Myśleli, że dobrze go znają. Po 40 latach okazał się nowym gatunkiem
Złowiono go w latach 80. na głębokości 500 m. Dopiero mikrotomografia wykazała, że to nieznany wcześniej gatunek.

Przez niemal 40 lat leżał w muzealnych zbiorach, a naukowcy byli przekonani, że wiedzą, z jakim zwierzęciem mają do czynienia. Dopiero student paleontologii przyjrzał się gigantycznemu skorupiakowi dokładniej. Okazało się, że okaz o długości 32,2 cm reprezentuje gatunek, którego nauka nigdy wcześniej nie opisała.
Zwierzę wydobyto z głębokości 500 m u wybrzeży Portoryko jeszcze w latach 80. Później trafiło do Niemiec i przez dekady funkcjonowało pod błędną nazwą. Teraz otrzymało własną, niezwykle długą: Bathynomus tuebingoborikensis. Odkrycie pozwoliło też spojrzeć na nowo na historię gigantycznych mieszkańców oceanicznych głębin.
Przez dekady nikt nie zauważył, co tak naprawdę leży w muzeum
Wszystko zaczęło się pod koniec lat 80. XX wieku, kiedy niemiecki paleontolog Dolf Seilacher odwiedził stację badawczą w Portoryko. Tam pozyskał niezwykłego skorupiaka, który wcześniej został schwytany w pułapkę ustawioną około 500 m pod powierzchnią morza. Zwierzę miało 32,2 cm długości i szeroki, segmentowany pancerz przypominający powiększoną kilkadziesiąt razy stonogę.
Seilacher przewiózł zasuszony okaz do Niemiec, gdzie trafił do kolekcji paleontologicznej Uniwersytetu w Tybindze. Oznaczono go jako Bathynomus giganteus, gatunek znany nauce już od XIX wieku. Wszystko wydawało się zgadzać. Rozmiary były odpowiednie, ogólna budowa również, a miejsce pochodzenia mieściło się w znanym zasięgu występowania tych zwierząt.
Okaz wykorzystywano później do celów edukacyjnych. Trafił nawet na wystawę GIGANTIC in the sea w muzeum historii naturalnej w Stuttgarcie, gdzie można go było oglądać od października 2019 r. do czerwca 2020 r. Zwiedzający nie mieli pojęcia, że patrzą na przedstawiciela gatunku, który formalnie jeszcze nie istniał w naukowej klasyfikacji.
Sytuacja zmieniła się dopiero wtedy, gdy zwierzęciem zainteresowali się Benedikt Kästle, student paleontologii specjalizujący się w równonogach, oraz Ingmar Werneburg, opiekun muzealnej kolekcji.
Miał 32 cm długości. Zdradziły go drobne szczegóły
Równonogi z rodzaju Bathynomus są jednymi z najbardziej charakterystycznych mieszkańców głębin. Wyglądają trochę jak gigantyczne lądowe prosionki, które można spotkać pod kamieniami, w piwnicach i wilgotnych ogrodach.
Pokrewieństwo nie jest przypadkowe, bowiem należą do tego samego rzędu skorupiaków, choć ich rozmiary dzieli przepaść. Podczas gdy większość lądowych krewniaków mierzy zaledwie kilka lub kilkanaście milimetrów, największe gatunki Bathynomus dorastają nawet do 50 cm.
Nowo opisany przedstawiciel tej grupy mierzył dokładnie 322 mm długości i 129 mm szerokości. Był więc prawdziwym gigantem, ale sam rozmiar nie wystarczał do uznania go za nowy gatunek.
Badacze musieli znaleźć konkretne różnice anatomiczne. Z pomocą przyszła mikrotomografia komputerowa, czyli technika pozwalająca uzyskać szczegółowy trójwymiarowy obraz wnętrza badanego obiektu za pomocą promieniowania rentgenowskiego.
Dzięki niej naukowcy przyjrzeli się między innymi narządom gębowym, których budowę często pomija się podczas opisywania wielkich równonogów. Odkryli też nietypowe elementy odnóży i zakończenia odwłoka.
W opublikowanym badaniu opisano m.in. 11 kolców znajdujących się na końcowej części ciała oraz charakterystyczny rząd 15 zakrzywionych szczecinek na siódmej parze odnóży krocznych. Ta ostatnia cecha może pomagać zwierzęciu w czyszczeniu odnóży odwłokowych i nie była wcześniej opisywana w takiej postaci u pozostałych przedstawicieli rodzaju. Dopiero zestawienie wielu cech potwierdziło, że nie jest to nietypowy osobnik znanego gatunku.
Nowy gatunek dostał nazwę złożoną z dwóch miejsc
Odkryty skorupiak otrzymał nazwę Bathynomus tuebingoborikensis. Pierwsza część nazwy gatunkowej nawiązuje do Tybingi, niemieckiego miasta, w którym zwierzę przez niemal 40 lat pozostawało nierozpoznane. Druga pochodzi od słowa Boríken, czyli rdzennej nazwy Portoryko używanej przez lud Taíno. Naukowcy postanowili w ten sposób połączyć miejsce znalezienia zwierzęcia z miastem, w którym ostatecznie odkryto jego prawdziwą tożsamość.
Co ciekawe, nowy gatunek jest bardzo blisko spokrewniony z Bathynomus yucatanensis, opisanym w 2022 r. na podstawie osobników pochodzących z okolic meksykańskiego półwyspu Jukatan. Oba zwierzęta mają podobne rozmiary i ogólną budowę, ale różnią się między innymi szczegółami narządów gębowych, pancerza i kolców na zakończeniu odwłoka.
