REKLAMA

To już nie tylko Ukraina. Drony stały się najważniejszą bronią współczesnych konfliktów

Jeszcze kilka lat temu wojna dronów kojarzyła się głównie z Ukrainą. Dziś tanie bezzałogowce zmieniają sposób prowadzenia konfliktów od Afryki po Azję, a państwa i firmy inwestują miliardy dolarów w technologie, które mają je wykrywać i neutralizować.

Jeszcze kilka lat temu wojna dronów kojarzyła się głównie z Ukrainą. Dziś tanie bezzałogowce zmieniają sposób prowadzenia konfliktów od Afryki po Azję, a państwa i firmy inwestują miliardy dolarów w technologie, które mają je wykrywać i neutralizować.

Drony przestały być symbolem jednego konfliktu. Jeszcze niedawno świat obserwował ich masowe wykorzystanie głównie podczas wojny w Ukrainie, jednak dziś bezzałogowce stały się podstawowym narzędziem prowadzenia działań zbrojnych na wielu kontynentach. Zmienia się również rynek technologii wojskowych.

Według danych firmy analitycznej Markets&Markets wartość globalnego rynku wojskowych dronów osiągnie 109,22 mld dol. do 2031 r., natomiast segment systemów antydronowych (C-UAS) ma przekroczyć 14,5 mld dol. już do 2030 r.

To efekt zmian, które w ciągu zaledwie kilku lat całkowicie odmieniły współczesne pole walki. Tanie bezzałogowce coraz częściej zastępują znacznie droższe systemy uzbrojenia, a armie oraz producenci technologii obronnych szukają sposobów, aby skutecznie chronić wojska i infrastrukturę przed nowym zagrożeniem.

Granica między konfliktem konwencjonalnym a wojną asymetryczną przestaje istnieć. Precyzyjne uderzenie, zarezerwowane dotychczas dla regularnych armii, jest dziś w zasięgu rebelii i sił nieregularnych od Mjanmy po Amerykę Południową. Tradycyjne systemy obrony powietrznej nie były projektowane na zagrożenie tak masowe i tak tanie. Bez zaawansowanej tarczy antydronowej celem może stać się zarówno pojedynczy pojazd, jak i każdy element infrastruktury krytycznej - podkreśla Łukasz Gmys, Prezes Zarządu Defence.Hub.

Dron stał się najtańszą bronią precyzyjną

Jeszcze niedawno precyzyjne ataki wymagały użycia kosztownych pocisków kierowanych lub lotnictwa. Obecnie podobny efekt można osiągnąć za pomocą drona FPV kosztującego zaledwie kilkaset dolarów. Według analiz koszt pojedynczego uderzenia przy wykorzystaniu takiego bezzałogowca wynosi obecnie około 300–900 dol., co oznacza, że budżet przeznaczony na zakup jednego nowoczesnego czołgu pozwala sfinansować tysiące ataków z wykorzystaniem tanich dronów.

Zmieniła się także ich rola. Jeszcze w 2023 r. większość wykorzystywanych maszyn służyła głównie do prowadzenia rozpoznania i obserwacji. Dziś dominują konstrukcje przeznaczone do bezpośrednich uderzeń. Coraz częściej są to drony FPV, amunicja krążąca lub platformy przystosowane do zrzucania ładunków wybuchowych.

Na tempo zmian wpływa również rozwój sztucznej inteligencji. Automatyczne systemy wykrywania i śledzenia celów skracają czas reakcji z wielu godzin do kilku sekund.Oznacza to, że od wykrycia celu do przeprowadzenia ataku może minąć zaledwie kilka chwil.

Wojna dronów nie kończy się na Ukrainie

Choć konflikt rosyjsko-ukraiński pozostaje najbardziej znanym przykładem wykorzystania bezzałogowców, podobna rewolucja trwa również w wielu innych regionach świata. Coraz częściej to właśnie drony stają się podstawowym środkiem prowadzenia działań bojowych zarówno przez regularne armie, jak i ugrupowania nieregularne.

