REKLAMA

Zapłacisz 350 zł, ale to nie twoja gra. Brutalnie szczere wyznanie Sony

Sony nie pozostawia złudzeń: cyfrowej gry kupionej na PlayStation Store nie można traktować tak samo jak płyty. Firma właśnie przedstawiła w sądzie argumenty, które mogą nie spodobać się graczom.

Sony mówi w sądzie, że własność gier cyfrowych to fikcja

Mijają właśnie dwa miesiące od kiedy Sony ogłosiło wstrząsającą dla graczy wiadomość o planowanym zakończeniu wydawania gier na płytach. Mimo upływu kilku tygodni, nastroje są wciąż napięte i przepełnione goryczą. Gracze nie chcą się pogodzić z nadchodzącą rzeczywistością, a Sony konsekwentnie podtrzymuje swoje stanowisko dotyczące przyszłości cyfrowej dystrybucji gier. Świadczy o tym najnowsza argumentacja prawników firmy, którzy przed kalifornijskim sądem stwierdzili, że konsumenci nie mogą traktować cyfrowego zakupu gry jako nabycia jej własności.

Sony: "rozsądny konsument" wie, że kupuje licencję, a nie grę

Wypowiedź jest związana z pozwem zbiorowym przeciwko Sony, który w czerwcu złożyła grupa czterech graczy. Jak informuje serwis GameFile, powodowie zarzucają firmie, że PlayStation Store nie informuje klientów wystarczająco jasno o tym, co właściwie otrzymują po zapłaceniu za cyfrową grę. Ich zdaniem sklep powinien wyraźnie komunikować jeszcze przed finalizacją transakcji, że klient kupuje licencję na korzystanie z tytułu, a nie samą grę.

Pozew został złożony 18 czerwca w Kalifornii. Jego autorzy powołują się na stosunkowo nowe przepisy obowiązujące w tym stanie, które nakładają na cyfrowe platformy obowiązek jasnego informowania konsumentów o tym, że zakup produktu cyfrowego nie musi oznaczać uzyskania jego własności.

Sony odpowiedziało na zarzuty 21 sierpnia. Koncern przekonuje, że stosowane obecnie komunikaty spełniają wymagania. Przed zatwierdzeniem zakupu w PlayStation Store użytkownik otrzymuje informację, że potwierdzenie transakcji oznacza zgodę na licencję podlegającą Software Product License Agreement. Klient może również przejść do warunków PlayStation oraz umowy licencyjnej.

Zdaniem Sony taki sposób informowania jest wystarczający, a "rozsądny konsument" nie powinien być przekonany, że kupując cyfrową grę, staje się jej właścicielem. Prawnicy firmy przedstawili przy tym argument, który odnosi się bezpośrednio do charakteru cyfrowej dystrybucji.

Sony wskazuje, że jedna osoba może kupić cyfrową kopię gry, a następnie kolejna osoba może nabyć ten sam tytuł z tego samego sklepu. Firma posłużyła się nawet konkretnym przykładem z wykorzystaniem osób biorących udział w pozwie zbiorowym. Gdyby Jason Mendoza (jeden z czterech powodów) kupił Resident Evil Requiem 14 lutego 2026 roku, Edward Heycock (kolejny z powodów) nadal mógłby kupić tę samą grę 25 lutego za 69,99 dol.

Według Sony taki scenariusz pokazuje, dlaczego cyfrowego zakupu nie można utożsamiać z własnością fizycznego egzemplarza. Gdyby Mendoza stał się właścicielem gry w takim samym znaczeniu, w jakim kupujący staje się właścicielem płyty, Sony nie mogłoby później sprzedać tego samego egzemplarza Heycockowi. W przypadku dystrybucji cyfrowej każdemu klientowi udzielana jest natomiast licencja na korzystanie z oprogramowania.

Różnica dotyczy także możliwości dysponowania zakupioną grą. Fizyczną płytę można odsprzedać, pożyczyć znajomemu albo przekazać innej osobie. Cyfrowa licencja nie zapewnia takich praw. Sam fakt zapłacenia za tytuł w PlayStation Store nie daje więc użytkownikowi prawa do swobodnego przenoszenia go na inną osobę.

Stanowisko Sony ma szczególne znaczenie w kontekście decyzji ogłoszonej 1 lipca. Firma zapowiedziała wówczas zakończenie produkcji gier na płytach od stycznia 2028 roku. Informacja spotkała się z dużą krytyką ze strony graczy, dla których fizyczne wydania są sposobem na zachowanie możliwości odsprzedaży, wymiany czy pożyczania posiadanych tytułów.

Przejście na dystrybucję cyfrową sprawia natomiast, że takie możliwości znikają w przypadku gier kupowanych w PlayStation Store. Użytkownik zachowuje dostęp do zakupionego tytułu na zasadach określonych w licencji, ale nie uzyskuje praw odpowiadających własności fizycznego egzemplarza.

Sony przypomniało o tym również bezpośrednio swoim klientom. W ubiegłym tygodniu firma wysłała wiadomości e-mail, w których ponownie wyjaśniła, że cyfrowe gry są licencjonowane, a nie sprzedawane w sposób prowadzący do przeniesienia własności.

Czytaj też:

Malwina Kuśmierek
Redaktor

Redaktorka Spider's Web specjalizująca się w tematykach sztucznej inteligencji, smartfonów i oprogramowania. Jako sześciolatka powiedziała w wywiadzie dla lokalnej telewizji, że chce zostać dziennikarką. Dzisiaj jest absolwentką dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Akademii Humanistyczno-Ekonomicznej w Łodzi. Od dziecka pasjonuje się szeroko pojętymi grami i technologią, a w gimnazjum zapałała miłością do grafiki komputerowej i elektroniki użytkowej. Swoją pasję przekuła w działalność dziennikarską. Prywatnie miłośniczka psów, gotowania i literatury faktu.