myszy. Projektant obudowy może uważać absolutny minimalizm za dzieło sztuki. Użytkownik, który zostawił przejściówkę w hotelu w Berlinie, zwykle ma inną definicję sztuki.

Microsoft deklaruje również, że dysk SSD będzie wymienny przez użytkownika, a części zamienne i instrukcje napraw mają być dostępne dla osób posiadających odpowiednie umiejętności. Nie oznacza to automatycznie łatwej ani taniej naprawy, ale w czasach lutowania niemal wszystkiego do płyty głównej sama możliwość wymiany nośnika zasługuje na uznanie.

Pamięć pozostanie oczywiście wbudowana w układ. Nikt nie będzie dokładał kolejnych modułów RAM dwa lata po zakupie. Wybór konfiguracji stanie się więc decyzją na cały okres użytkowania komputera, co przy zapewne bardzo wysokich dopłatach może boleć niemal równie mocno jak w sklepie Apple’a.

Gładzik też ma znaczenie

Nowy gładzik ma być o ponad 30 proc. większy niż w 15-calowym Surface Laptopie poprzedniej generacji i wykorzystywać mechanizm haptyczny. System Windows 11 otrzyma obsługę dla bardziej zaawansowanych efektów dotykowych, pozwalających reagować na elementy interfejsu i działania wykonywane w zgodnych aplikacjach.

Brzmi jak bajer, dopóki nie przypomnimy sobie, że właśnie z takich pozornych drobiazgów Apple buduje wrażenie spójności swoich komputerów. Dobre wibracje nie zastąpią wydajnego procesora, ale złe urządzenie wskazujące potrafi obrzydzić pracę na sprzęcie kosztującym kilkanaście tysięcy złotych.

Microsoft powinien przy tym pilnować, by nie przesadzić. Nie potrzebuję, żeby Eksplorator plików masował mi palec przy każdym przeniesieniu dokumentu do kosza. Haptyka ma być subtelną informacją zwrotną, nie interaktywnym odpowiednikiem plastikowej zabawki grającej po wciśnięciu każdego przycisku.

Windows na ARM64 coraz mocniejszy

Procesor Grace w RTX Spark korzysta z architektury ARM64. Surface Laptop Ultra nie będzie więc kolejnym klasycznym komputerem x64 z Intelem lub AMD, tylko jednym z najbardziej ambitnych testów dojrzałości Windowsa na Arm.

Microsoft wykorzystuje warstwę Prism do uruchamiania aplikacji x86 i x64 na komputerach ARM64. System radzi sobie dziś nieporównanie lepiej niż w czasach pierwszego Surface Pro X, ale emulacja kodu aplikacji nie rozwiązuje wszystkich problemów. Sterowniki sprzętu oraz inne komponenty działające na poziomie jądra muszą mieć natywne wersje ARM64.

Dla typowego użytkownika pakietu biurowego, przeglądarki i popularnych aplikacji twórczych nie musi to być poważna przeszkoda. Dla człowieka wykorzystującego specjalistyczny interfejs audio, stary ploter, przemysłowe urządzenie pomiarowe, firmowego klienta VPN albo nietypowe narzędzia bezpieczeństwa zgodność trzeba będzie sprawdzić przed zakupem.

To może być największa ironia Surface Laptopa Ultra. Sprzęt zostanie zaprojektowany dla najbardziej wymagających klientów, czyli dokładnie tych, którzy najczęściej używają niszowych, skomplikowanych i trudnych do zastąpienia narzędzi. Im bardziej profesjonalny przepływ pracy, tym większe ryzyko, że jedna niepozorna wtyczka lub jeden sterownik stanie się ścianą nie do przebicia.

Gry, czyli pole minowe

Nvidia przedstawia RTX Spark również jako platformę do grania. Oficjalne materiały mówią o architekturze Blackwell, ray tracingu czwartej generacji, technikach DLSS oraz możliwości uruchamiania najnowszych gier.

Problem w tym, że komputer do gier jest czymś więcej niż kartą graficzną. Windows na ARM64 potrafi tłumaczyć kod x86 i x64, ale nie może w ten sam sposób obsłużyć każdego sterownika zabezpieczeń. Gry korzystające z systemów anti-cheat działających na poziomie jądra wymagają wersji przygotowanych specjalnie dla ARM64.

