REKLAMA

Sklepy testują nowych pracowników. Kasy samoobsługowe to przy nich muzeum

Wchodzisz do sklepu, a tam brak ludzkich pracowników - taki scenariusz kreślony jest od lat, ale teraz powoli staje się coraz bardziej prawdopodobny. 

roboty
REKLAMA

Duńska sieć Føtex, która podobnie jak działające w Polsce Netto należy do Salling Group, rozpoczęła w swoich sklepach testy humanoidalnych robotów. Maszyny w odróżnieniu od ludzkich pracowników nie przemierzają jeszcze alejek, krocząc między klientami - towar wykładają już poza godzinami otwarcia. 

REKLAMA

Na nagraniu udostępnionym przez Euronews widzimy, że roboty radzą sobie nieźle zarówno z puszkami, jak i bardziej delikatnymi produktami, np. opakowaniami makaronu. Przynajmniej w teorii mówić można o powodzeniu: produkty nie wypadają im z rąk i lądują tam gdzie trzeba. 

Cały proces ustawiania towaru idzie im jednak dość ślamazarnie

Obserwując ich ruchy przed ekranem aż świerzbią mnie ręce. Gdybym był w pobliżu, chyba bym nie wytrzymał. Wkurzyłbym się, przesunął maszynę i stwierdził krótko: dobra, zostaw, sam to zrobię, jak masz się tak guzdrać. 

REKLAMA

Sieć zdaje sobie sprawę z leniwego tempa i przyznaje: póki co roboty nie są demonami prędkości, ale to się zmieni. W niedalekiej przyszłości niepotrzebny będzie nawet pracownik, który teraz steruje ruchami robota przy pomocy zestawu VR. Maszyny mają same radzić sobie z tym zadaniem. 

Swoją drogą ciekawe, czy na taką wyrozumiałość mogą liczyć np. nowi pracownicy, którzy w podobnym stylu wykonywaliby swoje obowiązki. Wolno, ale dokładnie. Czy wówczas kierownicy też twierdziliby, że jeszcze świeżak się wyrobi, czy może po stosownej reprymendzie od razu musiałby wskoczyć na właściwe obroty?

REKLAMA

Według założeń roboty wspomogą pracowników, którzy na wykładaniu towaru na półki tracić mają nawet 40-50 proc. czasu. Zamiast uciążliwej, fizycznej pracy, będą mogli skupić się na obsłudze klienta. 

REKLAMA

To całkiem zabawne, biorąc pod uwagę fakt, że podobnego argumentu, ale w drugą stronę, używa się w kontekście kas samoobsługowych

Fakt, że klient sam kasuje swoje zakupy, sprawia, że w tym czasie kasjer może wykonywać inne obowiązki - w tym właśnie wykładanie towaru. A tu klops - wyrasta mu kolejna konkurencja. 

Roboty widoczne od jakiegoś czasu są też w niemieckich magazynach Rossmanna. Pilotaż prowadzony w tym roku ma pozwolić sprawdzić, czy i jak maszyny mogą odciążyć pracowników oraz usprawnić logistyczne procesy. 

REKLAMA

Ciągle mowa jest o wspieraniu pracowników, a nie ich zastępowaniu. Na razie automaty pracują wolno i pewnie musi minąć jeszcze sporo czasu, nim będą przewyższać człowieka w wydajności, skuteczności czy szybkości. Tyle że słowo "na razie" wisi jak widmo. 

REKLAMA

Sklep działający niemal non stop, w którym można robić zakupy kiedy ma się na to ochotę, jest zapewne marzeniem nie tylko samych właścicieli, ale też klientów

Już ponad 60 proc. Polaków opowiada się za złagodzeniem obowiązujących ograniczeń handlu w niedziele, wynika z badania UCE Research i Shopfully Poland, o którym pisze PAP. 

Całkowitego zniesienia zakazu handlu w niedzielę chciałoby 27,5 proc. ankietowanych. Za dwiema niedzielami handlowymi w miesiącu opowiedziało się 19 proc. badanych, a 14 proc. wystarczałaby jedna. Łącznie 60,5 proc. respondentów opowiedziało się za zwiększeniem liczby dni handlowych - czytamy. 

REKLAMA

Niedziele niehandlowe mogłyby pomóc ugasić konsumpcyjne zapędy, ale nic takiego się nie stało. Głód narasta, niedostępność tylko irytuje. Skoro tak wiele rzeczy jest na wyciągnięcie ręki całą dobę, to dlaczego sklepy mają być zamknięte? Po co mamy sobie odmawiać tej przyjemności, samej możliwości robienia zakupów nawet późnym wieczorem czy w weekend?

