REKLAMA

Jak nie robić zrzutów ekranowych. Odcinek pt. Rafał Brzoska 

Zajrzeliśmy za kulisy wojny, jaką Rafał Brzoska wypowiedział Mecie i zobaczyliśmy więcej niż byśmy chcieli.

brzoska kontra facebook

Zanim przejdziemy do meritum - bo sprawa jest rzeczywiście poważna - nie sposób oderwać wzroku od zrzutów ekranu, które zamieścił Rafał Brzoska. Widzimy cały pulpit (czy raczej Biurko, bo używa Maca) szefa InPostu i mnogość ikonek oraz kart. Najwidoczniej przedsiębiorca nie ma nic do ukrycia i możemy spojrzeć na sprawę jego oczami - tak, jak on robi to na co dzień.

I choć na pierwszy rzut oka nie wygląda na to, by jakieś szczegóły zostały ujawnione, to na wszelki wypadek lepiej nie brać przykładu. Może zdarzyć się, że zupełnym przypadkiem zdradzimy coś, czego byśmy pokazywać nie chcieli lub nie mogli. Prywatność też się liczy, a czasami niewinna fotka lub właśnie screen ujawniają więcej niż się wydaje. 

Oczywiście niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto nigdy nie wysłał komuś nieobrobionego zrzutu ekranu, ale właśnie dlatego ta lekcja jest tak cenna. Chociaż mogło być gorzej i mogliśmy po prostu zobaczyć zdjęcie monitora zrobione smartfonem. Niby liczy się treść, a sposoby przesłania komunikatu to już mniej ważna rzecz, ale w tym przypadku trochę na czytelności tracimy. Wzrok rozbiega się we wszystkie strony i koncentruje na ikonkach, które są wszędzie. 

Żarty żartami, czepialstwo czepialstwem, ale sprawa jest poważna. Rafał Brzoska sugeruje, że Facebook i Instagram ogranicza widoczność wpisów

Ostatnio szef InPostu zajmuje się przede wszystkim słusznym piętnowaniem Mety i udowadnianiem, że ich walka z oszustami to tylko pięknie brzmiące słowa, ale na pewno nie czyny. 

Według Brzoski mowa tu sporym cięciu zasięgu. Jako dowód w sprawie otrzymujemy wspomniane (niezbyt czytelne) zrzuty ekranu. 

Czy jesteśmy tym zdziwieni? Niekoniecznie, skoro już wcześniej profil Rafała Brzoski na Instagramie został zbanowany. Sami niedawno doświadczyliśmy podobnego dziwnego działania Mety. Fanpage Rozrywka Spider’s Web - prowadzony przez naszą redakcję od lat - został wstrzymany w rekomendacjach Facebooka z absurdalnego powodu. 

Co więcej, wiele osób prowadzących profile na Facebooku w zasadzie od lat skarżą się, że widoczność wpisów z dnia na dzień potrafi gwałtownie zmaleć. Nikt nie zna powodu, dlaczego nagle przestajesz docierać do odbiorców. Ot, kaprys giganta i cię nie ma. Łaska pańska na pstrym koniu jeździ. 

Brzoska zauważa wyraźną niesprawiedliwość i apeluje do polityków: 

(...) zastanówmy, kto naprawdę ma wpływ na to, co kto może lub nie może mówić, kto realnie może - jeśli zechce (lub jeśli ktoś mu zapłaci) manipulować przekazem informacyjnym, wyciszając tych, którzy będą niewygodni w danym momencie. I czy czujecie się z tym KOMFORTOWO, że zewnętrzna firma swawolnie umożliwia oszukiwanie Polaków, pozwala na reklamy pornograficzne i o zabarwieniu pedofilskim na portalu teoretycznie dostępnym dla użytkowników od 13 roku życia? 

Trudno nie kibicować Brzosce, by wreszcie zmotywował do działania polityków. Trudno też nie zauważać, że jego prywatna wojna jest dowodem na to, że wszystko postawione jest na głowie. 

Zastanawiałem się już, co by było gdyby Rafał Brzoska jednak się nie zdenerwował i nie stracił cierpliwości. Czy doszłoby do stanowczych reakcji Ministerstwa Cyfryzacji i całej tej lawiny, którą obserwujemy od kilku dni? Naprawdę chciałbym się mylić, ale coś czuję, że byłoby po staremu. 