Sytuacja poprawia się dość szybko. Microsoft twierdzi, że ponad 85 proc. tytułów dostępnych w katalogu PC Game Pass jest już zgodnych z urządzeniami ARM64, a Prism obsługuje między innymi instrukcje AVX i AVX2. Nadal nie oznacza to jednak, że dowolna gra ze Steam, Epic Games Store albo firmowego launchera po prostu zadziała.

Surface Laptop Ultra może okazać się świetnym laptopem do gier jednoosobowych, produkcji niezależnych i tytułów zgodnych z jego architekturą. Nie kupowałbym go jednak w ciemno z myślą o konkretnej grze sieciowej. W tym przypadku jedno zdanie drobnym drukiem na stronie wydawcy może mieć większe znaczenie niż 6144 rdzenie CUDA.

Jestem również ciekaw, jak Nvidia rozwiąże kwestię sterowników. Firma ma dziesięciolecia doświadczenia z pecetową grafiką, ale RTX Spark łączy nową konstrukcję sprzętową, Windows na ARM64 i warstwę emulacji aplikacji x64. Nawet Nvidia nie potrafi zoptymalizować w dniu premiery każdej gry i każdego profesjonalnego programu. Pierwsi nabywcy mogą więc zostać jednocześnie klientami i nieformalnymi testerami.

Windows musi dorosnąć

Największym przeciwnikiem Surface Laptop Ultra nie będzie MacBook Pro. Będzie nim Windows 11. Microsoft potrafi zbudować znakomity sprzęt, po czym osadzić go w systemie, którego jeden fragment wygląda jak produkt z przyszłości, drugi jak niedokończona makieta, a trzeci pamięta czasy paneli LCD o rozdzielczości 1024 × 768. Firma ma podobno wykorzystać jutrzejszą prezentację do omówienia inicjatywy Windows K2, zmian wydajnościowych, modernizacji interfejsu oraz dalszego przenoszenia systemu na WinUI.

Mam tylko nadzieję, że nie usłyszymy, iż odpowiedzią na wszystkie niedoskonałości jest agent AI. Jeżeli okno ustawień potrzebuje cyfrowego pośrednika, który w naszym imieniu odnajdzie funkcję ukrytą przez projektantów, to problemem nie jest niedostatecznie inteligentny użytkownik.

Surface Laptop Ultra potrzebuje Windowsa stabilnego, przewidywalnego i spokojnego. Bez wyskakujących sugestii, bez ciągłego promowania usług i bez funkcji dorzucanych tylko po to, by dział odpowiedzialny za AI mógł pokazać wzrost zaangażowania. Profesjonalny komputer nie powinien walczyć o uwagę swojego właściciela. Powinien ją chronić.

Agenci budzą niepokój

Microsoft ma pokazać, w jaki sposób Windows 11 pozwoli im wykonywać wieloetapowe zadania na komputerze, a także wykorzystać zaprezentowane wcześniej modele Aion Instruct, Aion Plan i MAI Code Flash. RTX Spark doskonale pasuje do takiej opowieści. Agent działający lokalnie może reagować szybciej, korzystać z prywatnych danych bez konieczności ciągłego wysyłania ich do chmury i wykonywać więcej operacji bez naliczania kosztów za tokeny. Sprzęt rzeczywiście umożliwia tu coś, czego nie da się łatwo osiągnąć na przeciętnym laptopie.

Tyle że agent nie jest inteligentniejszym spinaczem z Office’a. Program zdolny do przeglądania plików, zmieniania ustawień, logowania do usług i wykonywania poleceń zyskuje realną władzę nad komputerem. Każda dodatkowa możliwość oznacza nowe pytanie o uprawnienia, uwierzytelnianie, historię działań, możliwość cofnięcia zmian oraz odporność na złośliwe instrukcje.

Microsoft powinien znać cenę zbyt szybkiego wciskania AI do Windowsa. Recall, funkcja zapisująca aktywność użytkownika w postaci zrzutów ekranu, została po zapowiedzi w 2024 r. opóźniona i gruntownie przebudowana wskutek krytyki dotyczącej prywatności oraz bezpieczeństwa. W 2026 r. badacze nadal zgłaszali zastrzeżenia związane z ochroną przechowywanych przez Recall informacji.

