Europa ruszyła za flotą cieni. Moskwa grozi odwetem
Europa przestała ograniczać się do sankcyjnych list i zaczęła zatrzymywać podejrzane tankowce. Putin zapowiada odpowiedź w dowolnym miejscu świata.

Przez lata rosyjska flota cieni miała jeden podstawowy atut: statek można było wpisać na listę sankcyjną, ale zatrzymanie go na morzu było bardzo trudne. Europa zaczęła właśnie z tym walczyć. Brytyjscy komandosi weszli na pokład tankowca na kanale La Manche, Francuzi zatrzymują kolejne jednostki, a UE daje państwom coraz więcej narzędzi do uderzania w rosyjskie ładunki. Władimir Putin odpowiedział bardzo konkretną groźbą: Rosja może zacząć robić to samo z zachodnimi statkami.
Putin: odpowiemy tym samym
Rosyjski przywódca mówił 12 sierpnia z pokładu krążownika rakietowego Wariag, obserwując ćwiczenia Floty Pacyfiku w rejonie Sachalinu. Pretekstem do ostrej wypowiedzi były nowe działania państw europejskich wobec statków podejrzewanych o udział w eksporcie rosyjskiej ropy z pominięciem sankcji. Putin nazwał możliwość przejmowania jednostek i sprzedawania zajętego majątku piractwem oraz zapowiedział odpowiedź tym samym. