REKLAMA

Europejski kraj chciał uniknąć kaucji. Źle się skończyło

Nie osiągnęli wymaganego poziomu zbiórki butelek i muszą uruchomić system kaucyjny. Termin mija w listopadzie, ale system nadal nie jest gotowy. Nawet nie mają wybranego operatora.

Kaucja miała ruszyć w listopadzie. Hiszpania nie jest gotowa

Niedawno pisaliśmy o Francji, która uznała, że nie chce budować jednego systemu kaucyjnego dla całego kraju. Teraz wystarczy przeskoczyć przez Pireneje, żeby zobaczyć niemal dokładnie odwrotną historię. Hiszpania przez lata próbowała radzić sobie z butelkami bez powszechnej kaucji. Miały wystarczyć kolorowe pojemniki i dotychczasowa infrastruktura. Nie wystarczyły.

Hiszpańskie prawo zastawiło bardzo prostą pułapkę. Jeśli kraj nie osiągnie określonego poziomu selektywnej zbiórki plastikowych butelek, system kaucyjny przestaje być opcjonalny. Trzeba go po prostu uruchomić. Hiszpania tego progu nie osiągnęła, więc zegar zaczął tykać. Nowy system powinien działać najpóźniej w listopadzie 2026 r. Jest końcówka września, a branża mówi już wprost: zdążenie jest praktycznie niemożliwe.

Mieli zebrać 70 proc. butelek. Zebrali niewiele ponad 40 proc.

Jeszcze w 2022 r. Hiszpania przyjęła przepisy, które dawały obecnemu systemowi zbiórki ostatnią szansę. Cel na 2023 r. wynosił 70 proc. selektywnej zbiórki jednorazowych plastikowych butelek na napoje. Jeśli udałoby się go osiągnąć, kraj mógł dalej rozwijać obecny model oparty przede wszystkim na charakterystycznych żółtych pojemnikach.

Oficjalne wyliczenia pokazały jednak, że państwo było dalekie od zakładanego progu. Hiszpańskie ministerstwo środowiska ustaliło, że w 2023 r. selektywnie zebrano zaledwie 41,3 proc. takich butelek. Na rynek trafiło około 214 tys. ton, a osobno udało się zebrać około 88,5 tys. ton. Zabrakło więc nie kilku punktów procentowych, lecz prawie 29.

To uruchomiło zapis znajdujący się w hiszpańskich przepisach. Producenci dostali równo 2 lata na stworzenie systemu depozytowego. Ministerstwo oficjalnie potwierdziło niespełnienie celu 22 listopada 2024 r., więc graniczną datą stał się listopad 2026 r.

Co ciekawe, operator dotychczasowego systemu, Ecoembes, kwestionował wówczas wynik ministerstwa. Organizacja utrzymywała, że zebrała ponad 70 proc. butelek i wskazywała na różnice metodologiczne. Państwo przyjęło jednak własne wyliczenia i to właśnie one uruchomiły obowiązek wprowadzenia kaucji.

Czyli dokładnie odwrotnie niż we Francji

Tutaj warto wrócić do historii sprzed kilku dni. Jak już wcześniej pisaliśmy, Francja wycofała się z pomysłu jednego obowiązkowego systemu kaucyjnego dla całego kraju. Tamtejszy rząd uznał, że nie ma sensu przebudowywać zbiórki w regionach, które już dziś odzyskują dużą część butelek. Kaucja ma być rozwiązaniem przede wszystkim dla miejsc radzących sobie najsłabiej. W Hiszpanii ten etap dyskusji jest już właściwie za nimi.

Nie chodzi nawet wyłącznie o nowe unijne przepisy obowiązujące od tego roku. Hiszpanie sami wcześniej zapisali w swoim prawie mechanizm awaryjny: nie osiągamy 70 proc., uruchamiamy system kaucyjny. Próg został przestrzelony bardzo wyraźnie, więc dyskusja o tym, czy kaucja jest potrzebna, praktycznie się skończyła. Teraz problemem jest to, jak zbudować cały system w czasie, który właśnie się kończy.

Do ceny dojdzie kaucja. W tym właśnie problem, bo nie ma jak tego obsłużyć

Do ceny napoju dochodzi co najmniej 10 eurocentów kaucji, a po oddaniu pustego opakowania pieniądze wracają, czyli ma to działać podobnie, jak działa system kaucyjny w Polsce.

System ma objąć m.in. jednorazowe plastikowe butelki na napoje o pojemności do 3 l, a także puszki i część kartonowych opakowań. Przy zgrzewce 12 napojów na paragonie pojawi się więc co najmniej 1,20 euro więcej. Jeśli wszystkie opakowania wrócą do punktu zbiórki, klient odzyska całą kwotę. Tyle widzi konsument.