Lokalne przetwarzanie nie jest więc synonimem bezpieczeństwa. Dane niewysłane do chmury nadal mogą zostać skradzione lokalnie. Jutro chciałbym usłyszeć mniej o tym, co agent potrafi zrobić, a więcej o tym, czego zrobić nie może bez jednoznacznej zgody użytkownika.

To nie komputer dla każdego

Surface Laptop Ultra nie powinien być oceniany jak zwyczajny laptop konsumencki. Jeśli ktoś potrzebuje przeglądarki, pakietu biurowego, komunikatora i kilku prostych aplikacji, ta maszyna niemal na pewno będzie przesadnie droga, ciężka i skomplikowana. Do takich zastosowań istnieją tańsze Surface’y, MacBook Air i dziesiątki rozsądnych ultrabooków. Sens Ultra zaczyna się tam, gdzie kończy się zwykłe „pracuję na komputerze”. Przy lokalnych modelach AI, dużych projektach programistycznych, renderowaniu 3D, montażu wymagającego materiału, symulacjach i analizie danych. Ewentualnie wtedy, gdy jedna osoba chce połączyć kilka z tych zastosowań w urządzeniu, które nadal mieści się w plecaku.

Nie trzeba jednak być programistą AI, aby docenić skutki uboczne tego wyścigu. Jeżeli Nvidia pokaże, że może dostarczyć wydajne GPU, wspólną pamięć i dobrą sprawność energetyczną w laptopie Arm, za Surface’em przyjdą inni producenci. Nvidia zapowiedziała maszyny RTX Spark między innymi od Asusa, Della, HP, Lenovo i MSI. Surface Laptop Ultra może więc być ważny nawet wtedy, gdy sprzeda się słabo. Zadaniem Surface’a od zawsze było przecież nie tylko generowanie przychodów, lecz również pokazywanie partnerom Microsoftu, jak może wyglądać ambitny komputer z Windowsem. Tym razem partnerzy zobaczą projekt znacznie ciekawszy niż kolejny cienki laptop z dwoma USB-C.

Cena wszystko zweryfikuje

Entuzjazm bardzo łatwo utrzymać, dopóki produkt nie ma ceny. Wtedy można zachwycać się 128 GB pamięci, lokalnymi modelami i dwoma tysiącami nitów. Gdy pojawia się kwota, abstrakcyjne możliwości zamieniają się w pytanie: czy ten komputer rzeczywiście zarobi na siebie więcej niż MacBook Pro, mobilna stacja robocza z procesorem x64 albo zwykły laptop połączony z usługą chmurową?

Podstawowa wersja z 24 GB pamięci może okazać się najtrudniejsza do obrony. Taka pojemność wygląda dobrze przy typowym laptopie, lecz przeciętnie w maszynie reklamowanej jako narzędzie do dużych modeli AI. Jeżeli klient po wydaniu ponad 2000 dol. natychmiast odkryje, że powinien był dopłacić do 48 albo 64 GB to konfiguracja wejściowa stanie się przede wszystkim ozdobą cennika.

Z kolei wariant 128 GB może kosztować astronomicznie dużo, ale właśnie on najlepiej wyjaśnia sens całej platformy. Microsoft musi więc bardzo ostrożnie ustawić progi pamięci i dopłaty. Surface Laptop Ultra nie może być atrakcyjny tylko w wersji, której zakup wymaga osobnego spotkania z księgowym.

Surface Laptop Ultra

Dla polskiego użytkownika dochodzi jeszcze dostępność. Oficjalna strona Microsoftu nadal opisuje urządzenie jako produkt przedpremierowy, którego wysyłka zależy między innymi od uzyskania wymaganych autoryzacji. Nie mamy potwierdzonej polskiej daty sprzedaży ani cennika. Historia urządzeń Surface uczy, że globalna premiera nie zawsze oznacza jednoczesną i szeroką dostępność wszystkich konfiguracji nad Wisłą.

