REKLAMA

Rosja tworzy nowy rodzaj wojsk. Mają być od wszystkiego

Rosja próbuje uporządkować swoje jednostki dronowe rozsiane po całej armii. Nowy rodzaj wojsk ma otrzymać własne dowództwo, logistykę i szkolenie.

Putin powołał dowódcę nowych wojsk dronowych Rosji

Na czele formacji stanął generał pułkownik Denis Liamin, który do tej pory pełnił funkcję szefa sztabu rosyjskiego zgrupowania Centrum walczącego na Ukrainie. To jedno z najważniejszych zgrupowań zaangażowanych w rosyjskie działania w obwodzie donieckim. Co warto podkreślić, Liamin nie jest przy tym konstruktorem dronów ani dowódcą wywodzącym się z lotnictwa. Ukończył szkołę dowódców wojsk pancernych, a większość kariery spędził w wojskach lądowych. Dowodził m.in. jednostkami zmechanizowanymi i pancernymi, a także 58 Armią Ogólnowojskową.

Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że dowódcą wojsk bezzałogowych powinien zostać specjalista od lotnictwa lub elektroniki. Rosjanie najwyraźniej przyjęli jednak inne założenie. Nowa formacja nie ma skupiać się wyłącznie na dalekosiężnych maszynach latających. Ma przede wszystkim włączyć systemy bezzałogowe w codzienne działania wojsk lądowych, artylerii, rozpoznania, logistyki oraz marynarki wojennej.

Putin określił Liamina jako jednego z najlepiej przygotowanych dowódców do wykonania tego zadania. Polecił mu dokończyć budowę formacji i objąć jej pełne dowództwo w najbliższym czasie.

Nie chodzi o utworzenie kolejnego pułku dronów

Jednostki wykorzystujące drony rozpoznawcze, uderzeniowe i przechwytujące działają w Rosji od dawna. Podobnie jest z zespołami obsługującymi naziemne roboty oraz eksperymentalne bezzałogowe jednostki morskie.

Problem polegał na tym, że możliwości te rozwijały się nierównomiernie. Część jednostek powstawała odgórnie, inne budowano na poziomie poszczególnych zgrupowań, brygad i pułków. Jeszcze inne opierały się na sprzęcie oraz operatorach dostarczanych przez grupy ochotnicze i producentów współpracujących bezpośrednio z żołnierzami.

Wojska Systemów Bezzałogowych mają ten rozproszony układ uporządkować. Zamiast setek oddzielnych inicjatyw ma powstać jeden pion odpowiadający za szkolenie operatorów, opracowywanie taktyki, zbieranie doświadczeń, określanie potrzeb sprzętowych i koordynowanie działań z innymi rodzajami wojsk.

Proces trwa już od kilkunastu miesięcy. Plany utworzenia samodzielnej formacji pojawiły się pod koniec 2024 r., a w 2025 r. rosyjskie władze ogłosiły powstanie jej pierwszych struktur dowódczych, pułków i mniejszych jednostek. Nominacja Liamina pokazuje, że organizacja nie została jeszcze całkowicie zamknięta, ale weszła w etap budowy jednolitego dowództwa.

Dron ma latać, jeździć i pływać

Nazwa nowej formacji nie ogranicza jej do bezzałogowych statków powietrznych. System bezzałogowy może działać w powietrzu, na ziemi, na powierzchni wody, a także pod nią. Każde z tych środowisk wymaga innego sprzętu, ale wiele problemów pozostaje wspólnych: łączność, nawigacja, odporność na zakłócenia, przekazywanie obrazu oraz szybkie przetwarzanie informacji o celach.

Najliczniejszą częścią rosyjskiego arsenału pozostają niewielkie drony latające. Maszyny FPV atakują pojazdy, umocnienia i pojedynczych żołnierzy. Większe bezzałogowce prowadzą rozpoznanie, korygują ogień artylerii albo przenoszą bomby. Konstrukcje dalekiego zasięgu uderzają natomiast w miasta, zakłady przemysłowe, infrastrukturę energetyczną i magazyny położone setki kilometrów od frontu.

Na ziemi roboty mogą przewozić amunicję, dostarczać zaopatrzenie, ewakuować rannych, rozstawiać miny albo prowadzić rozpoznanie w miejscach zbyt niebezpiecznych dla ludzi. Część konstrukcji otrzymuje karabiny maszynowe, granatniki lub inne uzbrojenie.

Trzecim środowiskiem jest morze. Rosja rozwija bezzałogowe łodzie przeznaczone do rozpoznania, transportu oraz atakowania celów nawodnych. Na tym polu to jednak Ukraina jako pierwsza pokazała, że stosunkowo niewielkie jednostki mogą zagrozić znacznie większym okrętom i ograniczyć swobodę działania całej floty.

Jak pisaliśmy w tekście: Rosjanie obwieszają okręty antenami. Dron ma oszaleć, rosyjskie jednostki pływające otrzymują coraz więcej systemów walki radioelektronicznej. Mają one odcinać atakujące bezzałogowce od operatorów, choć pozostają mniej skuteczne przeciwko maszynom autonomicznym i sterowanym przez przewód światłowodowy.

Rosja nadrabia rozwiązanie wprowadzone wcześniej przez Ukrainę

Pierwsze Wojska Systemów Bezzałogowych utworzyła Ukraina. Decyzję o rozpoczęciu budowy takiej formacji podjęto na początku 2024 r., po doświadczeniach z pierwszych dwóch lat pełnoskalowej wojny.

Ukraińcy uznali wtedy, że drony nie mogą pozostać wyłącznie sprzętem pomocniczym przypisanym do piechoty, artylerii czy lotnictwa. Osobny rodzaj wojsk miał uporządkować szkolenie, logistykę, planowanie operacji i wykorzystanie danych pochodzących z tysięcy maszyn pracujących na całym froncie.

Przeczytaj także:

Rosja poszła podobną drogą, ale z ogromnym z opóźnieniem. Nie oznacza to, że wcześniej nie używała dronów na dużą skalę. Wręcz przeciwnie. Nowa struktura jest próbą przekształcenia ogromnej liczby maszyn i operatorów w spójny system.

Jak pisaliśmy w tekście: To już nie tylko Ukraina. Drony stały się najważniejszą bronią współczesnych konfliktów, bezzałogowce nie są już dodatkiem do klasycznego uzbrojenia. Stały się masowo produkowaną bronią precyzyjną, która może być wielokrotnie tańsza od celu, jaki niszczy.

*Źródło grafiki wprowadzającej: pixelfit, Getty Images Signature, Canva Pro

Marcin Kusz
Redaktor

Redaktor Spider's Web specjalizujący się w tematyce naukowej. O nowych technologiach zaczął pisać w 2012 r. na łamach portalu Telix. Później współtworzył treści dla Komputer Świata i PCLabu. Epizod dziennikarski zaliczył także w lokalnej gazecie i w dziale blogowym SpeedTest. Współzałożyciel agencji BlueCopy, zajmującej się copywritingiem i poligrafią. Przez pewien czas właściciel firmy transportowej. Prywatnie fan starych polskich oper mydlanych (oglądanych obowiązkowo z konkubiną), dumny opiekun kotki brytyjskiej i pasjonat-amator druku 3D.