REKLAMA

Polski Bałtyk pełen gigantów. Wyprodukują prąd dla 1,5 mln domów

Największa kampania instalacyjna w historii polskiego Bałtyku dobiegła końca. Baltic Power ma już wszystkie turbiny i przechodzi ostatnie testy.

Baltic Power ma już wszystkie 76 turbin na Bałtyku
REKLAMA

Na polskiej części Bałtyku stanęła właśnie 76. i ostatnia turbina Baltic Power. Tym samym zakończyła się największa dotąd kampania instalacyjna prowadzona na naszych wodach. Teraz rozpoczyna się ostatnia prosta. Turbiny są kolejno uruchamiane, testowane i przyłączane do krajowego systemu, a część z nich już produkuje energię. Po pełnym uruchomieniu Baltic Power ma zapewniać prąd odpowiadający zapotrzebowaniu ponad 1,5 mln gospodarstw domowych.

REKLAMA

Na morzu stoi już 76 gigantów

Skala konstrukcji dobrze pokazuje, jak bardzo morska energetyka wiatrowa różni się od farm znanych z polskiego lądu. Baltic Power składa się z 76 turbin Vestas V236-15 MW. Każda z nich ma moc 15 MW, a pojedyncza łopata mierzy około 115 m.

Wirnik podczas pracy zakreśla powierzchnię około 43 tys. m kw., czyli większą niż 6 boisk piłkarskich. Od poziomu morza do najwyższego punktu łopaty jest ponad 250 m. To konstrukcje, które z powodzeniem mogłyby konkurować wysokością z niejednym wieżowcem.

REKLAMA

Cała farma zajmuje około 130 km kw. i znajduje się mniej więcej 23 km od polskiego wybrzeża na wysokości Łeby i Choczewa. Pod turbinami kryją się fundamenty sięgające nawet 100 m długości.

REKLAMA

Ich rozmiar przestał już zresztą być czymś abstrakcyjnym dla mieszkańców wybrzeża. Turbiny morskich farm zaczęły być widoczne z polskich plaż wcześniej, niż wielu mieszkańców się spodziewało. Wraz z rozwojem kolejnych projektów takie widoki będą na Pomorzu coraz bardziej normalne.

REKLAMA

Ostatnia turbina kończy gigantyczną operację

Postawienie 76 wiatraków wymagało operacji logistycznej, jakiej wcześniej na polskiej części Bałtyku po prostu nie prowadzono. W całym przedsięwzięciu uczestniczyło około 7 tys. osób i 110 jednostek pływających. Specjalistyczne statki transportowały na morze elementy wież, gondole oraz ogromne łopaty, a następnie składały turbiny bezpośrednio na przygotowanych wcześniej fundamentach.

Same statki instalacyjne przypominają ruchome platformy przemysłowe. Podczas pracy unoszą kadłub ponad powierzchnię morza na potężnych nogach opartych o dno, tworząc stabilną podstawę dla dźwigów podnoszących elementy ważące setki ton.

REKLAMA

To bardzo ważne, szczególnie na morzu, gdzie o powodzeniu operacji decyduje nie tylko precyzja sprzętu, ale też (a może przede wszystkim) pogoda. Przy zbyt silnym wietrze lub wysokiej fali montaż tak ogromnych części trzeba zwyczajnie przerwać. Teraz ten etap jest zakończony. Na morzu stoją wszystkie 76 turbin, wszystkie fundamenty, dwie morskie stacje elektroenergetyczne, a wcześniej ułożono także setki kilometrów kabli łączących poszczególne elementy farmy z lądem.

REKLAMA

Prąd z tych turbin już płynie do Polski

Nie trzeba czekać na uruchomienie ostatniego wiatraka, żeby cała farma zaczęła produkować energię. Baltic Power jest uruchamiana etapami. Już w lipcu pierwsza energia wyprodukowana na polskiej morskiej farmie wiatrowej popłynęła do krajowej sieci. Wtedy na morzu stały 54 z planowanych 76 turbin.