Jutro sprawdzian, nie święto

Nie oczekuję jutro rewolucji. Oczekuję konkretów. Chcę poznać rzeczywiste ceny poszczególnych konfiguracji, pojemność akumulatora, moc zasilacza, częstotliwość odświeżania ekranu, przepustowość pamięci i limit mocy utrzymywany podczas długotrwałego obciążenia. Chcę wiedzieć, które profesjonalne aplikacje działają natywnie na ARM64, które przechodzą przez Prism, a które nadal mają problemy. Chcę daty rozpoczęcia sprzedaży w Polsce, warunków gwarancji i informacji o dostępności części.

Przede wszystkim chcę zobaczyć komputer wykonujący prawdziwe zadania. Nie streszczenie wiadomości e-mail i nie wygenerowanie obrazka astronauty jedzącego pierogi na Marsie. Kompilację dużego projektu, renderowanie sceny, montaż wielowarstwowego materiału, uruchomienie lokalnego modelu i grę działającą przez pół godziny bez zasilacza.

Jedna dobrze przeprowadzona demonstracja Blendera albo lokalnego modelu może powiedzieć więcej niż pół godziny rozmowy o tym, jak „AI odblokuje ludzki potencjał”. Potencjał ludzki radził sobie nieźle również przed wynalezieniem Copilota. Problemem pozostawał czas renderowania.

Dlaczego i tak czekam

Apple może jutro śmiać się z tego, jak blisko Microsoft podszedł do jego recepty na profesjonalny laptop. Z ekranu mini-LED, wspólnej pamięci, układu ARM64 i obietnicy pełnej wydajności na akumulatorze. Ten śmiech byłby nawet częściowo zasłużony.

Surface Laptop Ultra nie wygląda jednak jak bezmyślna kopia MacBooka Pro. CUDA, GPU Blackwell, dotykowy ekran 3:2, USB-A, wymienny SSD, Windows i możliwość grania nadają mu własną tożsamość. To nie MacBook z logo Microsoftu, lecz próba odpowiedzi na pytanie, jak wyglądałby MacBook Pro zbudowany przez Nvidię dla użytkowników Windowsa.

Odpowiedź może okazać się niedojrzała. Sterowniki mogą sprawiać problemy, Prism może potykać się o specjalistyczne oprogramowanie, agenci AI mogą irytować, a cena może przekreślić cały projekt. „Całodzienna bateria” może oznaczać dzień pracy wyjątkowo leniwego urzędnika, a imponujący petaflop może pozostawać uśpiony w większości codziennych aplikacji.

Mimo to dawno żaden Surface nie wydawał mi się równie potrzebny. Rynek laptopów z Windowsem nie potrzebuje kolejnego poprawnego ultrabooka z procesorem szybszym o kilkanaście procent. Potrzebuje maszyny, która zmusi Apple do oglądania się za siebie, producentów pecetów do podejmowania ryzyka, a Microsoft do traktowania Windowsa jak fundament profesjonalnego narzędzia, nie tablicę reklamową dla Copilota.

Jeśli Surface Laptop Ultra dowiezie choć większość swoich obietnic to Apple będzie mogło śmiać się do woli. Ja w tym czasie chętnie sprawdzę, czy na biurku pojawił się pierwszy od lat laptop z Windowsem, którego nie trzeba przedstawiać jako „alternatywy dla MacBooka Pro”. Może wreszcie MacBook Pro doczeka się alternatywy, która nie będzie potrzebowała tego dopisku.

Maciej Gajewski
Redaktor

Redaktor Spider's Web - ekspert w tematykach Microsoftu i RTV. Lubi oglądać się zarówno za siebie – wspominając przełomowe dokonania w informatyce – jak i przed siebie, będąc nieustannie ciekawym tego, co będzie dalej. Jego zainteresowania to przede wszystkim software: UI/UX, algorytmy, uczenie maszynowe, chmura czy sztuczna inteligencja. Nic dziwnego, że jako specjalizację obrał sobie pilnowanie firmy Microsoft. Uwielbia też sztukę gier i kina, przez co wyrósł na pasjonata sprzętu RTV – a i o technologii wspomnianych gier i filmów ma wiele ciekawego do opowiedzenia. Jego pierwsza obecność w mediach dotyczyła muzyki – współtworzył Overkill.pl. Ciąg dalszy jego rozwoju dotyczył już tylko nowych technologii. Zanim dołączył do zespołu Spider’s Web przez lata współtworzył CHIP.pl i Magazyn CHIP.