REKLAMA

Myśliwce zyskały nową superbroń. Rakieta ma latać pięć razy szybciej niż dźwięk

Jeszcze niedawno Blackbeard był eksperymentalną rakietą małej firmy. Teraz US Navy zamawia setki sztuk i testuje ją na swoim podstawowym myśliwcu pokładowym.

USA testują Blackbearda. Hipersoniczna rakieta trafi na lotniskowce

Pod skrzydłem F/A-18F Super Hornet wiszą dwa smukłe pociski, samolot odrywa się od pasa i normalnie rozpoczyna lot. US Navy właśnie pokazała najlepsze jak dotąd ujęcia Blackbearda – nowej broni hipersonicznej, która ma trafić na pokłady amerykańskich lotniskowców.

Rakiety nie zostały jeszcze na nagraniu odpalone. To próba z podwieszonym uzbrojeniem, podczas której sprawdza się zachowanie samolotu, obciążenia, drgania i współpracę pocisku z belką podskrzydłową. Jeszcze miesiąc temu publicznie wiadomo było głównie o testowym podwieszaniu Blackbearda. Teraz Super Hornet faktycznie z nim lata, a program równolegle przechodzi z prototypów do produkcji.

Dwa Blackbeardy poleciały pod skrzydłem Super Horneta

Materiał opublikowany 25 września przez Naval Air Systems Command pokazuje F/A-18F podczas lotu z dwoma Blackbeardami pod prawym skrzydłem. Na tym etapie chodzi przede wszystkim o sprawdzenie integracji. Pocisk musi być bezpieczny nie tylko po odpaleniu, lecz także podczas startu, lądowania, gwałtownych manewrów i wielogodzinnego noszenia pod samolotem.

W przypadku lotnictwa pokładowego dochodzą jeszcze inne szczególne wymagania. Super Hornet startuje z katapulty i siada na pokładzie z użyciem liny hamującej, więc podwieszona broń dostaje znacznie większe przeciążenia niż podczas zwykłego startu z lotniska. Musi też bezpiecznie znosić przechowywanie, transport i obsługę na okręcie.

Firma Castelion dostała w kwietniu 105 mln dol. właśnie na dokończenie integracji Blackbearda z F/A-18E/F oraz certyfikację potrzebną do operowania z lotniskowców. Plan zakłada osiągnięcie wczesnej zdolności operacyjnej w 2027 r., choć część dokumentów programu pozostawia na dopracowanie systemu czas do 2028 r. Docelowo jeden Super Hornet ma zabierać nawet 4 takie pociski.

Ma przekraczać Mach 5, ale wielu parametrów nadal nie znamy

US Navy określa Blackbearda jako hipersoniczną broń uderzeniową dalekiego zasięgu, przeznaczoną zarówno przeciwko okrętom, jak i celom na lądzie. Hipersoniczny oznacza w tym przypadku prędkość przekraczającą Mach 5.

Dokładnego zasięgu, prędkości ani sposobu naprowadzania oficjalnie nie ujawniono. Dostępne zdjęcia sugerują konstrukcję dwustopniową. Pierwszy człon wygląda jak booster rakietowy, który rozpędza broń, natomiast drugi może pełnić funkcję manewrującego pojazdu lecącego w stronę celu. Castelion wcześniej sugerował zasięg poniżej 500 mil, czyli mniej niż około 800 km, ale nie jest to parametr oficjalnie potwierdzony przez marynarkę.

Pod hasłem broń hipersoniczna kryją się bardzo różne konstrukcje. Niedawno pisaliśmy choćby o amerykańskim programie HyCAT, w którym po rozpędzeniu rakietą uruchamiany ma być silnik strumieniowy. Blackbeard wygląda na zupełnie inną koncepcję, bliższą niewielkiej broni typu boost-glide. Najważniejsze dla marynarki jest jednak to, że cały system udało się zmieścić pod istniejącym myśliwcem. Nie trzeba czekać na nowy samolot, żeby dać lotniskowcom broń hipersoniczną.

Amerykanie chcą jej setki, a później tysiące

Blackbeard wyróżnia się jeszcze czymś. Broń hipersoniczna kojarzy się nam zwykle z bardzo drogimi pociskami produkowanymi w niewielkiej liczbie. Castelion od początku projektował swoją rakietę dokładnie odwrotnie: ma być możliwie tania i nadawać się do masowej produkcji.

W czerwcu marynarka zamówiła pierwszych 50 przedprodukcyjnych Blackbeardów za 23,4 mln dol. Potem przyszły kolejne kontrakty związane z osiągnięciem wczesnej gotowości bojowej, a we wrześniu US Navy przyznała zamówienie produkcyjne o maksymalnej wartości 200 mln dol.

Jeszcze ciekawsze są dokumenty dotyczące pierwszej partii. Obejmują produkcję 444 kompletnych pocisków. To już nie jest kilkanaście bardzo drogich egzemplarzy przeznaczonych głównie do prób. Amerykanie wyraźnie przygotowują się do budowania zapasu liczonego w setkach, a docelowo znacznie większego.

Castelion deklaruje, że Blackbeard został zaprojektowany tak, aby można go było wytwarzać w tempie przemysłowym. W szerszych planach pojawia się minimum 500 pocisków rocznie oraz możliwość dalszego zwiększania produkcji.

Lotniskowiec dostanie dłuższe ramię

Im większy zasięg rakiet przeciwokrętowych przeciwnika, tym dalej od wybrzeża musi pozostawać ogromny i bardzo cenny okręt. To z kolei ogranicza skuteczny zasięg samolotów startujących z jego pokładu. Blackbeard ma część tego problemu sprytnie obejść. Super Hornet najpierw sam pokonuje setki kilometrów, a dopiero później odpala szybką broń stand-off. Samolot nie musi więc wlatywać głęboko w zasięg nowoczesnej obrony przeciwlotniczej, żeby uderzyć w okręt albo ważny cel na lądzie.

US Navy rozwija zresztą cały zestaw nowych pocisków dla Super Hornetów. Niedawno pod tym samym samolotem pojawił się również bardzo dalekiego zasięgu AIM-260 JATM, przeznaczony z kolei do walki z samolotami przeciwnika. Starszy F/A-18E/F ma więc pozostać groźny jeszcze długo przed wejściem do służby jego następcy.

Zobacz także:

Blackbeard na razie nie oddał publicznie pokazanego strzału z Super Horneta. Do pełnej zdolności bojowej pozostają testy oddzielenia od samolotu, odpalenia, naprowadzania i cała certyfikacja do operacji morskich. Jednak to już zdecydowanie nie jest pocisk oglądany wyłącznie na stojaku. Poleciał pod skrzydłem myśliwca, marynarka zamawia jego produkcję i przygotowuje go do służby na lotniskowcach.

Marcin Kusz
Redaktor

Redaktor Spider's Web specjalizujący się w tematyce naukowej. O nowych technologiach zaczął pisać w 2012 r. na łamach portalu Telix. Później współtworzył treści dla Komputer Świata i PCLabu. Epizod dziennikarski zaliczył także w lokalnej gazecie i w dziale blogowym SpeedTest. Współzałożyciel agencji BlueCopy, zajmującej się copywritingiem i poligrafią. Przez pewien czas właściciel firmy transportowej. Prywatnie fan starych polskich oper mydlanych (oglądanych obowiązkowo z konkubiną), dumny opiekun kotki brytyjskiej i pasjonat-amator druku 3D.