Przez lata smart home był udręką. Wreszcie ktoś zrozumiał, jak naprawdę żyjemy
Przez lata inteligentny dom był trochę jak samochód koncepcyjny. Świetnie wyglądał na prezentacji, robił wrażenie podczas demonstracji, ale w codziennym życiu często oznaczał kolejne aplikacje, dodatkowe bramki, konfigurację i zastanawianie się, dlaczego coś, co miało oszczędzać czas, właśnie go zabiera.

Dziś podejście zaczyna się zmieniać. Smart home ma być mniej „smart” w komunikacji, a bardziej użyteczny w praktyce. I właśnie na tym opiera się kampania Samsung „Blisko Twojej codzienności” z Borysem Szycem i Justyną Szyc-Nagłowską.
Nie ma tu sterylnego mieszkania z przyszłości. Jest start porannego chaosu, wspólne przygotowywanie śniadania, rozsypana mąka i zerkanie na zegarek. Czyli mniej więcej to, jak naprawdę wygląda życie rodzinne.
I dopiero w takim otoczeniu widać, czy technologia faktycznie coś daje.
Czytaj też:
Najprostszy przykład? Kuchnia

Płyta indukcyjna jest jednym z tych urządzeń, o które bardzo dbamy przez pierwsze tygodnie, a potem życie szybko weryfikuje nasze plany. Garnek przesunie się mocniej, sztućce wylądują na powierzchni, ktoś w pośpiechu coś rozsypie. W wybranych płytach Samsunga funkcja Anti-Scratch ma zwiększać odporność powierzchni na zarysowania. Właśnie takie rozwiązania są najbardziej praktyczne: nie każą użytkownikowi zmieniać nawyków, tylko są projektowane pod to, że dom nie jest showroomem.
Lodówka idzie krok dalej. W wybranych modelach Bespoke AI funkcja AI Vision Inside potrafi rozpoznawać część produktów trafiających do środka. Po połączeniu ze SmartThings użytkownik może sprawdzić zawartość lodówki także z poziomu telefonu.
Tu sztuczna inteligencja zaczyna rozwiązywać bardzo zwyczajny problem. Jesteśmy w sklepie i nie pamiętamy, czy w domu jest jeszcze mleko, warzywa albo jogurt. Normalnie mamy trzy opcje: zadzwonić, zgadnąć albo kupić na zapas. W inteligentnym ekosystemie można po prostu zajrzeć do lodówki z telefonu.
To może oznaczać mniej podwójnych zakupów, mniej produktów lądujących później w koszu i mniej drobnych rzeczy, o których trzeba pamiętać

Właśnie z takich funkcji składa się cała idea SmartThings. Nie chodzi o to, by każde urządzenie było „inteligentne” osobno. Największy sens pojawia się dopiero wtedy, gdy sprzęty zaczynają działać razem.
Telewizor może być więc czymś więcej niż ekranem do Netflixa. Wybrane modele Samsunga mają wbudowany hub SmartThings i mogą pełnić funkcję centrum zarządzania kompatybilnymi urządzeniami w domu. Na ekranie może pojawić się informacja o zakończeniu prania, można sprawdzić status urządzeń na mapie domu albo podejrzeć obraz z kompatybilnego wideodomofonu.
To drobiazgi, ale właśnie one decydują o tym, czy smart home rzeczywiście oszczędza czas. Jeśli oglądamy film i pralka kończy cykl to nie trzeba ustawiać dodatkowego alarmu. Jeśli pilot znowu zniknie pod kanapą to telefon może przejąć jego funkcję. A jeśli chcemy sprawdzić, co dzieje się w domu to coraz częściej możemy zrobić to z jednego miejsca.
A skoro mowa o telewizorze, Samsung wykorzystuje w kampanii jeszcze jedną technologię, która dobrze pokazuje zmianę filozofii

Glare Free nie wymaga od użytkownika praktycznie niczego. Jego zadaniem jest ograniczenie refleksów światła na ekranie w jasno oświetlonym pomieszczeniu. Każdy zna ten scenariusz: sobotnie popołudnie, mecz albo film, słońce wpada przez okno i zamiast obrazu zaczynamy oglądać własne odbicie. Można oczywiście zasłonić rolety. Można też mieć ekran zaprojektowany tak, żeby ten problem był mniejszy.
I właśnie takie rozwiązania są chyba najlepszą definicją nowoczesnej elektroniki użytkowej. Dobra technologia coraz rzadziej wymaga, byśmy dostosowywali się do niej. To ona ma dostosowywać się do nas. Podobną rolę może pełnić SmartThings Energy. W kompatybilnych urządzeniach pozwala monitorować zużycie energii, a w wybranych sprzętach AI Energy Mode może pomagać je ograniczać. Nie oznacza to oczywiście, że użytkownik ma codziennie analizować wykresy niczym operator elektrowni. Chodzi raczej o to, żeby w razie potrzeby zobaczyć, co faktycznie zużywa energię, i mieć większą kontrolę nad domem.

Kampania z rodziną Szyców pokazuje więc coś ważniejszego niż pojedyncze funkcje
Smart home nie jest już opowieścią o domu przyszłości. Jest próbą uporządkowania nowoczesnego domu - z bałaganem, pośpiechem, zakupami, praniem, wspólnym gotowaniem i wieczornym filmem.
Technologia ma być gdzieś pomiędzy tym wszystkim. Pomagać, ale nie przeszkadzać. Przypominać, ale nie absorbować. Automatyzować to, czego nie ma sensu robić ręcznie. Bo inteligentny dom zaczyna być naprawdę inteligentny dopiero wtedy, gdy przestajemy myśleć o tym, że taki jest.
Redaktor Spider's Web - ekspert w tematykach Microsoftu i RTV. Lubi oglądać się zarówno za siebie – wspominając przełomowe dokonania w informatyce – jak i przed siebie, będąc nieustannie ciekawym tego, co będzie dalej. Jego zainteresowania to przede wszystkim software: UI/UX, algorytmy, uczenie maszynowe, chmura czy sztuczna inteligencja. Nic dziwnego, że jako specjalizację obrał sobie pilnowanie firmy Microsoft. Uwielbia też sztukę gier i kina, przez co wyrósł na pasjonata sprzętu RTV – a i o technologii wspomnianych gier i filmów ma wiele ciekawego do opowiedzenia. Jego pierwsza obecność w mediach dotyczyła muzyki – współtworzył Overkill.pl. Ciąg dalszy jego rozwoju dotyczył już tylko nowych technologii. Zanim dołączył do zespołu Spider’s Web przez lata współtworzył CHIP.pl i Magazyn CHIP.