Po drugiej stronie trzeba natomiast zbudować system, który będzie wiedział, które opakowanie jest objęte kaucją, przyjmie je w sklepie, rozliczy zwrot i dopilnuje, żeby pieniądze zgadzały się pomiędzy producentem, sprzedawcą i operatorem. Do tego dochodzi odbiór milionów butelek i puszek, ich transport, liczenie oraz przekazywanie do dalszego przetwarzania.

Właśnie z tym ma obecnie problem Hiszpania. Mercadona, Carrefour, Lidl i tysiące mniejszych sklepów muszą wiedzieć, jak przyjmować opakowania, rozliczać kaucję, przekazywać zebrany materiał i odzyskiwać pieniądze wypłacane klientom, a tego na ten moment nie ma ustalonego.

Oczywiście nie wszędzie musi stanąć automat. Zwrot może być również obsługiwany ręcznie. Przy dużej skali maszyny są jednak oczywistym rozwiązaniem, a takich urządzeń trzeba zamówić, zainstalować, podłączyć do systemu, serwisować i zintegrować z kasami oraz logistyką.

Do tego każde opakowanie musi zostać prawidłowo oznaczone. Ktoś musi prowadzić centralne rozliczenia. Ktoś musi pilnować, żeby butelka kupiona w jednym miejscu mogła zostać oddana w innym i żeby odpowiednie pieniądze trafiły ostatecznie do właściwych firm. A Hiszpania nadal nie ma zatwierdzonego podmiotu, który miałby tym zarządzać.

Są chętni do prowadzenia systemu. Żaden nie dostał jednak jeszcze zielonego światła

O zgodę na prowadzenie systemu wystąpiły 4 podmioty. Wszystkie mają siedziby w Madrycie, dlatego postępowania trafiły do władz Wspólnoty Madrytu. I tam procedura utknęła.

Władze regionu domagają się dodatkowych gwarancji i odpowiedzi na pytania dotyczące m.in. kosztów, koordynacji całego systemu, rozliczeń pomiędzy operatorami, śledzenia opakowań oraz sytuacji, w której w kraju działałoby kilka konkurencyjnych systemów jednocześnie.

Potrzebna jest również opinia komisji, w której zasiadają regiony oraz hiszpańskie ministerstwo środowiska. Dopóki ten etap nie zostanie zakończony, nie ma ostatecznych zezwoleń.

To zaś blokuje kolejne decyzje. Sieci handlowe nie chcą inwestować ogromnych pieniędzy w infrastrukturę, jeśli nie znają jeszcze wszystkich reguł gry. Operatorzy nie mogą rozpocząć pełnego wdrożenia, jeśli nie mają autoryzacji. Producenci muszą natomiast przygotować opakowania i system rozliczeń. Tymczasem ustawowy termin się nie przesunął.

2 lata okazały się bardzo krótkie

Co ciekawe, problemu nie da się tłumaczyć wyłącznie przez zaskoczenie. Już wcześniejsze analizy dotyczące wprowadzenia kaucji w Hiszpanii ostrzegały, że stworzenie tak dużego systemu wymaga znacznie więcej czasu. Władze Madrytu powołują się na opracowanie z 2021 r., w którym szacowany harmonogram wdrożenia wynosił co najmniej 32 miesiące. Hiszpańskie prawo dało branży 24 miesiące.

Dziś część sektora otwarcie mówi, że listopadowa data jest po prostu praktycznie nieosiągalna. Pojawia się nawet 2029 r. jako termin bardziej realny z punktu widzenia pełnego działania systemu i unijnego celu 90 proc. zbiórki.

Przeczytaj także:

Francuzi patrzą na własne wyniki i mówią: tam, gdzie obecna zbiórka działa dobrze, nie chcemy burzyć całego systemu. Wolimy kaucję stosować punktowo i sprawdzić, czy w ten sposób uda się dojść do europejskich celów. Hiszpanie przez lata stawiali na podobną filozofię: po co budować osobny obieg butelek, skoro mamy żółte pojemniki? Dopiero liczby pokazały, że obecny model nie daje wyniku nawet zbliżonego do wymaganego.

*Źródło zdjęcia wprowadzającego: własne

Marcin Kusz
Redaktor

Redaktor Spider's Web specjalizujący się w tematyce naukowej. O nowych technologiach zaczął pisać w 2012 r. na łamach portalu Telix. Później współtworzył treści dla Komputer Świata i PCLabu. Epizod dziennikarski zaliczył także w lokalnej gazecie i w dziale blogowym SpeedTest. Współzałożyciel agencji BlueCopy, zajmującej się copywritingiem i poligrafią. Przez pewien czas właściciel firmy transportowej. Prywatnie fan starych polskich oper mydlanych (oglądanych obowiązkowo z konkubiną), dumny opiekun kotki brytyjskiej i pasjonat-amator druku 3D.