REKLAMA

GTA 6 jednak wyjdzie na płytach. Tyle że... CD

W zaskakującym zwrocie akcji jedna z najbardziej wyczekiwanych gier dekady trafi na płyty CD, tyle że z oficjalnym soundtrackiem. To historia równie ironiczna, co wymowna dla całej branży gier.

Grand Theft Auto VI: The Album

Przez ostatnie miesiące internet żył informacją, że GTA 6 nie doczeka się tradycyjnego wydania na płycie. Kupisz pudełko, w środku znajdziesz kod, a samą grę pobierzesz z sieci. Dla wielu graczy był to symboliczny moment. Oto jedna z największych premier w historii branży elektronicznej rozrywki oficjalnie pokazuje, że era fizycznych nośników do gier dobiega końca.

Tymczasem Rockstar postanowił zafundować fanom mały paradoks. GTA 6 rzeczywiście trafi na płyty. Tyle że nie Blu-ray z grą, lecz zwykłe... CD z muzyką.

Czytaj też:

Największa gra świata bez płyty. Za to z soundtrackiem na CD

Rockstar oraz należąca do koncernu Take-Two wytwórnia CircoLoco Records zapowiedziały fizyczne wydanie ścieżki dźwiękowej z GTA 6. Kolekcja otrzyma nazwę „Grand Theft Auto VI Limited Edition Soundtrack Collection" i trafi do sprzedaży w kilku formatach, w tym właśnie na klasycznych płytach kompaktowych.

Grand Theft Auto VI: The Album

Sama informacja jest na tyle absurdalna, że trudno byłoby wymyślić lepszą ironię. Gra, która ma wyznaczać kierunek rozwoju branży przez kolejną dekadę nie zostanie wydana na fizycznym nośniku z grą. Za to jej muzykę będzie można odtworzyć w odtwarzaczu CD z lat dziewięćdziesiątych.

Jeszcze zabawniejsze jest to, że dla wielu młodszych graczy kontakt z płytą kompaktową może być bardziej egzotycznym doświadczeniem niż z nowoczesną konsolą.

To nie jest zwykła składanka

Rockstar najwyraźniej zdaje sobie sprawę, że muzyka od zawsze była jednym z najważniejszych elementów serii Grand Theft Auto. Dla części fanów soundtracki z Vice City, San Andreas czy GTA V są równie ikoniczne jak same misje. Stacje radiowe od dekad stanowią integralny element świata gry, a wiele utworów przeżywało drugą młodość właśnie dzięki obecności w kolejnych odsłonach serii.

Dlatego przygotowane wydanie ma mieć wyraźnie kolekcjonerski charakter. Poszczególne zestawy będą zawierać specjalnie przygotowaną oprawę graficzną inspirowaną artystyczną stylistyką Leonidy, czyli fikcyjnego stanu będącego odpowiednikiem Florydy w GTA 6.

Nie jest to więc przypadek produktu stworzonego wyłącznie po to, aby wrzucić kilka piosenek do plastikowego pudełka. Rockstar próbuje sprzedać fanom kawałek kultury związanej z marką GTA. I trzeba przyznać, że robi to całkiem sprytnie.

Renesans płyt CD? Tego jeszcze nie było

Jeszcze kilka lat temu samo wydanie soundtracku na CD wydawałoby się nieco anachroniczne. Kto dziś słucha muzyki z płyt? Odpowiedź brzmi: zaskakująco dużo osób. Oczywiście nie chodzi o masowy powrót do czasów wież stereo i zmieniarek na pięć krążków. Rynek muzyczny już dawno przeniósł się do streamingu. Spotify, Apple Music czy YouTube Music wygrały tę walkę bez większych problemów.

Jednocześnie od pewnego czasu obserwujemy rosnącą fascynację fizycznymi formatami. Najbardziej spektakularny powrót zaliczyły winyle, które z produktu uznawanego za relikt przeszłości przeobraziły się w pełnoprawny biznes generujący miliardowe przychody.

Płyty CD pozostają w cieniu czarnych krążków, ale również przeżywają delikatny renesans kolekcjonerski. Są tańsze w produkcji, praktyczniejsze w przechowywaniu i dla wielu osób stanowią atrakcyjną alternatywę dla drogich wydań winylowych. Rockstar najwyraźniej uznał, że grupa odbiorców jest wystarczająco duża, by taki produkt miał sens.

Gracze chcieli płyty. Dostali nie tę płytę

Trudno nie dostrzec komizmu całej sytuacji. Od miesięcy trwa dyskusja o tym, że GTA 6 może stać się symbolem końca fizycznych wydań gier. Gracze narzekają na pudełka zawierające wyłącznie kody aktywacyjne, cyfrowe licencje i stopniowe znikanie klasycznych nośników. Tymczasem Rockstar odpowiada mniej więcej tak: „Płyty? Oczywiście, że będą płyty. Oto soundtrack". Niektórzy potraktują to jako sympatyczny gadżet. Inni zapewne jako wyjątkowo złośliwy żart.

Prawda leży gdzieś pośrodku. Firma doskonale wie, że kolekcjonerzy nadal uwielbiają fizyczne wydania. Problem polega na tym, że w przypadku muzyki można sprzedać kolekcjonerski nośnik bez komplikacji związanych z dystrybucją samej gry.

To może być przyszłość branży

Cała historia pokazuje coś jeszcze ciekawszego. Być może fizyczne wydania nie znikają całkowicie. Zmienia się jedynie ich rola. Nośnik przestaje być sposobem dostarczania produktu, a staje się pamiątką, ekskluzywnym dodatkiem albo kolekcjonerskim gadżetem.

W takim scenariuszu przyszłość należy właśnie do soundtracków, artbooków, steelbooków i limitowanych wydań dla fanów. Sama gra pozostaje cyfrowa, ale otaczające ją przedmioty nadal mają fizyczną formę.

Paradoksalnie więc GTA 6 może stać się symbolem końca jednej epoki i początku drugiej. Epoki, w której nie kupujemy już gry na płycie, ale nadal kupujemy płyty związane z grą. I jest coś pięknie ironicznego w tym, że podczas gdy branża żegna krążki Blu-ray jedna z największych premier dekady przypomina światu o istnieniu starego, dobrego Compact Disc. Nawet jeśli nie do końca w sposób, na jaki liczyli gracze.

*Ilustracja otwierająca wygenerowana za pomocą AI

Maciej Gajewski
Redaktor

Redaktor Spider's Web - ekspert w tematykach Microsoftu i RTV. Lubi oglądać się zarówno za siebie – wspominając przełomowe dokonania w informatyce – jak i przed siebie, będąc nieustannie ciekawym tego, co będzie dalej. Jego zainteresowania to przede wszystkim software: UI/UX, algorytmy, uczenie maszynowe, chmura czy sztuczna inteligencja. Nic dziwnego, że jako specjalizację obrał sobie pilnowanie firmy Microsoft. Uwielbia też sztukę gier i kina, przez co wyrósł na pasjonata sprzętu RTV – a i o technologii wspomnianych gier i filmów ma wiele ciekawego do opowiedzenia. Jego pierwsza obecność w mediach dotyczyła muzyki – współtworzył Overkill.pl. Ciąg dalszy jego rozwoju dotyczył już tylko nowych technologii. Zanim dołączył do zespołu Spider’s Web przez lata współtworzył CHIP.pl i Magazyn CHIP.