Rozebrali rosyjskie rakiety, a tam Zachód. Sankcje działają tylko na papierze
Ukraińcy rozebrali rosyjskie Iskandery i pociski 48N6. W systemach naprowadzania znaleźli elektronikę z USA, Europy, Japonii i Tajwanu.

Rosja od ponad 4 lat jest objęta bezprecedensową siecią sankcji, ale wystarczy rozebrać jedną z jej najgroźniejszych rakiet, by zobaczyć ograniczenia tego systemu. Ukraińscy eksperci pokazali elektronikę odzyskaną z Iskanderów i pocisków rodziny 48N6 używanych przez systemy S-400. Obok rosyjskich części leżały komponenty z USA, Niemiec, Francji, Wielkiej Brytanii, Szwajcarii, Japonii i Tajwanu.
Najwięcej podzespołów pochodzi ze Stanów Zjednoczonych
Elementy pokazano dziennikarzom podczas prezentacji przygotowanej przez ukraińskiego pełnomocnika ds. polityki sankcyjnej Władysława Wlasiuka. Wśród badanych części znalazły się komponenty systemów nawigacyjnych i naprowadzania, czyli elektronika mająca bezpośrednie znaczenie dla celności pocisku.
Lista producentów jest długa. Pojawiają się na niej m.in. Analog Devices, Texas Instruments, Microchip Technology, ON Semiconductor, Cypress, AMD, Infineon, STMicroelectronics i japońskie Murata czy Panasonic. Ukraina wskazuje, że w rakietach balistycznych szczególnie mocno dominuje elektronika amerykańska, bo ten rodzaj uzbrojenia wymaga komponentów o wysokich parametrach i dużej niezawodności.
Niektóre znaleziska pokazują przy tym, że nie chodzi wyłącznie o stare zapasy zgromadzone przed wojną. W bazie ukraińskiego wywiadu znajduje się m.in. pamięć Cypress z Iskandera oznaczona datą produkcji z października 2023 r., a więc już długo po rozpoczęciu pełnoskalowej inwazji i wprowadzeniu ograniczeń eksportowych.
Sankcja na firmę nie zatrzymuje pudełka z układami
24 tys. sankcji to łączna liczba restrykcji nałożonych od 2022 r. przez różne państwa na rosyjskie osoby i podmioty, a nie 24 tys. osobnych zakazów dotyczących eksportu elektroniki. Samo wpisanie kolejnej firmy na listę nie oznacza więc automatycznego zamknięcia wszystkich dróg prowadzących do rosyjskich fabryk.
Problemem są przede wszystkim pośrednicy w państwach trzecich. Układ scalony może zostać legalnie sprzedany dystrybutorowi, później zmienić właściciela jeszcze kilka razy i dopiero na końcu trafić do rosyjskiego przemysłu zbrojeniowego. Gdy jeden kanał zostaje wykryty i zamknięty, Rosjanie tworzą kolejny.
Na Spider’s Web opisywaliśmy już amerykańskie układy znajdowane w rosyjskich pociskach i dronach. Nowe dane pokazują, że problem nie zniknął, mimo kolejnych rund kontroli eksportowych.
Bez importu Iskandery byłyby znacznie trudniejsze do produkcji
Skala uzależnienia nie kończy się na kilku chipach. W jednym z Iskanderów użytych podczas lipcowego ataku Ukraińcy zidentyfikowali ponad 140 zagranicznych komponentów, w tym 62 pochodzące ze Stanów Zjednoczonych. W pociskach znajdują się również zagraniczne elementy laserowych żyroskopów, odbiorników nawigacji satelitarnej oraz układów przetwarzających dane.
Rosja potrzebuje importu także wcześniej, na poziomie samej fabryki. Ukraina zidentyfikowała ponad 1600 zagranicznych obrabiarek związanych z ponad 200 przedsiębiorstwami rosyjskiego przemysłu zbrojeniowego. Potrzebne są też materiały do paliw rakietowych, włókna węglowe, żywice, specjalne stopy metali i komponenty maszyn CNC.
Rosyjska produkcja rakiet balistycznych i innych szybkich pocisków przekroczyła według ukraińskich szacunków 100 sztuk miesięcznie. Sankcje utrudniły Moskwie dostęp do technologii, ale nie odcięły go na tyle, by zatrzymać linie produkcyjne.
Ukraina chce zamknąć drogę, a nie tylko dopisywać nazwy do listy
Kijów proponuje więc zmianę podejścia. Chce zsynchronizowania list sankcyjnych między państwami, mocniejszej kontroli eksportu elektroniki oraz ograniczeń obejmujących około 110 materiałów wykorzystywanych przy budowie rakiet.
To pokazuje ogromny problem z dotychczasowym systemem. Rosja nie musi sama produkować każdego wzmacniacza operacyjnego, pamięci czy układu nawigacyjnego. Wystarczy, że potrafi kupić je gdzieś po drodze.
Przeczytaj także:
Po 4 latach wojny na stole w Kijowie nadal można więc położyć szczątki rosyjskiego Iskandera i oznaczyć kolejne elementy miniaturowymi flagami USA, Niemiec, Japonii czy Szwajcarii. Sankcje zmieniły trasę tych części. Nie zdołały jeszcze zatrzymać ich przed bramą rosyjskiej fabryki.
*Źródło grafiki wprowadzającej: Wikimedia / Canva Pro
Redaktor Spider's Web specjalizujący się w tematyce naukowej. O nowych technologiach zaczął pisać w 2012 r. na łamach portalu Telix. Później współtworzył treści dla Komputer Świata i PCLabu. Epizod dziennikarski zaliczył także w lokalnej gazecie i w dziale blogowym SpeedTest. Współzałożyciel agencji BlueCopy, zajmującej się copywritingiem i poligrafią. Przez pewien czas właściciel firmy transportowej. Prywatnie fan starych polskich oper mydlanych (oglądanych obowiązkowo z konkubiną), dumny opiekun kotki brytyjskiej i pasjonat-amator druku 3D.