REKLAMA

Kupiłem ładowarkę 4 w 1. Teraz mam spokój z kablami

Zamieniłem kilka zasilaczy sieciowych na jeden. Kupiłem szybką ładowarkę z czterema portami, dzięki czemu pozbyłem się bałaganu i nie muszę już nosić ze sobą niepotrzebnego sprzętu. Żałuję, że zrobiłem to tak późno.

Kupiłem ładowarkę 4 w 1. Teraz mam spokój z kablami
REKLAMA

Zawsze wolałem korzystać z jednoportowych zasilaczy sieciowych. Każdy służył do czegoś innego - do ładowania telefonu, zegarka czy innych akcesoriów, takich jak szczoteczka czy maszynka elektryczna. Odkąd jednak przeszedłem na jeden zasilacz o większej mocy, żyje mi się znacznie łatwiej.

REKLAMA

Zasilacz o wyższej mocy jest większy, ale nie tak duży jak kiedyś

Jedną z kwestii, która dawniej zrażała mnie do zakupu zasilacza o wyższej mocy z kilkoma portami, był jego rozmiar. Urządzenia obsługujące wyższe moce - rzędu 65 W i więcej - dawniej były po prostu masywniejsze i zajmowały sporo miejsca. Szczególnie jeszcze kilka lat temu. Wystarczy spojrzeć na starą ładowarkę Apple o mocy 70 W - to istny gigant.

Z drugiej strony ładowarki o mniejszej mocy do telefonów czy zegarków nigdy nie były przesadnie duże. Ich gabaryty zmieniały się wraz z ulepszeniami w technologii konsumenckiej. Dzięki temu zasilacze do telefonów o mocy na poziomie ok. 20-25 W stały się naprawdę niewielkie.

REKLAMA

Podobnych poprawek doczekały się zasilacze sieciowe o większej mocy, wyposażone w kilka portów. Kluczowy wpływ na zmniejszenie ich rozmiaru miała technologia GaN, w której zamiast krzemu zastosowano azotek galu. Rozwiązanie to lepiej przewodzi prąd i powoduje mniejsze straty energii. W efekcie ładowarki zostały wyraźnie odchudzone i nawet modele obsługujące większe moce, takie jak 65 W, są dziś stosunkowo niewielkie.

Oczywiście to nie tak, że jest to poziom wolniejszych zasilaczy bazujących na klasycznym krzemie. Chcąc korzystać z wyższych mocy i kilku portów, nie musimy już targać ze sobą ogromnej i ciężkiej kobyły.

REKLAMA

65-watowy zasilacz z czterema portami to nawet więcej, niż potrzebuję

Dotychczasowe trzy kostki o mniejszej mocy (20 W) zastąpiłem propozycją marki Ugreen Nexode, opartą na technologii GaN. Sprzęt obsługuje łączną moc 65 W i został wyposażony w cztery porty: 3x USB-C oraz pojedyncze USB-A.

Dzięki temu mogę ładować nawet cztery urządzenia jednocześnie. Najczęściej mam podpięte trzy kable: dwa USB-C (do ładowarki Apple Watch oraz MagSafe do iPhone’a) i dodatkowy przewód USB-C do ładowania zapasowego telefonu lub akcesoriów, takich jak mysz czy klawiatura bezprzewodowa. Po czwarty port USB-A sięgam zdecydowanie najrzadziej - gdy muszę podładować szczoteczkę soniczną czy chociażby lokalizator Bluetooth.

REKLAMA

Możliwość podłączenia wszystkich urządzeń jednocześnie pozwala pozbyć się plątaniny kabli i nie wymaga korzystania z rozgałęźnika czy listwy zasilającej z kilkoma gniazdkami. Mimo że każda słabsza ładowarka z osobna była mniejsza, to chcąc zabrać wszystkie trzy, potrzebowałem na nie sporo więcej miejsca niż na jedną, nieco większą ładowarkę. Dochodzi do tego kwestia organizacji i pamiętanie o spakowaniu całego zestawu przed wyjazdem.

Ogromną zaletą większej ładowarki 4 w 1 jest też wygoda. Wystarczy podpiąć wszystkie potrzebne kable i mam pewność, że zabierając jedno akcesorium, wezmę ze sobą wszystko, czego potrzebuję.

Wysoka moc jest przydatna, szczególnie jeśli ładujemy kilka urządzeń

Podawana przez producenta moc to wartość maksymalna, jaką ładowarka jest w stanie przekazać do jednego urządzenia. Jeśli podepniemy ich więcej (np. dwa telefony albo zegarek ze smartfonem), dostępna moc zostanie podzielona na poszczególne sprzęty. Jeśli jednak ładujemy głównie smartfony i drobniejsze akcesoria, zasilacz o mocy 65 W powinien w zupełności wystarczyć.

REKLAMA

Należy pamiętać, że im wyższa moc, tym najczęściej większe gabaryty.

Czytaj też:

Albert Żurek
Redaktor

Redaktor działu nowe technologie w Spider's Web. Specjalizuje się w tematyce sprzętu i oprogramowania, a także telekomunikacji. Od najmłodszych lat fan elektroniki - komputerów, laptopów i smartfonów, z którą odkąd tylko mógł, spędzał masę czasu. Z czasem swoją pasję zamienił w pracę, początkowo pisząc o technologiach mobilnych, a następnie o (prawie) wszystkim związanym z technologią. Poprzednio pisał na łamach Tabletowo.pl oraz oiot.pl, gdzie poruszał tematykę sprzętu komputerowego, systemów operacyjnych, aplikacji, smart home, sztucznej inteligencji, a także nauki. Oprócz technologii jest wielkim fanem mody, a po godzinach pracy spędza czas ze słuchawkami na uszach, w których przede wszystkim gra rodzimy hip-hop.

REKLAMA
REKLAMA