REKLAMA

Jest dowód na dotykowego MacBooka. To już pewne

Wersja beta systemu macOS 27.2 zdradza obsługę dotyku w komputerach Apple. Nowy laptop z panelem OLED zadebiutuje jesienią w cenie od 12 tysięcy złotych.

Jest dowód na dotykowego MacBooka. To już pewne

Dotykowego ekranu w MacBooku brakuje mi od dobrych 10 lat. Za każdym razem, gdy biorę sprzęt do pociągu albo pracuję z nim na kolanach, palce nierzadko lądują na matrycy. Wiem, wiem - powinienem się już nauczyć. Bo efekt to tłusta smuga na szkle i zero reakcji. Przewijanie długiego tekstu czy szybkie tapnięcie w wyskakujące okienko bezpośrednio palcem to najbardziej naturalny odruch. Ale Apple tego nie wiedział.

Obrócenie obudowy w tryb namiotu rozwiązałoby problem mikroskopijnych stolików w samolotach czy oglądania wideo w łóżku. Klawiatura przestaje wtedy zawadzać, a laptop zmienia się w stabilny ekran dotykowy. Wygląda na to, że Apple wreszcie ugiął się pod presją rynku i pierwsza część moich życzeń doczeka się realizacji.

Ślady dotyku i powiększone menu w macOS 27.2

W najnowszej becie systemu macOS 27.2 pojawiły się bezpośrednie dowody na nadchodzący debiut pierwszego MacBooka z dotykowym panelem. 

W kodzie programów Zdjęcia, Notatki, Safari oraz Szybki podgląd deweloperzy znaleźli narzędzia do rozpoznawania gestów dotykowych, w tym mechanizmy przytrzymania palca i przeciągania elementów. Dodatkowo Dock w macOS 27.2 beta 3 zyskał świeżą animację dłuższego naciśnięcia.

Apple szykuje zresztą swój system do obsługi palcem od dłuższego czasu. Wcześniejsze kompilacje macOS 27 wprowadziły gest pociągnięcia w dół w celu odświeżenia zawartości oraz dotykową integrację w funkcji Sidecar, pozwalającej używać iPada jako zewnętrznego monitora.

Z ustaleń Bloomberga wynika, że dotknięcie dowolnego przycisku wywoła odpowiednie opcje dotykowe, a stuknięcie w pasek menu automatycznie powiększy elementy sterujące. Pozwoli to bez trudu trafić w nie palcem bez konieczności manewrowania precyzyjnym kursorem. Interfejs zoptymalizowano tak, aby nikt nie musiał celować z chirurgiczną dokładnością w drobne ikony na ekranie.

Dotykowy MacBook to OLED i zaporowa wycena

Pod względem sprzętowym nowy komputer ma otrzymać panel OLED i zaoferować zauważalnie niższą wagę w porównaniu do obecnych modeli Pro. Premiera dotykowego MacBooka Pro - lub zupełnie nowej gałęzi pod nazwą MacBook Ultra - spodziewana jest w październiku lub listopadzie 2026 r.

Będzie to jednak sprzęt skrojony pod ludzi, którzy dysponują wolną gotówką i chcą mieć najświeższy gadżet z Cupertino w pierwszym dniu sprzedaży. W polskich realiach cena bazowej konfiguracji bez trudu pewnie przebije pułap 12-15 tys. zł, skoro mówimy o wyższym modelu niż Pro.

Dopłacanie kilku tysięcy złotych za możliwość mazania palcem po matrycy nie ma ekonomicznego uzasadnienia dla kogoś, kto liczy każdą złotówkę przy zakupie woła roboczego do codziennych zadań. Chyba że dostaniemy mocniejszy procesor… który wykorzysta może ułamek z posiadaczy MacBooka Pro.

Dla profesjonalistów montujących wideo w trasie czy programistów dotyk pozostanie marginalnym dodatkiem, bo i tak większość czasu spędzają na skrótach klawiszowych i zewnętrznych peryferiach. Ten komputer kupią przede wszystkim ci, którzy mogą pozwolić sobie na kosztowny kaprys i chcą mieć sprzęt kompletny, bez względu na to, jak wysoko Apple wywinduje marżę za panel OLED spięty z digitizerem.

Oliwier Nytko
Redaktor

Dziennikarz Spider's Web, redaktor działu technologie i nauka oraz twórca krótkich treści wideo na platformach TikTok, Reels oraz YouTube Shorts. W 2016 roku rozpoczął swoją karierę na growym portalu How2Play.pl. W 2020 roku dołączył do zespołu tworzącego i rozwijającego jeden z największych serwisów dla Generacji Z w Polsce - Vibez.pl, gdzie był częścią zespołu redakcyjnego. Tam zajmował się pisaniem newsów, produkcją krótkich filmów oraz przeprowadzaniem interwencji dziennikarskich. Z wykształcenia związany z ekonomią, ale interesuje się niemal wszystkim - od najnowszych filmów z uniwersum Marvela (#toteżkino), poprzez dramy ze świata influencerów, aż po jakikolwiek temat, który ma w sobie odrobinę technologii.