Nie kupię iPhone’a 18 Pro Max. Dziękuję ci Apple za lenistwo
W marcu kupiłem iPhone’a 17 Pro Max, wiedząc, że w ciągu pół roku pojawi się coś lepszego. Jednak po obejrzeniu prezentacji nie poczułem zazdrości ani niedosytu. Nie mam potrzeby wymiany na nowy model.

Apple w minioną środę, 9 września, pokazał tegoroczne najlepsze smartfony: iPhone’a 18 Pro oraz 18 Pro Max, a także zupełnie nowego składanego iPhone’a Duo. Szczerze powiedziawszy, nie rozumiem zachwytu ludzi tym drugim. Sprzęt wizualnie nie przypadł mi do gustu, mimo że polubiłem się z pomysłem szerokich składaków, takich jak Galaxy Z Fold 8. iPhone 18 Pro również jest zachowawczy, i to może nawet lepiej.
Kupiłem iPhone’a 17 Pro Max pół roku temu
Wcześniej, korzystając z iPhone’a 15 Plus od początku 2024 r., miałem taki plan, że poczekam i wymienię go dopiero po około trzech latach na iPhone’a 18 Pro. Po drodze jednak zdarzył mi się upadek urządzenia na kamienie - w efekcie zbiłem szybkę w rogu ekranu. Nie było to jakoś bardzo widoczne, ale, szczerze powiedziawszy, zaczęło mnie denerwować. Druga sprawa to fakt, że doskwierał mi brak podwyższonego odświeżania. Nie wiem, jak mogłem przez tyle czasu żyć na 60 Hz, ale w pewnym momencie miałem tego dość.
Dlatego nieco się pospieszyłem i poszedłem do sklepu, aby sprawdzić dostępne wtedy najnowsze iPhone’y 17 Pro (Max). Bazowy model wydawał mi się zbyt mały - zdecydowanie wolę urządzenia o większych rozmiarach. Po kilku dniach zastanawiania się zamówiłem większy wariant o pojemności 256 GB. Niestety w tym czasie nie obowiązywała żadna promocja i musiałem zapłacić pełną cenę: 6299 zł.
Wtedy wydawało mi się to dobrą ceną. Oczywiście - tanio nie było, natomiast wziąłem pod uwagę, że wszystko drożeje i z czasem może być tylko gorzej. Konkurencja w postaci smartfonów z Androidem masowo podwyższała ceny nie tylko najlepszych, ale i tańszych modeli.
Mimo wszystko decyzja o kupnie urządzenia w połowie cyklu zazwyczaj nie jest dobrym pomysłem. Z jednej strony nie jest to nowe urządzenie, bo było na rynku już od pół roku. Z drugiej strony za kolejne pół roku oczekiwałem nowego, lepszego modelu. Z trzeciej - nie mogłem liczyć nawet na najmniejszą promocję. Sprzęt Apple zazwyczaj tanieje dopiero pod koniec cyklu życia. Gdybym poczekał np. do nowej premiery, mógłbym liczyć na cenę na poziomie 5777 zł - czyli o ok. 522 zł taniej w porównaniu z ceną bazową.
Zmiany i wyższa cena mnie nie zachęciły
Jako że korzystam z w miarę świeżego modelu, który pod względem stylistyki niezbyt różni się od nowszej generacji smartfonu Apple’a, nie czuję potrzeby wymiany. iPhone 18 Pro Max różni się od zeszłorocznego przede wszystkim dwiema kwestiami:
- aparatem głównym ze zmienną przysłoną f/1.48 - f/4.0 regulowaną mechanizmem,
- mniejszą dynamiczną wyspą.
Często wykonuję zdjęcia swoim iPhonem, ale szczerze powiedziawszy, możliwości, jakie gwarantuje poprzednik, są dla mnie w zupełności wystarczające. Mam wrażenie, że jest to funkcja dla osób, które naprawdę znają się na fotografii i potrafią zrobić użytek z lepszego sprzętu. Dla zwykłego Kowalskiego, który po prostu chce zrobić ładną fotkę na Instagrama, prawdopodobnie nie będzie miało to większego znaczenia. Sam również patrzę na to i zastanawiam się, czy w jakichś warunkach zmienna przysłona by mi się przydała.
Dużo bardziej zauważalną dla typowego Kowalskiego zmianą jest mniejsza dynamiczna wyspa. Ten element jest bowiem widoczny na pierwszy rzut oka i wprawne oko natychmiast dostrzeże, że ktoś korzysta z nowszej generacji iPhone’a. Nie wpływa to jednak na użyteczność urządzenia.
Apple wymienił również procesor na nowszy: A19 Pro zastąpiono A20 Pro wykonanym w technologii 2 nm. Ulepszono także system chłodzenia z komorą parową, która ma być trzy razy większa w porównaniu z poprzednikiem.
Oprócz tego ulepszono baterię, która ma oferować do 45 godz. odtwarzania wideo (w poprzedniku było to 39 godz.). Jednak w codziennym użytkowaniu takie wartości nie są możliwe do uzyskania. Korzystając z 5G/LTE, telefon i tak wystarcza na ok. 1,5 dnia pracy.
Zarówno procesor, jak i bateria to standardowe ulepszenia co generację. Wygląd, budowa, wytrzymałość czy moduły łączności pozostają takie same. Co najwyżej pojawiły się nowe ładne kolory: burgundowy i błękitny. Zeszłoroczny pomarańczowy wariant wciąż jednak wygląda dobrze.
Czekam na iPhone’a XX (20 Pro) - wtedy zmiany będą większe
Zamiast kupować iPhone’a 18 Pro (Max), który nie zmienia zbyt wiele względem mojego 17 Pro Maxa, wolę poczekać do następnego roku na model 20 Pro (XX). Będzie to smartfon Apple’a wydany na 20-lecie iPhone’a, po którym oczekujemy, że producent dokona małej rewolucji na wzór iPhone’a X. Urządzenie wydane na 10-lecie wprowadziło nowy wygląd oraz ekrany OLED.
W iPhonie XX (20 Pro) również oczekujemy zmian w wyświetlaczu - mówi się, że w tym telefonie Apple zastosuje ekran zakrzywiony na wszystkich bokach. Dotychczas producent wykorzystywał całkowicie płaskie panele. Oprócz tego w jubileuszowym iPhonie Apple może schować moduł Face ID pod ekran, zachowując jedynie wcięcie na aparat.
Tak naprawdę w przeszłości doszło do podobnej sytuacji, kiedy przez lata firma stosowała wcięcie w ekranie, a w jednej generacji (iPhone 13) jedynie je zmniejszyła. Mniejsze wcięcie zostało porzucone rok później wraz z iPhonem 14 Pro, w którym zastosowano dynamiczną wyspę. Tym razem może być podobnie.
Czytaj też:
Redaktor działu nowe technologie w Spider's Web. Specjalizuje się w tematyce sprzętu i oprogramowania, a także telekomunikacji. Od najmłodszych lat fan elektroniki - komputerów, laptopów i smartfonów, z którą odkąd tylko mógł, spędzał masę czasu. Z czasem swoją pasję zamienił w pracę, początkowo pisząc o technologiach mobilnych, a następnie o (prawie) wszystkim związanym z technologią. Poprzednio pisał na łamach Tabletowo.pl oraz oiot.pl, gdzie poruszał tematykę sprzętu komputerowego, systemów operacyjnych, aplikacji, smart home, sztucznej inteligencji, a także nauki. Oprócz technologii jest wielkim fanem mody, a po godzinach pracy spędza czas ze słuchawkami na uszach, w których przede wszystkim gra rodzimy hip-hop.