Kolejne są teraz uruchamiane i przyłączane do systemu. Zanim pojedyncza maszyna zostanie uznana za gotową do wieloletniej pracy, musi przejść serię sprawdzeń, w tym 240-godzinny test niezawodności. Dopiero po jego zaliczeniu trafia pod opiekę zespołu odpowiedzialnego za normalną eksploatację.

REKLAMA

Pełna moc farmy będzie dostępna po zakończeniu całego procesu rozruchowego w najbliższych miesiącach. Docelowo Baltic Power ma osiągać do około 1,2 GW mocy i wytwarzać około 4 TWh energii elektrycznej rocznie. To mniej więcej 3 proc. obecnego krajowego zapotrzebowania na prąd i ilość odpowiadająca zużyciu ponad 1,5 mln gospodarstw domowych.

REKLAMA

Spora część tych gigantów powstała w Polsce

Warte odnotowania jest to, że Baltic Power nie jest projektem w całości zbudowanym z importowanych elementów. Ponad 1/3 gondoli turbin została dostarczona przez nową fabrykę Vestas w Szczecinie.

Gondola to ogromna obudowa znajdująca się na szczycie wieży, za wirnikiem. W środku mieszczą się najważniejsze elementy odpowiedzialne za zamianę ruchu łopat na energię elektryczną.

REKLAMA

Polskie zakłady dostarczały również konstrukcje stalowe, elementy fundamentów i kable. W Gdańsku i Gdyni powstały stalowe części dwóch morskich stacji elektroenergetycznych, które zbierają prąd produkowany przez turbiny i kierują go w stronę lądu.

REKLAMA

Łącznie około 21 proc. wydatków ponoszonych w całym cyklu życia Baltic Power ma trafić do polskich firm. Projekt będzie pracował przez około 30 lat, więc nie chodzi wyłącznie o samą fazę budowy. W Łebie działa już baza serwisowa, z której technicy będą wypływać na farmę podczas jej eksploatacji. To doświadczenie przyda się bardzo szybko, bo Baltic Power jest dopiero początkiem.

Za Baltic Power idą następne farmy

Polska część Bałtyku w ciągu kilku lat zmieni się jeszcze bardziej. Równolegle trwa budowa kolejnych dużych projektów. Na farmach Bałtyk 2 i Bałtyk 3 zamontowano już pierwsze wielkie fundamenty. Obie instalacje mają składać się łącznie ze 100 turbin o mocy 14,4 MW każda i osiągnąć razem 1,44 GW.

REKLAMA

Powstaje również Baltica 2. Tam na dnie Bałtyku stoją już pierwsze z ponad 100 fundamentów przeznaczonych pod turbiny i infrastrukturę energetyczną. Pełne uruchomienie projektu planowane jest na 2027 r.

Baltic Power ma jednak szczególne miejsce w tej układance, bo jest pierwszą farmą, która dotarła tak daleko. Jeszcze niedawno polski offshore składał się przede wszystkim z map, pozwoleń, projektów i zapowiedzi. Dziś kilkadziesiąt kilometrów od brzegu stoi 76 ogromnych turbin, a część z nich już wysyła energię do sieci.

REKLAMA

Przeczytaj także:

Po zainstalowaniu ostatniej maszyny pytanie nie brzmi więc już, czy morska energetyka wiatrowa rzeczywiście pojawi się w Polsce. Ona już działa. Teraz pozostaje obserwować, jak szybko Baltic Power i budowane za nią kolejne farmy zaczną zmieniać polski system energetyczny.

*Źródło grafiki wprowadzającej: Gül Işık, Pexels / Canva Pro

Marcin Kusz
Redaktor

Redaktor Spider's Web specjalizujący się w tematyce naukowej. O nowych technologiach zaczął pisać w 2012 r. na łamach portalu Telix. Później współtworzył treści dla Komputer Świata i PCLabu. Epizod dziennikarski zaliczył także w lokalnej gazecie i w dziale blogowym SpeedTest. Współzałożyciel agencji BlueCopy, zajmującej się copywritingiem i poligrafią. Przez pewien czas właściciel firmy transportowej. Prywatnie fan starych polskich oper mydlanych (oglądanych obowiązkowo z konkubiną), dumny opiekun kotki brytyjskiej i pasjonat-amator druku 3D.

REKLAMA
REKLAMA