I dlatego sklepy szukają luk. Jedne udają, że są czytelnią, drugie całą pracę oddają kasom samoobsługowym, dzięki czemu mogą być czynne w niedziele niehandlowe. Po prostu obowiązki kasjerów przejmują klienci. Sami kasują swoje zakupy i pracownik jest zbędny. Na razie tylko w niedziele. Na razie?

Dołożyć do tego roboty, które wykładają towar na półki, i po co komu ludzki pracownik

Teraz trzeba mu płacić, nie może pracować non stop, na dodatek bywa kapryśny i chce strajkować. A kasa samoobsługowa i robot ani pisną. Pewnie awarie się zdarzą, ale to i tak mniejszy problem niż choroby, urlopy i inne niespodziewane ludzkie zdarzenia. 

REKLAMA

Klienci wcale nie muszą być nastawieni negatywnie. Według niedawnego badania, 79,6 proc. polskich konsumentów nie miałoby nic przeciwko temu, aby robot humanoidalny wykonywał w sklepie przynajmniej niektóre z przedstawionych im zadań.

Największe zaufanie dostały czynności proste, powtarzalne i takie, przy których wynik można łatwo sprawdzić. 32,4 proc. respondentów zgodziłoby się, aby robot udzielał informacji o cenie, składzie i dostępności produktu. Niemal identyczne 32,3 proc. pozwoliłoby mu wskazać miejsce, w którym znajduje się szukany towar. 

REKLAMA

To wciąż jeszcze nie jest zgoda na brak człowieka w sklepie, ale nie widać też oporu, aby nie skorzystać z pomocy kogoś innego niż ludzki pracownik. 

Katastroficzny scenariusz pod tytułem "bezduszne sklepy bez żywego pracownika" kreślony jest od dawna i wciąż dalecy jesteśmy od jego realizacji. Ale pewne symptomy są widoczne. Przecież już zmierzamy w stronę sklepów otwartych niemal całą dobę - nawet największe rodzime dyskonty testują rozszerzanie godzin otwarcia.

REKLAMA

Zbliża się 1 listopada i pilotaż obejmie kolejne placówki. Święto zmarłych to nawet nie dodatkowy wolny dzień, bo wypada w niedzielę, więc sklepy tak czy siak były zamknięte. Mimo to przed weekendem będą otwarte dłużej. Każda okazja jest dobra, aby kupować dłużej i częściej. 

Jednocześnie coraz częściej słyszymy o tym, że pracownicy są przeciążeni i zwyczajnie nie dają rady - automatyzacja wcale jak do tej pory nie pomaga, nie wszystkim jest łatwiej i wygodniej. Właśnie dlatego przed świętami Bożego Narodzenia planowane są strajki w dużych sieciach handlowych. 

REKLAMA

Wizja robotów i kas samoobsługowych w sklepach zamiast żywych pracowników ciągle wydaje się być tanim, banalnym science-fiction. Jeśli możliwym, to wciąż bardzo odległym scenariuszem. Tylko że nie da się nie zauważyć tego, że wielki biznes stawia małe kroczki właśnie w kierunku realizacji tego mrocznego, dystopijnego scenariusza. Ku uciesze konsumentów, którzy zawsze wejdą do sklepu i znajdą tam towar, którego szukają.

Zdjęcie główne: Magda Wygralak / Shutterstock, kadr Euronews

Adam Bednarek
Redaktor

W Spider’s Web od kwietnia 2021 zajmuje się tematami związanymi z ekologią, przyrodą, ochroną środowiska, architekturą, miastami przyszłości, transportem publicznym z pociągami na czele i, rzecz jasna, wpływem technologii na nasze zwykłe życie. Zaczynał od pisania o grach – przede wszystkim w serwisie gamezilla.pl, z przerwą na gram.pl. Następnie zajął się opisywaniem technologii, robiąc to w takich portalach jak next.gazeta.pl, a potem serwisach technologicznych grupy WP (tech.wp.pl, dobreprogramy.pl, gadżetomania.pl – będąc redaktorem prowadzącym – czy polygamia.pl). Prywatnie fan Morrisseya, morza, bloków z wielkiej płyty i dziwnych budynków, o których zdarza mu się zresztą pisać.

REKLAMA
REKLAMA