Pokazali prostownicę, która chłodzi włosy wodą. Widziałem to
Corrale CoolShine chłodzi pasma podczas stylizacji, a Airsmooth obiecuje wygładzenie bez walki ze szczotką - sprawdziłem je na premierze.

Dyson lubi teatralne gesty i tym razem nie zawiódł - w historycznym obiekcie Bolle w Berlinie firma zorganizowała drugą edycję konferencji Dyson Unveiled, na której zaprezentowano czternaście nowości, od szczoteczki do zębów z kamerą po całą flotę robotów odkurzających. Mnie jednak zainteresowały dwa urządzenia z segmentu beauty: prostownica Dyson Corrale CoolShine oraz szczotko-suszarka Dyson Airsmooth, które miałem okazję obejrzeć.
Berlin, Bolle i klimat targowej gorączki
Wydarzenie odbyło się dzień przed startem IFA, więc atmosfera w mieście już buzowała - Dyson od lat celowo ustawia swoją konferencję tuż przed wielkimi targami elektroniki, żeby zgarnąć uwagę mediów, zanim wszyscy rozpłyną się po halach targowych. Rok wcześniej firma pokazywała w Berlinie między innymi PencilVac, najwęższy odkurzacz na świecie, więc oczekiwania co do skali tegorocznej imprezy były wysokie. Tym razem na scenie stanął Jake Dyson, główny inżynier firmy i syn założyciela, który zamiast opowiadać wyłącznie o silnikach i przepływie powietrza mówił o rzeczach, które jeszcze niedawno kojarzyły się bardziej z laboratorium AI niż z suszarką do włosów.
Czytaj też:
Jake Dyson ujął to tak: firma przechodzi od „urządzeń czysto mechanicznych do inteligentnych maszyn, które potrafią widzieć, myśleć i reagować”, wykorzystując systemy wizyjne i uczenie maszynowe niezależnie od tego, czy urządzenie pracuje w jamie ustnej, na włosach, czy w salonie. Deklaracja odważna, bo Dyson przez dekady budował swoją reputację właśnie na inżynierii mechanicznej - teraz próbuje przekonać rynek, że sztuczna inteligencja jest naturalnym rozwinięciem tej filozofii, a nie modnym dodatkiem do etykiety.
Corrale CoolShine, czyli prostownica z chłodzeniem cieczą

Zacznijmy od urządzenia, które przyciągało najwięcej wzroku na stanowiskach demo - prostownicy Dyson Corrale CoolShine. To ewolucja oryginalnego Corrale, który zadebiutował w 2020 r. i był pierwszą bezprzewodową prostownicą z elastycznymi płytkami, mającymi „obejmować” pasmo włosów, a nie tylko je przygniatać. Sześć lat później Dyson postawił sobie za cel rozwiązanie problemu, który towarzyszy każdej prostownicy na świecie - resztkowego ciepła, które zostaje we włosach jeszcze długo po przejściu płytek.
Rozwiązanie jest dosłownie zaczerpnięte z termodynamiki, a nie z kosmetyki. Nasadka chłodząca CoolShine zawiera rurki cieplne z precyzyjnie kontrolowaną ilością wody, które odbierają nadmiar ciepła z włosa w trakcie stylizacji. Dyson twierdzi, że tę samą zasadę rurek cieplnych zastosował już wcześniej w lampie Solarcycle, więc to nie jest technologia wymyślona naprędce pod hasło marketingowe, tylko transfer wiedzy z innego segmentu produktowego firmy. Efekt praktyczny: włosy mają być chłodniejsze w dotyku zarówno podczas stylizacji, jak i po niej, a przy okazji gładsze i bardziej miękkie.
Liczby, którymi chwali się Dyson, brzmią efektownie, ale trzeba je czytać z przymrużeniem oka, bo pochodzą z testów producenta - firma deklaruje redukcję uszkodzeń termicznych włosów o 29 proc. oraz nawet 154 proc. większy połysk w porównaniu z włosami, które nie były stylizowane w ogóle. Warto zapamiętać punkt odniesienia: to porównanie do włosów bez stylizacji, nie do konkurencyjnych prostownic, co jest istotną różnicą przy ocenie tego typu deklaracji.

Na poziomie użytkowym prostownica ma cztery ustawienia temperatury - 145, 165, 185 i 210 stopni Celsjusza - i jest zauważalnie lżejsza i mniej nieporadna niż pierwsza generacja Corrale, której zawias mógł łapać pasma włosów.
Airsmooth, pierwsza szczotko-suszarka Dysona, która ma nie walczyć z włosami
Drugie urządzenie, Dyson Airsmooth, to zupełnie nowa kategoria w portfolio firmy - pierwsza dedykowana szczotko-suszarka modelująca na gorące powietrze, bez wcześniejszych odpowiedników w gamie Dysona. Konkurencja typu Dyson Airwrap istniała już od lat, ale Airsmooth ma inny cel: nie kręcić loków, a wygładzać i unosić włosy w codziennym, szybkim rytuale, bliższym temu, co robi profesjonalna szczotka fryzjerska niż wielofunkcyjny stylizator.

