Łatka do Windows 11 psuje komputery. Microsoft: instaluj szybciej
Microsoft mówił: aktualizujcie od razu. Kilka dni później przyznaje: wrześniowa łatka do Windowsa 11 psuje ważne funkcje.

Zaledwie kilka dni po tym, jak Microsoft przekonywał użytkowników i administratorów, by nie odkładali instalowania aktualizacji Windowsa 11 nawet o kilka dni okazało się, że ta gigantyczna wrześniowa aktualizacja systemu wywołuje serię problemów, które dotykają zarówno zwykłych użytkowników, jak i przedsiębiorstwa.
Najciekawsze jest jednak to, że nie chodzi o jedną drobną usterkę. Lista zgłaszanych błędów obejmuje usługi pulpitu zdalnego, aplikacje korzystające z maszyn linuksowych, awarie Eksploratora plików, problemy z kopią zapasową Historii plików, a nawet doniesienia o niestabilności komputerów wyposażonych w karty graficzne AMD Radeon.
Czytaj też:
950 luk bezpieczeństwa do pilnego załatania
Najnowsze technologie AI potrafią analizować kod programistyczny i wykrywać podatności na masową skalę. Póki co dostęp do tych technologii jest ograniczony i zwykli użytkownicy nie mogą z nich korzystać. Nie bez powodu. Microsoft, Apple, Google i cała reszta ścigają się z czasem, by zdążyć to wszystko połatać zanim te potężne modele AI trafią w ręce cyberprzestępców. To wyścig z czasem.
Dlatego też - wbrew powszechnej i zazwyczaj słusznej mądrości - Microsoft zaleca natychmiastową instalację uaktualnień, bez czekania aż „ryzykanci” wykryją potencjalne buble programistyczne. Lepiej mieć komputer nieidealnie bezawaryjny niż ryzykować kradzież poufnych danych. To bezprecedensowa sytuacja.
Wrześniowy pakiet KB5124008 zapowiadał się poza tym wyjątkowo atrakcyjnie. Microsoft przywrócił kilka funkcji, o które użytkownicy prosili od lat. Wśród nich znalazł się między innymi powrót możliwości przenoszenia Paska zadań, czyli rozwiązania dobrze znanego jeszcze z czasów Windowsa 10. Pojawiła się także opcja zmiany rozmiaru Menu Start, co było jedną z częściej podnoszonych próśb społeczności Windows.
Claude przestał widzieć pliki użytkownika
Jednym z najbardziej interesujących skutków aktualizacji są problemy z oprogramowaniem wykorzystującym linuksowe maszyny wirtualne zarządzane przez Windowsa. Microsoft oficjalnie potwierdził błąd dotyczący aplikacji korzystających z funkcji współdzielenia folderów przez Plan9 w środowiskach Linux VM.
W praktyce głośno zrobiło się przede wszystkim o Claude Cowork od Anthropic. Narzędzie pozwala agentowi AI uzyskać dostęp do wskazanych katalogów i plików użytkownika, aby wykonywać bardziej zaawansowane zadania. Po instalacji aktualizacji KB5124008 wiele osób zauważyło, że integracja przestała działać. Claude nie potrafił połączyć się z udostępnionymi folderami, a użytkownicy otrzymywali komunikaty sugerujące ponowną instalację aplikacji lub ręczne wykonywanie poleceń.
Anthropic potwierdził, że źródło problemu znajduje się po stronie Windowsa i że firma nie ma obecnie możliwości samodzielnego naprawienia błędu.
Zdalna praca dostaje rykoszetem
Jeszcze poważniej wyglądają problemy związane z usługami pulpitu zdalnego. Microsoft przyznał, że po instalacji aktualizacji występują przypadki niestabilnego działania Remote Desktop Services. Użytkownicy mogą doświadczać częstego zrywania połączeń, problemów z logowaniem oraz zawieszania się sesji. Pojawiają się również komunikaty typu „Please wait for the Remote Desktop Configuration”, które potrafią skutecznie uniemożliwić rozpoczęcie pracy.
Dla działów IT to oznacza potencjalny koszmar. W wielu firmach infrastruktura pracy zdalnej opiera się właśnie na rozwiązaniach RDS. Jeśli połączenia zaczynają się losowo rozłączać to problem przestaje być techniczną ciekawostką, a staje się zagrożeniem dla ciągłości działania przedsiębiorstwa.
Nie jest to pierwszy raz, gdy aktualizacje Windows powodują problemy z pulpitem zdalnym. Można wręcz odnieść wrażenie, że funkcjonalność ta należy do grupy obszarów systemu szczególnie podatnych na skutki uboczne dużych zmian.