Cały opis oparto na jednym historycznym okazie. Nie przeprowadzono analiz DNA, dlatego podstawą rozpoznania były szczegółowe porównania anatomiczne z innymi znanymi gatunkami.
Giganty mogły podbić oceany z jednego miejsca
Na samym opisaniu zwierzęcia praca naukowców się nie zakończyła. Kästle i Werneburg postanowili sprawdzić, jak mogła wyglądać historia ewolucyjna całej grupy. W tym celu porównali 23 współczesne gatunki Bathynomus oraz 4 gatunki znane ze skamieniałości. Uwzględnili łącznie 43 cechy związane z budową ciała i jego rozmiarami, tworząc pierwszą tego rodzaju analizę pokrewieństwa dla całego rodzaju.
Wyniki wskazują, że przodkowie gigantycznych równonogów mogli pojawić się ponad 15 mln lat temu na obszarze dzisiejszej Zatoki Meksykańskiej. W tamtym czasie geografia Ziemi wyglądała zupełnie inaczej. Przesmyk Panamski nie stanowił jeszcze lądowej bariery oddzielającej oceany, dzięki czemu organizmy morskie mogły przemieszczać się pomiędzy dzisiejszym Atlantykiem a Pacyfikiem.
Badacze zaproponowali scenariusz obejmujący około 10 dużych fal migracji. Przodkowie dzisiejszych równonogów mieli rozprzestrzeniać się w kierunku Azji, Australii i Oceanu Indyjskiego, a część ich potomków ponownie dotarła do obu Ameryk.
To jednak jedynie wstępna rekonstrukcja oparta przede wszystkim na anatomii. Sami autorzy podkreślają, że nie wszystkie powiązania w odtworzonym drzewie ewolucyjnym są równie dobrze potwierdzone i wymagają dalszych badań.
Naukowcy sprawdzili także, czy rozmiary poszczególnych gatunków równonogów są powiązane z głębokością, na jakiej żyją. Można byłoby przypuszczać, że im głębiej, tym większe zwierzęta. Głębinowy gigantyzm jest przecież dobrze znanym zjawiskiem, a niektóre bezkręgowce oceaniczne osiągają tam rozmiary niespotykane u bliskich krewniaków żyjących płycej.
Tymczasem analiza nie wykazała wyraźnej zależności między wielkością ciała a głębokością występowania poszczególnych gatunków Bathynomus. Znacznie ważniejsze mogły być historyczne zmiany klimatu i adaptacje wykształcone przez ich przodków.
Według autorów szczególnie istotny był okres ochłodzenia klimatu na przełomie miocenu i pliocenu, około 5,3 mln lat temu. Wówczas w rejonie Indo-Pacyfiku miały rozpowszechnić się formy przekraczające 25 cm długości, które badacze określają mianem kolosów.
Nie oznacza to jednak, że głębokość oceanu nie ma żadnego wpływu na ewolucję tych zwierząt. Na podstawie dostępnych danych nie udało się jedynie wykazać prostej zależności, według której większe równonogi zamieszkują głębsze obszary.
Muzea mogą skrywać całe nieznane gatunki
Najbardziej zaskakująca część całej historii dotyczy tak naprawdę samego miejsca odkrycia. Naukowcy nie musieli organizować kosztownej ekspedycji na ocean, opuszczać robotów podwodnych ani zastawiać pułapek na głębokości setek metrów. Wystarczyło ponownie zbadać zwierzę, które od dekad znajdowało się w akademickiej kolekcji.
Podobną historię opisywaliśmy w 2025 r., kiedy to niemal kompletny szkielet gada morskiego leżący od lat w muzeum w Stuttgarcie okazał się nowym gatunkiem plezjozaura. W tamtym przypadku chodziło o skamieniałość sprzed około 180 mln lat. Tym razem naukowcy mieli przed sobą przedstawiciela gatunku, który nadal może zamieszkiwać karaibskie głębiny.
Przeczytaj także:
Innym dobrym przykładem tego, jak łatwo przeoczyć nowy gatunek, jest opisany niedawno boliwijski kot Leopardus tilcayo, którego początkowo wzięto za nietypowego przedstawiciela znanych kotowatych. W obu przypadkach problemem nie był całkowity brak informacji o zwierzęciu, lecz przypisanie go po prostu do niewłaściwego gatunku.
Autorzy najnowszego badania podejrzewają, że podobnych pomyłek dotyczących rodzaju Bathynomus może być znacznie więcej. Historyczne okazy często oznaczano jako B. giganteus, ponieważ były duże, pochodziły z odpowiednich obszarów i przypominały znanego przedstawiciela tej grupy. Dopiero dokładniejsze porównania mogą pokazać, ile z nich rzeczywiście należy do tego gatunku.
*Grafika wprowadzająca wygenerowana przez AI
Redaktor Spider's Web specjalizujący się w tematyce naukowej. O nowych technologiach zaczął pisać w 2012 r. na łamach portalu Telix. Później współtworzył treści dla Komputer Świata i PCLabu. Epizod dziennikarski zaliczył także w lokalnej gazecie i w dziale blogowym SpeedTest. Współzałożyciel agencji BlueCopy, zajmującej się copywritingiem i poligrafią. Przez pewien czas właściciel firmy transportowej. Prywatnie fan starych polskich oper mydlanych (oglądanych obowiązkowo z konkubiną), dumny opiekun kotki brytyjskiej i pasjonat-amator druku 3D.