Koniec marzeń, metra nie będzie. Mówią, że się nie opłaca
Pomysł, aby nie tylko Warszawa i (najprawdopodobniej) Kraków miały metro, mógł wydawać co najmniej marzycielski. Wygląda na to, że rzeczywistość faktycznie okazała się brutalna.

Temat metra w wielu polskich miastach był od dawna wielokrotnie rozważany, ale zawsze dochodzono do wniosku, że to zbyt szalona inicjatywa. Droga i nie aż tak potrzebna, bo problemy z transportem można rozwiązać w inny, dużo tańszy sposób, bez schodzenia pod ziemię. Kiedy więc minister infrastruktury Dariusz Klimczak wspominał o pomyśle na metro w 10 polskich miastach, wydawało się to mrzonką. Argumentowano jednak, że chodzi nie tylko o poruszanie się po mieście, ale też bezpieczeństwo. I dlatego pod tym względem metro we Wrocławiu czy Poznaniu miałoby mieć więcej sensu.
W związku z przyjęciem ustawy o ochronie ludności i obronie cywilnej, mamy obowiązek uwzględniać kwestie związane z ochroną ludności i dual-use. Dlatego tym bardziej projekt budowy metra w Polsce ma jeszcze większy sens - jeszcze w maju mówił Dariusz Klimczak.
Wygląda jednak na to, że po pierwszych analizach wracamy do punktu wyjścia. Podczas Forum Ekonomicznym w Karpaczu kwestię wyjaśniła Joanna Lech, dyrektorka Centrum Unijnych Projektów Transportowych.
Wracamy na ziemię. Metro się nie opłaca
- Warszawa i Kraków zostały przez nas zidentyfikowane jako miasta o bardzo wysokim potencjale do budowy klasycznego metra. We Wrocławiu, Poznaniu i w Łodzi wydaje się, że korzyści z rozwoju szybkiego tramwaju i kolei aglomeracyjnej przewyższą efekty budowy metra - stwierdziła cytowana przez Radio Wrocław Lach.
Plany rozbudowy warszawskiego metra są i to nawet całkiem imponujące. Sytuacja nieco skomplikowała się w Krakowie. W czerwcu pełniący funkcję prezydenta miasta Stanisław Kracik prognozował, że rozpoczęcie budowy przed 2040 r. wydaje się mało realne.
Dziś Kraków ma inne problemy na głowie. Mieszkańcy muszą wybrać nowego prezydenta. Pod koniec sierpnia premier Donald Tusk zapewniał jednak, że pieniędzy na krakowskie metro nie zabraknie. Sugestię o możliwym gigantycznym opóźnieniu szef rządu tłumaczył "ostrożnością, sceptycyzmem i powściągliwością", z której znany jest ponoć Stanisław Kracik.
Warszawa - tak, Kraków - pewnie tak, reszta - raczej nie
Nie wszyscy jednak klasycznego metra potrzebują, aby móc przeprowadzić transportową rewolucję. Ta nadchodzi na Śląsku, gdzie tamtejsza metropolia kupi własne pociągi. W rozmowie z "Dziennikiem Zachodnim" Leszek Pietraszek, przewodniczący zarządu GZM, zdradzał, że "śląskie metro" będzie różniło się od tego typowego, ale i tak spełni podobną funkcję.
Nie jesteśmy w stanie i nie ma takiej potrzeby, by z transportem kolejowym zejść pod ziemię, ale jesteśmy w stanie tak zaprojektować ten system, żeby przemieszczanie pomiędzy największymi ośrodkami było szybkie i nie wymagało spoglądania na rozkład jazdy - przyznawał.
W programie "Protokół rozbieżności" na antenie TVP 3 Katowice doprecyzował, że śląskie metro ma być impulsem dla metropolii i dlatego można spodziewać się, że nawet dwie linie ruszą już w 2027 r. Dodał jednak, że to nie tylko kwestia dobrej woli, ale też potrzebnych inwestycji.
Zdjęcie główne: Sheviakova Kateryna / Shutterstock
W Spider’s Web od kwietnia 2021 zajmuje się tematami związanymi z ekologią, przyrodą, ochroną środowiska, architekturą, miastami przyszłości, transportem publicznym z pociągami na czele i, rzecz jasna, wpływem technologii na nasze zwykłe życie. Zaczynał od pisania o grach – przede wszystkim w serwisie gamezilla.pl, z przerwą na gram.pl. Następnie zajął się opisywaniem technologii, robiąc to w takich portalach jak next.gazeta.pl, a potem serwisach technologicznych grupy WP (tech.wp.pl, dobreprogramy.pl, gadżetomania.pl – będąc redaktorem prowadzącym – czy polygamia.pl). Prywatnie fan Morrisseya, morza, bloków z wielkiej płyty i dziwnych budynków, o których zdarza mu się zresztą pisać.