Gdy znika Explorer.exe to znika praktycznie cały Windows
Microsoft analizuje doniesienia o awariach procesu Explorer.exe. To właśnie on odpowiada nie tylko za Eksplorator plików, lecz także za Pulpit, Pasek zadań czy Menu Start. Jeśli przestaje działać to użytkownik może po zalogowaniu zobaczyć czarny ekran lub system pozbawiony większości podstawowych elementów interfejsu.
Według dostępnych informacji problem szczególnie często pojawia się w środowiskach korzystających z rozwiązań takich jak Citrix UPM, FSLogix, Horizon czy ProfileUnity. Dotyczy zarówno Windowsa 11 24H2, jak i 25H2.
Szczególnie ciekawy jest wątek związany z Historią plików. Nie jest to narzędzie, o którym często się dziś mówi. Microsoft od lat skupia się na OneDrive i nowoczesnych mechanizmach odzyskiwania danych, przez co Historia plików pozostaje trochę zapomnianym elementem systemu. Nadal jednak korzysta z niej spora grupa użytkowników preferujących lokalne kopie zapasowe.
Według licznych zgłoszeń po instalacji aktualizacji KB5124008 funkcja przestaje wykrywać podłączone dyski przeznaczone do backupu. System zachowuje się tak, jakby nośniki w ogóle nie były podłączone.
Posiadacze Radeonów też mają powody do narzekania
Na tym jednak lista się nie kończy. W Internecie pojawiły się doniesienia użytkowników komputerów wyposażonych w układy AMD Radeon, którzy po instalacji aktualizacji zaczęli doświadczać timeoutów sterownika, czarnych ekranów, zawieszania się systemu, znikających monitorów oraz innych problemów związanych z GPU. Wśród zgłaszanych konfiguracji pojawiają się między innymi karty Radeon RX 6600, RX 7700 XT, RX 7800 XT, RX 7900 GRE, RX 7900 XTX oraz RX 9070 XT.
Na razie nie ma dowodów, że winna jest wyłącznie sama aktualizacja Windowsa. Powtarza się jednak schemat znany z wielu wcześniejszych przypadków: użytkownicy informują, że po usunięciu wrześniowej poprawki problemy ustępują.
To cena coraz szybszego rozwoju Windowsa
Cała sytuacja pokazuje szerszy problem, z którym Microsoft zmaga się od lat.Windows nie jest już systemem rozwijanym w rytmie jednej wielkiej premiery co kilka lat. To nieustannie aktualizowana platforma działająca na setkach milionów urządzeń, tysiącach konfiguracji sprzętowych oraz niezliczonej liczbie kombinacji sterowników i aplikacji.
Sam Microsoft przyznał, że wrześniowa aktualizacja była wyjątkowo obszerna i obejmowała bardzo dużą liczbę zmian. Przede wszystkim jednak zawierała dość panicznie zaimplementowane łatki na wykryte przez AI setki luk bezpieczeństwa. To tłumaczy, dlaczego niektóre błędy pojawiają się dopiero po trafieniu aktualizacji do szerokiej grupy odbiorców. Nie oznacza jednak, że użytkownicy muszą być zadowoleni z takiego stanu rzeczy. Zwłaszcza gdy problem dotyczy aktualizacji oznaczonej jako obowiązkowa i jednocześnie reklamowanej jako istotna z punktu widzenia bezpieczeństwa.
*Zdjęcie otwierające: fot. Claudio Divizia / Shutterstock.com
Redaktor Spider's Web - ekspert w tematykach Microsoftu i RTV. Lubi oglądać się zarówno za siebie – wspominając przełomowe dokonania w informatyce – jak i przed siebie, będąc nieustannie ciekawym tego, co będzie dalej. Jego zainteresowania to przede wszystkim software: UI/UX, algorytmy, uczenie maszynowe, chmura czy sztuczna inteligencja. Nic dziwnego, że jako specjalizację obrał sobie pilnowanie firmy Microsoft. Uwielbia też sztukę gier i kina, przez co wyrósł na pasjonata sprzętu RTV – a i o technologii wspomnianych gier i filmów ma wiele ciekawego do opowiedzenia. Jego pierwsza obecność w mediach dotyczyła muzyki – współtworzył Overkill.pl. Ciąg dalszy jego rozwoju dotyczył już tylko nowych technologii. Zanim dołączył do zespołu Spider’s Web przez lata współtworzył CHIP.pl i Magazyn CHIP.