Jeden miliarder został poszkodowany na skutek działań innego - większego, silniejszego, bogatszego - i dopiero wtedy cała państwowa machina ruszyła. Dobrze, że tak się stało, lepiej późno niż wcale. Nie możemy jednak wykreślać pytania, czy bez gniewu jednego bogacza to wszystko byłoby możliwe. 

Nie ma szans na to, że inny bogacz zdenerwuje się na pozostałe palące problemy państwa

Czy w takim razie nie zostaną pilnie naprawione? Chyba nie tak to powinno wyglądać. Dowodów na lekceważące podejście Facebooka do tematu oszustw było bez liku, ale przez lata państwo udawało, że problemu nie ma. Mimo że od dłuższego czasu wykorzystywane były wizerunki znanych polityków, od lewa do prawa. Oszuści korzystali z byłych i obecnych rządzących. Im było to wszystko jedno - bylebyście kliknęli w fałszywy link i tracili pieniądze. Tak samo wszystko jedno było Facebookowi. Reklama sprzedana? Sprzedana.

A może po prostu państwo wierzyło, że nie można wtrącać się w działania prywatnej firmy. Ona w końcu najlepiej wie, co jest najlepsze dla niej, a co za tym idzie - dla jej użytkowników. 

Kilka miesięcy temu Rafał Brzoska przekonywał, że deregulacja jest niezbędna i polską gospodarkę trzeba uprościć. Dziś okazuje się, że jednak państwo jest potrzebne, jednak powinno mieć coś do powiedzenia. Teraz to państwo musi interweniować, starając się okiełznać biznes. Tyle że ten stał się już zbyt wielki, zbyt potężny, aby dało się go przystopować. Ba, aby chciał kogokolwiek wysłuchać.

To właśnie przymykanie oczu doprowadziło do takiej sytuacji. Winny jest pogląd, że firmy wiedzą, co jest dla nich dobre. Wiedzą, jak zarabiać i jak działać w nowoczesnym świecie. Urzędnicy mieli nie przeszkadzać. Im mniej państwa, tym lepiej - prawda, że często to słyszeliśmy? Za często.

Oczywiście zwolennicy deregulacji powiedzą, że im wcale nie o to chodzi, złej deregulacji zasmakowaliśmy, trzeba spróbować innej

Na stronie Sprawdzamy czytaliśmy przecież, że - owszem, zgoda - istotne jest ułatwienie prowadzenia działalności, ale celem jest także uproszczenie codziennych procedur administracyjnych. To wszystko miałoby "poprawić jakość życia wszystkich – pracowników, przedsiębiorców, ale też urzędników". 

Tak, rację ma Brzoska, że działania Mety skoncentrowane na zysku, a nie bezpieczeństwie użytkowników, to skandal. Tyle że jak słusznie zauważył Tomasz Markiewka, "firmy takie jak Meta nie spadły z nieba", bo są "produktem wieloletniego przekonania, że im mniej państwo ogranicza wielki biznes, tym lepiej".   

Widać to zresztą przy każdym kolejnym oświadczeniu, które wydaje Meta. Zawsze czytamy, że przecież firma robi wszystko, aby chronić użytkowników. Najlepiej by więc było, gdybyśmy się nie wtrącali, nie krytykowali, bo oni sami zaprowadzą porządek i nie trzeba im co pół roku powtarzać, że oszuści dalej robią sobie co chcą. 

Regulacje są potrzebne. Bo potem okazuje się, że wielka firma robi co jej się żywnie podoba, a ty, szaraczku, nie masz nic do gadania. Nawet jeśli jesteś potężnym biznesmenem - z punktu widzenia kolosa nadal jesteś tylko pyłkiem. 

Adam Bednarek
Redaktor

W Spider’s Web od kwietnia 2021 zajmuje się tematami związanymi z ekologią, przyrodą, ochroną środowiska, architekturą, miastami przyszłości, transportem publicznym z pociągami na czele i, rzecz jasna, wpływem technologii na nasze zwykłe życie. Zaczynał od pisania o grach – przede wszystkim w serwisie gamezilla.pl, z przerwą na gram.pl. Następnie zajął się opisywaniem technologii, robiąc to w takich portalach jak next.gazeta.pl, a potem serwisach technologicznych grupy WP (tech.wp.pl, dobreprogramy.pl, gadżetomania.pl – będąc redaktorem prowadzącym – czy polygamia.pl). Prywatnie fan Morrisseya, morza, bloków z wielkiej płyty i dziwnych budynków, o których zdarza mu się zresztą pisać.