W Afryce szczególnie widoczne jest to podczas wojny domowej w Sudanie. Zarówno siły rządowe SAF, jak i rebelianckie RSF wykorzystują nie tylko tysiące niewielkich dronów taktycznych, ale również ciężkie bezzałogowce klasy MALE, takie jak Bayraktar TB2, Mohajer-6 czy Wing Loong. Maszyny odpowiadają za rozpoznanie, wskazywanie celów oraz wykonywanie precyzyjnych uderzeń.

Równie dynamicznie rozwija się wykorzystanie dronów w regionie Sahelu. W Mali, Burkina Faso i Nigrze armie państwowe używają tureckich Bayraktarów, natomiast rebelianci coraz częściej sięgają po tanie drony FPV oraz konstrukcje sterowane światłowodem. Takie rozwiązania są odporne na klasyczne systemy zakłócania sygnału radiowego, co znacząco utrudnia ich neutralizację.

Podobny kierunek zmian widać w Demokratycznej Republice Konga. Wojska rządowe korzystają z ciężkich chińskich dronów uderzeniowych CH-4, podczas gdy ugrupowanie M23 wykorzystuje setki komercyjnych bezzałogowców do prowadzenia rozpoznania oraz naprowadzania artylerii.

Azja stawia na bezzałogowce

Coraz większą rolę drony odgrywają również w Azji. Na pograniczu Afganistanu i Pakistanu regularnie wykorzystywane są zarówno wojskowe bezzałogowce klasy Shahpar, jak i liczne drony FPV używane przez bojowników Tehrik-i-Taliban Pakistan do atakowania posterunków granicznych.

Jeszcze większą skalę wykorzystania technologii bezzałogowych można obserwować na granicy Indii i Pakistanu. Drony służą tam do prowadzenia rozpoznania, przerzutu uzbrojenia oraz monitorowania pozycji przeciwnika. Indie wykorzystują izraelskie systemy Searcher, Heron, Harpy i Harop, a także polską amunicję krążącą Warmate produkowaną przez Grupę WB. Według dostępnych informacji system ten dobrze radzi sobie nawet w warunkach intensywnego zakłócania sygnału GPS.

Wyjątkowym przykładem jest również Mjanma. W trwającej wojnie domowej siły opozycyjne stworzyły rozbudowane jednostki wykorzystujące tanie drony FPV i zmodyfikowane wielowirnikowce, które wykonują tysiące misji bojowych każdego roku.

Drony zmieniają również konflikty na Bliskim Wschodzie i w Ameryce Południowej

Na Bliskim Wschodzie największą uwagę przyciąga Jemen. Wspierany przez Iran ruch Huti zbudował rozbudowany arsenał obejmujący amunicję krążącą dalekiego zasięgu, drony morskie oraz liczne bezzałogowce wykorzystywane podczas działań taktycznych. Ataki na statki handlowe pokazały, że nawet organizacja nieregularna może zagrozić międzynarodowym szlakom transportowym.

Coraz częściej bezzałogowce wykorzystywane są również poza klasycznymi konfliktami zbrojnymi. W Ameryce Południowej syndykaty narkotykowe oraz zbrojne grupy przestępcze używają ich do przemytu, obserwacji oraz przeprowadzania ataków z wykorzystaniem materiałów wybuchowych. W samej Kolumbii liczba takich incydentów systematycznie rośnie.

Klasyczna obrona przeciwlotnicza nie wystarcza

Rosnąca liczba dronów sprawia, że tradycyjne systemy obrony przeciwlotniczej coraz częściej okazują się nieefektywne ekonomicznie. Wystrzelenie kosztownego pocisku przeciwlotniczego do taniego drona nie ma uzasadnienia finansowego, zwłaszcza gdy przeciwnik wykorzystuje całe roje bezzałogowców.

Dodatkowym problemem są nowe konstrukcje sterowane światłowodem lub wykorzystujące autonomiczne systemy nawigacji wizyjnej. Takie maszyny nie wymagają sygnału GPS ani klasycznej łączności radiowej, dlatego tradycyjne zagłuszarki przestają być skuteczne.

