REKLAMA

Remontowali piwnicę. Za ścianą czekało złoto warte 40 mln zł

Co najmniej 40 sztabek i około 4000 złotych monet znaleziono podczas prac budowlanych. Policja próbuje teraz ustalić, do kogo należy skarb.

Robotnicy rozbili ścianę piwnicy. W środku było złoto za miliony

To miał być zwyczajny dzień pracy na budowie. 18-letni Kobe wraz z ekipą rozbierał fragment fundamentu w piwnicy starego budynku w belgijskim Sint-Gillis-Dendermonde. Robotnicy natrafili na coś, co początkowo wyglądało jak garść zwykłych monet. Chwilę później ze ściany wyciągnęli złotą sztabkę. Potem następną. Ostatecznie policja zabezpieczyła co najmniej 40 sztabek i około 4000 złotych monet. Wartość znaleziska oszacowano na około 9 mln euro, czyli przy obecnym kursie blisko 39 mln zł.

Najpierw myślał, że znalazł monety po 1 euro

Do odkrycia doszło podczas przebudowy zabytkowej nieruchomości przy Van Langenhovestraat. Ekipa wykonywała prace związane m.in. z instalacją kanalizacyjną i usuwała fragment konstrukcji zlokalizowany w piwnicy. Kobe, 18-letni student dorabiający latem na budowie, zauważył pierwsze monety. Początkowo uznał je za zwykłe euro. Dopiero kiedy spod gruzu wyłoniła się sztabka złota, stało się jasne, że robotnicy nie znaleźli kilku zapomnianych drobniaków.

Złoto nie leżało przy tym przypadkiem pomiędzy cegłami. Było celowo ukryte w zamurowanej części piwnicy. Według relacji z miejsca znaleziska część skarbu znajdowała się w worku schowanym w ścianie. Robotnicy wyciągali kolejne monety i sztabki, aż skala odkrycia zaczęła wyglądać absurdalnie nawet dla ludzi przyzwyczajonych do niespodzianek podczas remontów starych budynków.

Kierownik prac Mario przyznał, że przez 33 lata w budownictwie nigdy nie spotkał się z niczym podobnym. Ekipa powiadomiła swojego przełożonego, właściciela nieruchomości i policję.

Za ścianą było co najmniej 40 sztabek i 4000 monet

Pierwsze podsumowanie mówi o co najmniej 40 sztabkach złota i około 4000 monetach. Wśród znalezionych przedmiotów miały znajdować się również inne kawałki złota, a część sztabek ma numery identyfikacyjne, które mogą pomóc w ustaleniu ich historii. Całość została wyceniona wstępnie na około 9 mln euro. To nieco ponad 38,7 mln zł według kursu z 16 sierpnia. Najciekawsze jest jednak miejsce.

Sam budynek nie jest przypadkowym domem. Willa powstała pod koniec XIX w. dla Theophilusa Van Assche, właściciela miejscowego browaru. Produkcja piwa ruszyła tam w 1899 r. i trwała do 1970 r. Na ozdobnej bramie posiadłości do dziś można znaleźć inicjały VA.

Dzisiaj nieruchomość należy do organizacji społecznej CAW Oost-Vlaanderen. Trwa gruntowna przebudowa, po której mają powstać tam m.in. biura i miejsca związane z działalnością pomocową organizacji. I właśnie podczas tego remontu otwarto fragment budynku, do którego ktoś najwyraźniej bardzo dawno temu nie planował już zaglądać.

Czyje jest to złoto?

Samo znalezienie skarbu okazało się prostsze od ustalenia, komu powinien przypaść. Policja zabrała całość w bezpieczne miejsce, a sprawą zajęła się prokuratura Flandrii Wschodniej. Śledczy chcą przede wszystkim ustalić pochodzenie złota. Trzeba sprawdzić, czy nie pochodzi z przestępstwa, nie zostało wcześniej skradzione i czy ktoś nadal może udowodnić do niego prawo własności.

