REKLAMA

Zawsze wyłączam tę funkcję w telefonie. Nie dość, że zjada baterię, to rozprasza

Gdy tylko konfiguruję nowy telefon, od razu wyłączam funkcję ekran zawsze włączony. Nie widzę większego sensu, aby pozostawała aktywna. Tylko mnie rozprasza i niepotrzebnie drenuje baterię w telefonie.

Ekran zawsze włączony

Nie wyobrażam sobie dzisiejszych telefonów bez kilku funkcji ułatwiających codzienne korzystanie, ale ekran zawsze włączony (lub jak kto woli Always On Display - AOD) zdecydowanie do nich nie należy. Rozwiązanie jest dostępne praktycznie na każdym nowoczesnym smartfonie: zarówno na propozycjach z Androidem, jak i iPhone’ach. W obu przypadkach jednak od razu ją wyłączam. Tobie też radzę.

Ekran zawsze włączony w iPhone’ach różni się od tego na Androidzie

Na co dzień korzystam z iPhone’a. Obecnie jest to zeszłogeneracyjny 17 Pro Max, wcześniej był to 15 Plus. W obecnie posiadanym modelu mam do dyspozycji ekran o zmiennej częstotliwości odświeżania w zakresie 1-120 Hz. W poprzednim urządzeniu tego nie miałem, a co za tym idzie, nawet nie mogłem skorzystać z funkcji ekranu zawsze włączonego.

Ta w iPhone’ach jest dostępna wyłącznie na urządzeniach obsługujących ProMotion, czyli od 14 Pro oraz bazowego iPhone’a 17 wydanego pod koniec ubiegłego roku. Jej zasada działania nieco różni się jednak od tej na Androidzie.

W iPhone’ach ekran zawsze włączony przyciemnia tapetę, godzinę oraz widżety z ekranu blokady. Wygląda jak uśpiony wyświetlacz, który odświeża się tylko raz na jakiś czas - stąd obniżenie do 1 Hz. Istnieje opcja wyłączenia wyświetlania tapety, tak aby ekran blokady wyświetlał wyłącznie czarny ekran. Ale tę opcję trzeba dodatkowo aktywować.

W większości telefonów z Androidem natomiast funkcja AOD domyślnie pokazuje czarne tło oraz wyświetla tylko niektóre elementy, takie jak godzina, data czy powiadomienia. Powoli to się zmienia i niektórzy producenci smartfonów z Androidem idą śladami Apple’a i również wyświetlają przyciemnioną tapetę. Działa to jednak głównie w droższych modelach - na tańszych wciąż stosuje się stare podejście z podświetlaniem wybranych ikon.

W Androidzie tak naprawdę większość telefonów wyposażonych w ekran AMOLED obsługuje tę funkcję. Producenci nie ograniczają jej tylko do modeli z panelami o zmiennej częstotliwości ekranu w zakresie 1-120 Hz. Rozwiązanie w świecie Androida jest znacznie bardziej powszechne niż w iPhone’ach. Mimo wszystko Apple wprowadził tę funkcję dopiero w 2022 r., gdy konkurencja miała ją dekadę wcześniej.

Funkcja głównie mnie rozprasza

Jedną z pierwszych rzeczy, które zrobiłem w swoim iPhone’ie, było zajrzenie w ustawienia telefonu i wyłączenie funkcji ekranu zawsze włączonego. Zrobiłem to głównie z dwóch powodów.

Pierwszy jest raczej indywidualny i wynika z mojego sposobu korzystania z telefonu. Chodzi bowiem o rozpraszanie. Staram się bowiem ograniczać sygnały z mojego urządzenia, które mogłyby mnie zachęcić do sięgnięcia po telefon. Przede wszystkim wyłączyłem większość powiadomień i pozostawiłem je tylko dla najważniejszych programów. Podobnie jest z dźwiękami - mam stale wyciszony telefon. Tylko w przypadku ważnych rozmów na Messengerze telefon mi wibruje przy powiadomieniu.

Poza tym staram się sięgać po telefon wyłącznie wtedy, gdy jest mi naprawdę potrzebny. Każde powiadomienie, informacja, dźwięk czy chociażby aktualizacja graficzna to zachęta do sięgnięcia po urządzenie. Wyłączając funkcję ekran zawsze włączony, nie widzę ciągle zmieniającej się godziny czy coraz to kolejnych ikon powiadomień. Jeśli nie słyszę wibracji, wiem, że to mniej istotna sprawa i nie mam potrzeby sięgania po telefon.

Pobór energii to też istotna kwestia

Druga kwestia to pobór energii. Smartfony mają mocno ograniczone akumulatory, które wytrzymują maksymalnie kilkanaście godzin bez ładowania. Oczywiście wszystko zależy od sposobu korzystania z telefonu, ale statystycznie nowoczesne telefony wytrzymują 1-1,5 dnia na pełnym ładowaniu.

Aby rzadziej sięgać po zasilacz, warto zatem w miarę możliwości ograniczać korzystanie z niektórych funkcji, które nie są wymagane do zwykłego działania telefonu. Ekran zawsze włączony nie jest bowiem rozwiązaniem, którego wyłączenie ogranicza inne funkcja urządzenia. Po prostu ekran nie będzie nam świecił i wyświetlał powiadomień nawet na zablokowanym urządzeniu. Jeśli np. wyłączymy łączność komórkową, może i oszczędzimy trochę energii, ale za to nie uzyskamy dostępu do internetu poza zasięgiem WiFi.

W przypadku wyłączonego AOD możemy liczyć na oszczędności rzędu kilku lub kilkunastu procent baterii w skali jednego dnia. Nie są to zatem małe wartości. Dzięki dezaktywowaniu funkcji możemy liczyć, że telefon będzie działał przez nieco dłuższy czas. Nawet jeśli jest to dodatkowa godzina, wolę to niż możliwość sprawdzenia powiadomień bez odblokowywania telefonu.

Dlatego wyłączam ekran zawsze włączony na każdym smartfonie. Nieważne, czy to iPhone, czy to Android.

Czytaj też:

Albert Żurek
Redaktor

Redaktor działu nowe technologie w Spider's Web. Specjalizuje się w tematyce sprzętu i oprogramowania, a także telekomunikacji. Od najmłodszych lat fan elektroniki - komputerów, laptopów i smartfonów, z którą odkąd tylko mógł, spędzał masę czasu. Z czasem swoją pasję zamienił w pracę, początkowo pisząc o technologiach mobilnych, a następnie o (prawie) wszystkim związanym z technologią. Poprzednio pisał na łamach Tabletowo.pl oraz oiot.pl, gdzie poruszał tematykę sprzętu komputerowego, systemów operacyjnych, aplikacji, smart home, sztucznej inteligencji, a także nauki. Oprócz technologii jest wielkim fanem mody, a po godzinach pracy spędza czas ze słuchawkami na uszach, w których przede wszystkim gra rodzimy hip-hop.