Z tego powodu producenci rozwijają wielowarstwowe systemy C-UAS, które łączą radary, kamery optyczne, czujniki akustyczne, systemy pasywnej obserwacji oraz różne metody neutralizacji zagrożeń. Coraz częściej mówi się również o wykorzystaniu broni laserowej i mikrofalowej, która może niszczyć kolejne cele przy znacznie niższym koszcie niż klasyczne pociski przeciwlotnicze.

Defence.Hub rozwija własny system antydronowy

Na rosnące zapotrzebowanie odpowiadają również polskie firmy. Defence.Hub rozwija zintegrowany ekosystem zwalczania dronów, którego centralnym elementem jest system MACS.

Jak podkreśla Łukasz Gmys, prezes zarządu Defence.Hub, granica pomiędzy wojną konwencjonalną a asymetryczną praktycznie zanikła. Tanie drony sprawiają, że precyzyjne uderzenia są dziś dostępne nie tylko dla nowoczesnych armii, lecz także dla ugrupowań nieregularnych. W efekcie zagrożone mogą być zarówno pojazdy wojskowe, jak i infrastruktura krytyczna.

Z kolei Łukasz Grzybowski, członek zarządu i dyrektor ds. technologii Defence.Hub, zwraca uwagę, że nowoczesne systemy antydronowe muszą być zdolne do wykrywania i klasyfikowania celów niezależnie od sposobu ich sterowania. MACS ma wykorzystywać wiele rodzajów sensorów, umożliwiając autonomiczne lub nadzorowane przez operatora wykrywanie i neutralizowanie zagrożeń.

Tak mógłby wyglądać system MACS na BWP Borsuk.

Największym wyzwaniem technologicznym 2026 r. jest przełamanie dominacji dronów. Gdy wrogie maszyny przestają korzystać z sygnału GPS i łączności radiowej, dotychczasowe metody zakłócania przestają być skuteczne. Punktem wyjścia musi być więc skuteczne wykrycie i klasyfikacja celu niezależne od kanału sterowania. W Defence.Hub budujemy MACS: autonomiczny system antydronowy, który wykrywa cel z wykorzystaniem wielu sensorów i neutralizuje go w trybie autonomicznym lub pod nadzorem operatora. Równolegle rozwijamy kolejne warstwy systemu. Naszym celem jest ekonomiczna tarcza, w której koszt neutralizacji zagrożenia jest niższy niż koszt samego drona - zaznacza Łukasz Grzybowski, Członek Zarządu i Dyrektor ds. Technologii w Defence.Hub.

System MACS od Defence.hub.

Wyścig technologiczny dopiero się rozpędza

Rosnąca liczba konfliktów, gwałtowny rozwój sztucznej inteligencji oraz coraz niższy koszt produkcji bezzałogowców sprawiają, że drony będą odgrywać jeszcze większą rolę we współczesnych działaniach wojennych. Jednocześnie równie szybko będzie rozwijał się rynek systemów C-UAS, których zadaniem stanie się ochrona wojsk, infrastruktury oraz ludności cywilnej przed nowym rodzajem zagrożenia.

Najbliższe lata pokażą, czy przewagę zyskają coraz bardziej zaawansowane drony, czy też skuteczniejsze okażą się systemy ich wykrywania i neutralizacji. Jedno wydaje się jednak pewne, bezzałogowce na stałe zmieniły sposób prowadzenia współczesnych konfliktów, a rozwój technologii antydronowych staje się jednym z najważniejszych kierunków inwestycji światowego sektora obronnego.

Bogdan Stech
Redaktor

Dziennikarz Spider's Web. Specjalizuje się w tematyce militariów i obronności. Pisze również o nauce - głownie o kosmosie. Jest pasjonatem lotnictwa, broni pancernej i miłośnikiem symulatorów. Interesuje się historią konfliktów oraz Chin i Wietnamu w XX wieku. Dziennikarzem jest od 1998 roku. Pracował w Super Expressie, Gazecie Wyborczej, Purepc. Jest autorem trzech książek poświęconych wojnie w Wietnamie. Prywatnie interesuje się również fizyką, grami, kotami i kolarstwem górskim.