REKLAMA

Nie wyobrażam sobie lata bez słuchawek. Wy tak żyjecie?

Za każdym razem, gdy wchodzę na pokład samolotu, zakładam swoje słuchawki z redukcją hałasu. Bez nich nie wyobrażam sobie lotu i zastanawiam się, jak można bez tego funkcjonować.

Słuchawki samolot ANC

Ostatnio miałem okazję podróżować samolotem w ramach wakacyjnego wyjazdu. Łącznie na pokładzie Boeinga 737 spędziłem ok. czterech godzin, lecąc z Polski do Włoch i z powrotem. Tak jak podczas każdego lotu, w mojej kieszeni nie mogło zabraknąć AirPodsów Pro 2. generacji.

Na pokładzie samolotu doceniam słuchawki bezprzewodowe

Te słuchawki dokanałowe towarzyszą mi w codziennym korzystaniu z telefonu i komputera - głównie do rozmów telefonicznych i okazjonalnego słuchania muzyki. Na co dzień agresywne wyciszanie hałasu z otoczenia nie jest dla mnie aż tak ważne. Zaczynam je jednak doceniać, gdy znajduję się w miejscach publicznych, w tym w komunikacji zbiorowej, gdzie najczęściej jest po prostu głośno.

W miejskim autobusie czy pociągu największym zakłócaczem są głośne rozmowy ludzi. Ciasna przestrzeń nie pomaga. W samolocie problem jest jednak znacznie większy - to ciągły hałas, który może osiągać natężenie nawet ok. 85 dB. Powodów tego jednostajnego szumu jest co najmniej kilka: praca silników odrzutowych (słyszalna głównie z tyłu), pęd powietrza czy wentylacja.

Hałas nie jest jednak taki sam dla wszystkich pasażerów. Podróżujący za skrzydłami, w ostatnich rzędach, mogą doświadczyć większego natężenia niż osoby siedzące z przodu kabiny. Trafiły mi się miejsca w tylnej sekcji samolotu - wejście na pokład odbywało się tylnymi drzwiami.

Mowa więc o najgorszej możliwej sytuacji, i to dosłownie, ponieważ leciałem Ryanairem z losowym przydziałem miejsca. Na szczęście miałem ze sobą słuchawki AirPods Pro 2, które założyłem jeszcze przed faktycznym wejściem do samolotu.

Dzięki nim przez cały lot w ogóle nie słyszałem szumów w kabinie. Dotyczyło to zarówno startu, gdy silniki samolotu dopiero się rozkręcają, jak i samego lotu. To właśnie wtedy szum jest najbardziej dotkliwy. Siedzenie przez ok. 2 godziny w warunkach, w których słyszy się monotonny dźwięk, nie ma nic wspólnego z komfortem. Dodajmy do tego rozmowy, płacz dzieci oraz inne potencjalne hałasy.

Wyciszenie dźwięków w AirPodsach Pro 2 jest możliwe dzięki technologii ANC (Active Noise Cancelling), czyli aktywnej redukcji hałasu. Rozwiązanie to wykorzystuje mikrofony łapiące dźwięk z otoczenia i generuje falę odwróconą, która neutralizuje nieprzyjemne buczenie wewnątrz kabiny. Ta generacja słuchawek Apple bardzo dobrze radzi sobie z neutralizacją szumu, choć to nie tak, że całkowicie eliminuje problem.

W dalszym ciągu możemy usłyszeć delikatny szum, ale jest on znacznie mniej uciążliwy. Jeśli włączymy muzykę, film bądź serial - nawet na niskim poziomie głośności - nieprzyjemny dźwięk staje się praktycznie niesłyszalny.

Ludzie, jak możecie bez tego żyć?

Rozglądając się po kabinie w trakcie spaceru do toalety, zauważyłem, że mnóstwo osób świadomie serwuje sobie tortury, nie zakładając żadnych słuchawek. Nie mówię już nawet o zaawansowanych modelach dokanałowych z technologią ANC, ale choćby o zwykłych konstrukcjach nausznych, zapewniających pasywne tłumienie hałasu.

Od razu podkreślę, że nie przeprowadzałem naukowego testu i nie liczyłem dokładnie, kto nosił słuchawki, a kto nie. Pobieżnie rzuciłem tylko okiem, czy ktoś ma coś na uszach (lub w uszach), i wyszło na to, że większość osób podczas moich dwóch lotów stroni od tego wynalazku. Oczywiście mogłem spojrzeć w złym momencie i ktoś akurat chwilowo je zdjął.

Mimo to dla własnego komfortu zaleca się korzystanie z wyciszania hałasu przynajmniej przez większość lotu – głównie po osiągnięciu wysokości przelotowej, kiedy ciśnienie w uszach się wyrównuje. Nie zaleca się zatykania uszu słuchawkami dokanałowymi podczas startu oraz lądowania, kiedy dochodzi do nagłego spadku lub wzrostu ciśnienia.

Osobiście nie wyciągam słuchawek i nigdy nie miałem problemu z wyrównywaniem ciśnienia, mimo korzystania z pchełek dokanałowych z gumowymi wkładkami. Korzystam jednak z AirPodsów Pro 2, które mają wbudowane otwory wentylacyjne wyrównujące ciśnienie w uchu. Dlatego nie muszę rozstawać się z muzyką czy serialem nawet podczas wznoszenia lub przygotowania do lądowania.

W innych słuchawkach dokanałowych możemy nie uświadczyć takich kanałów wentylacyjnych, co może utrudnić naturalne wyrównanie ciśnienia. Z kolei w słuchawkach dousznych lub nausznych nie powinno to stanowić problemu.

Nowoczesne słuchawki dokanałowe są dostosowane do działania w samolocie, więc nie widzę powodów, dla których miałbym z nich nie korzystać podczas lotów. Ciebie też to dotyczy.

Czytaj też:

Albert Żurek
Redaktor

Redaktor działu nowe technologie w Spider's Web. Specjalizuje się w tematyce sprzętu i oprogramowania, a także telekomunikacji. Od najmłodszych lat fan elektroniki - komputerów, laptopów i smartfonów, z którą odkąd tylko mógł, spędzał masę czasu. Z czasem swoją pasję zamienił w pracę, początkowo pisząc o technologiach mobilnych, a następnie o (prawie) wszystkim związanym z technologią. Poprzednio pisał na łamach Tabletowo.pl oraz oiot.pl, gdzie poruszał tematykę sprzętu komputerowego, systemów operacyjnych, aplikacji, smart home, sztucznej inteligencji, a także nauki. Oprócz technologii jest wielkim fanem mody, a po godzinach pracy spędza czas ze słuchawkami na uszach, w których przede wszystkim gra rodzimy hip-hop.