Sercem urządzenia jest opatentowany system podwójnego włosia, w którym jeden rodzaj włókien ma pętelkową strukturę zapobiegającą plątaniu, a drugi - nazwany PivotFlex - wykorzystuje otwartą podstawę rozpraszającą strumień powietrza pod wysokim ciśnieniem, żeby ograniczyć puszenie się włosów. Profil szczotki w kształcie stożka pozwala zgiąć włosie pod kątem do 90 stopni, co w praktyce ułatwia płynne owijanie i rozwijanie pasm bez szarpania - dokładnie to, na co narzekali użytkownicy klasycznych szczotek suszących, gdzie włosy regularnie się zaplatały w trakcie modelowania.
Technicznie ciekawszy jest system termoregulacji, który mierzy temperaturę powietrza sto razy na sekundę, dzięki czemu urządzenie ma reagować na zmiany w czasie realnym, a nie pracować na jednym, sztywno ustawionym poziomie ciepła. Dyson podkreśla, że rozwiązanie ma chronić naturalną strukturę loków przy jednoczesnym uzyskaniu efektu gładkości - obietnica, która brzmi znajomo z materiałów promujących Airwrapa, ale tu adresowana jest do zupełnie innej grupy: osób, które chcą po prostu wysuszyć i wygładzić włosy w rozsądnym czasie, a nie budować skomplikowaną fryzurę z nakładkami.
Reszta konferencji, czyli szczoteczka z kamerą i armia robotów
Choć artykuł ma być skoncentrowany na urządzeniach do włosów, trudno pominąć kontekst, w jakim je zaprezentowano, bo to on tłumaczy, dlaczego Dyson akurat teraz mówi o „inteligentnych maszynach”. Gwiazdą wieczoru była prawdopodobnie szczoteczka Dyson CameraJet, jedyna na rynku szczoteczka z wbudowaną kamerą makro o rozdzielczości 100 tys. pikseli, analizującą 28 obrazów na sekundę i wytrenowaną na ponad 470 tys. zdjęć uzębienia, żeby precyzyjnie kierować strumień płynu do płukania w przestrzenie międzyzębowe. Nad projektem pracowało 661 inżynierów przez sześć lat - dla porównania, to więcej osób, niż liczy niejedna średnia firma technologiczna w Polsce.
Dyson pokazał również nową serię robotów odkurzających Nurovi, w tym topowy model R3 Nurovi Spot+Scrub UV z mocą ssania 30 tys. Pa i systemem wykrywania blisko 200 rodzajów zabrudzeń przy pomocy światła UV i rozpoznawania obrazu. Do tego dorzucono odświeżoną linię oczyszczaczy powietrza HushJet, inspirowaną aerodynamiką lotniczą, oraz nowy model mopa W1 PencilWash z funkcją samoczyszczenia. Całość dopełniła aplikacja MyDyson z nowymi funkcjami serwisowymi, w tym programem „Never Without Your Dyson”, gwarantującym urządzenie zastępcze na czas naprawy - coś, co dla użytkowników sprzętu premium bywa równie ważne jak same parametry techniczne.
Czy to rewolucja, czy sprytna ewolucja

Trzeba oddać Dysonowi sprawiedliwość - technologia rurek cieplnych w prostownicy i podwójne włosie w szczotce to inżynierskie pomysły, nie tylko nowe kolory obudowy. Jednocześnie - patrząc na to z dystansu blogera piszącego o technologii, a nie fana marki - warto zapytać, ile z zapowiadanych redukcji uszkodzeń i zwiększonego połysku przełoży się na realną różnicę w codziennym użytkowaniu, a nie tylko w laboratoryjnych testach porównawczych do włosów niestylizowanych.
Ostateczna ocena wymaga dłuższego testu na prawdziwych, zmęczonych codziennym stylizowaniem włosach, a nie tylko demo na scenie w Bolle. Jedno jest jednak pewne: Dyson po raz kolejny udowodnił, że nawet w kategorii tak pozornie prostej jak prostownica do włosów można znaleźć miejsce na kolejny patent i kolejną historię o inżynierii przeniesionej z zupełnie innej branży - tym razem z chłodzenia cieczą, które kiedyś kojarzyło się bardziej z podkręconym komputerem do gier niż z łazienkową szafką na kosmetyki.
Redaktor Spider's Web - ekspert w tematykach Microsoftu i RTV. Lubi oglądać się zarówno za siebie – wspominając przełomowe dokonania w informatyce – jak i przed siebie, będąc nieustannie ciekawym tego, co będzie dalej. Jego zainteresowania to przede wszystkim software: UI/UX, algorytmy, uczenie maszynowe, chmura czy sztuczna inteligencja. Nic dziwnego, że jako specjalizację obrał sobie pilnowanie firmy Microsoft. Uwielbia też sztukę gier i kina, przez co wyrósł na pasjonata sprzętu RTV – a i o technologii wspomnianych gier i filmów ma wiele ciekawego do opowiedzenia. Jego pierwsza obecność w mediach dotyczyła muzyki – współtworzył Overkill.pl. Ciąg dalszy jego rozwoju dotyczył już tylko nowych technologii. Zanim dołączył do zespołu Spider’s Web przez lata współtworzył CHIP.pl i Magazyn CHIP.