REKLAMA

Lustra z kosmosu rozświetlą noc na Ziemi. Pierwszy test za nami

Miały być rewolucją, ale póki co, najtrafniejszym komentarzem jest kultowe: no tak średnio bym powiedział. Firma, która chce umieścić na orbicie lustra odbijające światło Słońca na Ziemię, przeprowadziła swój pierwszy test.

Lustra z kosmosu będą rozświetlać noc na Ziemi. Pierwszy test za nami
REKLAMA

Firma Reflect Orbital chce wystrzelić w kosmos ogromne lustra, tak aby po tym, jak Słońce schowa się za horyzontem, mogły one po prostu skierować światło słoneczne na miejsca na Ziemi, które go potrzebują. Satelity z lustrami mają znajdować się na wysokości około 625 km nad Ziemią.

REKLAMA

Usługa, którą reklamuje się jako światło słoneczne na żądanie, ma być przydatna w operacjach poszukiwawczo-ratunkowych na odludziu, a także do utrzymania działania farm słonecznych po zmroku, czy przedłużenia fotosyntezy roślin na polach uprawnych.

Nie wystrzelono wprawdzie żadnego satelity, ale za to w ostatnich dniach przetestowano naziemny prototyp. Zespół Reflect Orbital zainstalował kilka reflektorów naziemnych i uruchomił je po zmroku, aby sprawdzić, jak system ten może wyglądać w praktyce.

REKLAMA

Więcej na Spider's Web:

REKLAMA

Katastrofy naturalne. Tu kosmiczne lustra mogą się przydać

W ćwiczeniach uczestniczyła górska grupa ratunkowa China Lake Mountain Rescue. Ratownicy prowadzili poszukiwania w terenie, przenoszenie noszy i obsługę sprzętu w symulowanym oświetleniu. Według doniesień ratownicy mieli widoczność sięgającą około 5 km, przy jasności zbliżonej do pełni księżyca.

Dodatkowe światło ułatwiło poszukiwaczom poruszanie się po nierównym terenie. Moje widzenie peryferyjne się poprawiło i oczywiście jest mniejsze prawdopodobieństwo, że wpadnę w dziurę. Jednak jeśli chodzi o podstawową pracę, jaką jest poszukiwanie ludzi, korzyści były ograniczone. Z nielicznymi wyjątkami było minimalnie lepiej. To nie zrobi wielkiej różnicy w poszukiwaniach i ratownictwie na terenach dzikich, poza kilkoma wyjątkami - powiedział Phillip Cash z China Lake Mountain Rescue w wywiadzie dla DarkSky International.

REKLAMA

Cash uważa się za "wielkiego optymistę w kwestii technologii" i powiedział, że są mimo to okoliczności, w których światło może mieć istotne znaczenie. Chodzi o katastrofy na dużą skalę. Po trzęsieniu ziemi lub osuwisku błotnym, ekipy ratunkowe mogą pracować 24 godziny na dobę przez wiele dni bez niezawodnego zasilania. - W takich warunkach światło zrobi ogromną różnicę - dodał.

Ratownik zwrócił również uwagę na tegoroczne trzęsienia ziemi w Wenezueli, gdzie, jak powiedział, nie było możliwości zasilania. Wszystko było zasilane bateriami. Wspomniał również o trzęsieniach ziemi w pobliżu Ridgecrest w 2019 r., kiedy nawet światło księżyca robiło różnicę i ułatwiało akcję.

REKLAMA

W opinii Casha reagowanie na duże katastrofy pozostaje najbardziej obiecującym zastosowaniem tej technologii, nawet jeśli jej przydatność w rutynowych operacjach poszukiwawczo-ratowniczych pozostaje raczej znikoma.

Eärendil-1. Pierwsze lustro ma trafić na orbitę

Earendil-1 ma być pierwszym planowanym przez firmę Reflect Orbital satelitą demonstracyjnym, który trafi na orbitę. Ma zostać wystrzelony w 2026 r. na pokładzie rakiety Falcon 9. Na orbicie ma rozłożyć lustro o wymiarach około 18 na 18 m i operować na niskiej orbicie okołoziemskiej na wysokości około 625 km. Oświetlony za pomocą satelity obszar naziemny ma mieć promień około 5 km.

REKLAMA

Jeśli firma ma zamiar dostarczać w nocy światło przez dłuższy czas potrzebnych będzie więcej satelitów. Satelita na niskiej orbicie okołoziemskiej porusza się szybko względem dowolnego celu naziemnego i musiałby wielokrotnie korygować swój reflektor, aby utrzymać zasięg. Pojedynczy satelita może więc zapewnić oświetlenie przez 3 do 5 min.

Jednak plany Reflect Orbital są bardzo ambitne. Firma planuje umieścić na orbicie ponad 50 000 luster do 2035 r.

REKLAMA

Główna ilustracja: Terenowy test firmy Reflect Orbital. Zdjęcie: China Lake Mountain Rescue

Bogdan Stech
Redaktor

Dziennikarz Spider's Web. Specjalizuje się w tematyce militariów i obronności. Pisze również o nauce - głownie o kosmosie. Jest pasjonatem lotnictwa, broni pancernej i miłośnikiem symulatorów. Interesuje się historią konfliktów oraz Chin i Wietnamu w XX wieku. Dziennikarzem jest od 1998 roku. Pracował w Super Expressie, Gazecie Wyborczej, Purepc. Jest autorem trzech książek poświęconych wojnie w Wietnamie. Prywatnie interesuje się również fizyką, grami, kotami i kolarstwem górskim.

REKLAMA
REKLAMA