Nadchodzi koniec groszówek. Nie cieszcie się, bo tylko na tym stracicie
Coraz więcej osób przechodzi na płatności bezgotówkowe, ale problem groszówek jest szerszy niż myślimy.

"Fakt" pisze o petycjach ws. likwidacji drobniaków, które wpłynęły do NBP. Autorzy pierwszej są za całkowitym odejściem od groszówek. Druga propozycja jest bardziej kompromisowa i chce dać czas na spokojne pożegnanie.
Wszystko zaczęłoby się w 2030 r. od "obowiązku zaokrąglenia cen do pełnych dziesiątek groszy". Byłoby to możliwe za sprawą wycofania z obiegu bilonów o wartości nominalnej: 1 gr, 2 gr, 5 gr. Pięć lat później przyszedłby czas na 10 gr, 20 gr i 50 gr.
Co na to NBP? Nie widzi przeszkód, za to pozytywy
Przyjęcie takich rozwiązań, według ustalonego uprzednio schematu, przyczyniłoby się do uproszczenia rozliczeń transakcji gotówkowych i jednocześnie ograniczyłoby koszty funkcjonowania rynku gotówkowego, tak po stronie podmiotów procesujących gotówkę jak i NBP - podkreślono w opinii.
W ub. r. o odejście od grosików zapytany został prezydent Karol Nawrocki. W rozmowie z Radiem Zet przyznawał, że takie propozycje mają sens, bo produkcja drobnych monet zwyczajnie nam się nie opłaca. "Wydatki na produkcję jedno i dwugroszówek są większe, niż nominały tych monet" – stwierdził.
Ile dziś płacimy? "Fakt" skierował pytanie w tej sprawie do Mennicy Polskiej. Redakcja odpowiedzi jednak nie otrzymała, bo dokładne wyliczenia to tajemnica.
Co nieco mówi nam historia. Jeszcze przed 2010 r. podkreślano, że produkcja jednego grosza może kosztować nas nawet ok. 5 gr.
Wyliczono wówczas, że na biciu "grosika" bank tracił ponad 24 mln zł rocznie
Już przed laty Polacy przyklaskiwali pomysłowi, aby z groszówek rezygnować i zaokrąglać ceny. W przeprowadzonym w 2019 r. przez Wirtualną Polskę sondażu 70 proc. ankietowanych popierało usunięcie monet 1 i 2 groszowych. Z kolei 77 proc. było za zaokrąglaniem cen.
Dziś ekonomista w rozmowie z "Faktem" nieco gasi ten entuzjazm mówiąc, że rezygnacja z drobniaków uderzyłaby po portfelu. Stałby się lżejszy - dosłownie i w przenośni.
- Jeśli chodzi o zaokrąglenia, to przy setkach tysięcy transakcji, mowa o naprawdę sporych pieniądzach, jakie musieliby dopłacić klienci. Warto pamiętać o tym, że kiedy inflacja rośnie o 0,2 proc., to jest wielka narodowa dyskusja o drożyźnie. Tymczasem właśnie z takim wzrostem cen trzeba by się liczyć, gdyby faktycznie takie zaokrąglenie wprowadzono - powiedział "Faktowi" ekonomista Marek Zuber.
Ceny produktów są zaokrąglane m.in. na Litwie, Irlandii, Belgii czy we Włoszech. Monety o najniższym nominale żegnają również Stany Zjednoczone.
U nas to ciągle temat czysto teoretyczny. Mimo że płatności bezgotówkowe rosną w siłę, to monety nie są tak słabe, jak mogłoby się wydawać. Dowodem na to może być choćby łódzki nietypowy bankomat, który umożliwia wypłatę monet.
W Spider’s Web od kwietnia 2021 zajmuje się tematami związanymi z ekologią, przyrodą, ochroną środowiska, architekturą, miastami przyszłości, transportem publicznym z pociągami na czele i, rzecz jasna, wpływem technologii na nasze zwykłe życie. Zaczynał od pisania o grach – przede wszystkim w serwisie gamezilla.pl, z przerwą na gram.pl. Następnie zajął się opisywaniem technologii, robiąc to w takich portalach jak next.gazeta.pl, a potem serwisach technologicznych grupy WP (tech.wp.pl, dobreprogramy.pl, gadżetomania.pl – będąc redaktorem prowadzącym – czy polygamia.pl). Prywatnie fan Morrisseya, morza, bloków z wielkiej płyty i dziwnych budynków, o których zdarza mu się zresztą pisać.