Naturalny trop prowadzi oczywiście do rodziny Van Assche. Były burmistrz Dendermonde Piet Buyse zwraca uwagę, że była to zamożna rodzina i nie zdziwiłoby go, gdyby część majątku zamieniono kiedyś na złoto i ukryto w bezpiecznym miejscu. To jednak na razie tylko hipoteza. Jeżeli pojawią się potomkowie dawnych właścicieli i będą potrafili wykazać, że skarb należał do ich rodziny, sprawa może szybko zrobić się bardzo skomplikowana.

Znalazca nie dostaje automatycznie połowy

Znalazca miałby dostać połowę, a właściciel budynku drugą połowę? Z belgijskim prawem nie jest to dzisiaj aż tak proste. Obowiązujące przepisy dotyczące znalezionych przedmiotów przewidują możliwość zgłoszenia się pierwotnego właściciela przez 5 lat. Znalezienie trzeba zgłosić, a znalazca powinien podjąć rozsądne próby ustalenia właściciela. Dopiero później można rozstrzygać, kto nabywa własność. Znaczenie ma też to, gdzie dokładnie znaleziono przedmiot, na jakiej podstawie znalazca przebywał na terenie i jak prawnie zostanie zakwalifikowany sam skarb.

W tej chwili nie można więc powiedzieć, że 18-letni Kobe właśnie zarobił kilka milionów euro. Sam zainteresowany podchodzi do sprawy znacznie skromniej. Liczy, że on i pozostali pracownicy dostaną przynajmniej znaleźne albo nagrodę. Ekipa przyznała przy tym, że przez chwilę przemknęła im myśl o zatrzymaniu skarbu. Przy wartości 9 mln euro szybko stało się jednak jasne, że kilkudziesięciu sztabek i tysięcy monet nie da się po prostu wsadzić do kieszeni i wrócić do układania rur.

Ludzie już próbują szukać kolejnego skarbu

Wieść o odkryciu rozeszła się na tyle szybko, że na placu budowy zaczęli pojawiać się amatorzy poszukiwania złota. Policja w Dendermonde musiała publicznie ostrzec, żeby nie wchodzić na teren remontu. Budowa jest ogrodzona, znajdują się tam niebezpieczne wykopy, a przede wszystkim – funkcjonariusze zapewniają, że całe znalezione złoto zostało już zabrane.

Na razie nie wiadomo nawet, kiedy skarb został schowany. Numery na sztabkach, rodzaj monet i dokumenty dotyczące dawnych właścicieli mogą z czasem pozwolić zawęzić okres oraz ustalić historię fortuny. Jeżeli ostatecznie złoto przypadnie CAW Oost-Vlaanderen, organizacja zapowiada, że pieniądze mogłyby zostać przeznaczone na stworzenie dodatkowych miejsc dla osób bezdomnych i pozbawionych stałego miejsca zamieszkania we Flandrii Wschodniej.

Przeczytaj także:

Na razie 40 mln zł pozostaje więc fortuną bez właściciela. Ktoś zadał sobie kiedyś sporo trudu, żeby schować ją za murem starej piwnicy. I gdyby nie przebudowa kanalizacji ponad sto lat później, prawdopodobnie nadal leżałaby tam w całkowitej ciemności.

*Źródło zdjęcia wprowadzającego: kai keisuke / Shutterstock

Marcin Kusz
Redaktor

Redaktor Spider's Web specjalizujący się w tematyce naukowej. O nowych technologiach zaczął pisać w 2012 r. na łamach portalu Telix. Później współtworzył treści dla Komputer Świata i PCLabu. Epizod dziennikarski zaliczył także w lokalnej gazecie i w dziale blogowym SpeedTest. Współzałożyciel agencji BlueCopy, zajmującej się copywritingiem i poligrafią. Przez pewien czas właściciel firmy transportowej. Prywatnie fan starych polskich oper mydlanych (oglądanych obowiązkowo z konkubiną), dumny opiekun kotki brytyjskiej i pasjonat-amator druku 3D.