REKLAMA

Ukraińcy zbudowali latającą karetkę. Potrafi odpierać ataki wrogich dronów

Nowy dron SkyFall ma ewakuować żołnierzy z najgroźniejszych miejsc na froncie. Korzysta z AI i może latać bez GPS-u.

StarGate ewakuuje rannych. Ukraińcy testują nowego drona
REKLAMA

Ukraińcy zbudowali drona, który może zabrać rannego żołnierza bezpośrednio z pola walki. StarGate przypomina niewielki bezzałogowy śmigłowiec z kabiną medyczną. Potrafi unieść człowieka w pełnym oporządzeniu i rozpędzić się do 105 km/h. Co więcej, wyposażono go w system obrony przed innymi dronami, który podczas pokazu skutecznie przechwycił nadlatujący bezzałogowiec FPV.

REKLAMA

Pierwszy egzemplarz trafił już do ukraińskiej jednostki bojowej na testy w warunkach frontowych. Jeżeli konstrukcja sprawdzi się podczas prawdziwych ewakuacji, może znacząco skrócić czas oczekiwania rannych na pomoc. W miejscach, gdzie zwykły samochód nie może bezpiecznie dojechać, różnica może wynosić nawet kilka godzin.

REKLAMA

Rannego przewiezie w kilkanaście minut

StarGate powstał w odpowiedzi na problem, który z każdym miesiącem staje się coraz większy. Rosyjskie drony FPV atakują nie tylko żołnierzy, ale również pojazdy próbujące dotrzeć do rannych. Na niektórych odcinkach frontu obszar narażony na nieustanne ataki rozciąga się na 10-15 km w głąb ukraińskich pozycji.

W takich warunkach tradycyjna ewakuacja medyczna jest niezwykle trudna, a czasem wręcz niemożliwa. Ukraińcy coraz częściej wykorzystują roboty naziemne, ale maszyny te muszą omijać leje po pociskach, zniszczone drogi, błoto i pola minowe. Pokonanie 10 km może zajmować im 2-3 godziny.

REKLAMA

StarGate z założenia ma znacznie skrócić ten czas. Bezzałogowiec wyposażono w 6 wirników oraz specjalną kabinę mieszczącą nosze medyczne. Według producenta może przewozić ładunek o masie do 150 kg, co wystarcza do transportu rannego żołnierza wraz z wyposażeniem.

REKLAMA

Prędkość przelotowa wynosi około 65 km/h, a maksymalna sięga 105 km/h. Deklarowany zasięg jednego odcinka lotu to 15 km, natomiast przygotowanie maszyny do startu zajmuje około 10 min. W rzeczywistych warunkach czas dotarcia do rannego i powrotu będzie jednak zależał od obciążenia, pogody oraz sytuacji na froncie.

Lecąca karetka ma własną obronę

Chyba najniezwyklejszym elementem StarGate jest system ochrony przed atakami z powietrza. Podczas demonstracji przeprowadzonej 14 października w nieujawnionym miejscu na Ukrainie konstruktorzy sprawdzili zachowanie maszyny w warunkach przypominających walkę.

REKLAMA

W kierunku drona ewakuacyjnego wysłano mniejsze bezzałogowce FPV, symulujące rosyjski atak. Kiedy jeden z nich zbliżył się do StarGate, z urządzenia wystrzelono siatkę, która zaplątała się w nadlatujący obiekt i wytrąciła go z toru lotu.

Podobne rozwiązania są już tak naprawdę od dawna wykorzystywane do zwalczania niewielkich bezzałogowców. Na Spider's Web opisywaliśmy ukraińskie siatki antydronowe, którymi zabezpieczane są drogi wykorzystywane przez wojsko. StarGate przenosi tę zasadę do powietrza, dzięki czemu maszyna transportująca rannego nie musi polegać wyłącznie na zewnętrznej osłonie.

REKLAMA

Trzeba jednak pamiętać, że przechwycenie jednego drona podczas przygotowanego pokazu nie dowodzi skuteczności systemu w rzeczywistej walce. Nie wiadomo jeszcze, jak StarGate poradzi sobie z kilkoma przeciwnikami atakującymi jednocześnie ani czy będzie w stanie uniknąć wszystkich zagrożeń.

REKLAMA

Bez GPS-u i pod ostrzałem. AI ma uratować lot

Konstruktorzy musieli również przygotować drona do działania w warunkach intensywnej walki elektronicznej. Rosyjskie systemy mogą zakłócać sygnały nawigacji satelitarnej i komunikację między operatorem a bezzałogowcem, co w przypadku maszyny przewożącej człowieka stanowi szczególnie poważne zagrożenie.

StarGate korzysta z dwóch kanałów łączności. Pierwszym jest Starlink, natomiast drugim opracowany przez SkyFall system L-Link. Dodatkowo wyposażono go w oprogramowanie wykorzystujące sztuczną inteligencję, które ma umożliwiać działanie bez dostępu do GPS-u.

REKLAMA

Maszyna pozostaje zdalnie sterowana przez operatora, ale posiada funkcje automatyczne. Producent deklaruje, że w przypadku całkowitej utraty łączności dron może samodzielnie wyznaczyć trasę powrotu do bezpiecznego obszaru. Na pokładzie znajdują się także kamery termowizyjne, a konstrukcję przystosowano do lotów nocnych oraz działania podczas deszczu i śniegu. SkyFall informuje ponadto o przeprowadzeniu testu, w którym urządzenie kontynuowało lot po utracie jednego z ramion.

Pomysł przyszedł prosto z okopów. Wojsko chce teraz go sprawdzić

Prace nad StarGate rozpoczęły się około rok temu. Z prośbą o skonstruowanie takiej maszyny zwrócił się do SkyFall dowódca 475. Samodzielnego Pułku Szturmowego Code 9.2, posługujący się pseudonimem Flint. Żołnierze potrzebowali sprawnego sposobu na dotarcie do rannych znajdujących się w miejscach niedostępnych dla samochodów i robotów naziemnych. Pomysł zakładał wykorzystanie dużego drona transportowego, który mógłby przelecieć nad przeszkodami terenowymi, zabrać człowieka i dostarczyć go do bezpieczniejszego punktu.

REKLAMA

Przeczytaj także:

REKLAMA

Zauważmy, że SkyFall ma już doświadczenie w produkcji bezzałogowców. Firma odpowiada między innymi za ciężkiego drona Vampire, znanego rosyjskim żołnierzom jako Baba Jaga, oraz przechwytujące maszyny P1-SUN. Wcześniej na naszym portalu opisywaliśmy już wykorzystanie P1-SUN przez ukraińskie lotnictwo, które zaczęło wypuszczać te drony z samolotów An-28. StarGate pokazuje natomiast wykorzystanie dużego udźwigu nie do przenoszenia uzbrojenia, lecz do ratowania żołnierzy.

Marcin Kusz
Redaktor

Redaktor Spider's Web specjalizujący się w tematyce naukowej. O nowych technologiach zaczął pisać w 2012 r. na łamach portalu Telix. Później współtworzył treści dla Komputer Świata i PCLabu. Epizod dziennikarski zaliczył także w lokalnej gazecie i w dziale blogowym SpeedTest. Współzałożyciel agencji BlueCopy, zajmującej się copywritingiem i poligrafią. Przez pewien czas właściciel firmy transportowej. Prywatnie fan starych polskich oper mydlanych (oglądanych obowiązkowo z konkubiną), dumny opiekun kotki brytyjskiej i pasjonat-amator druku 3D.

REKLAMA
REKLAMA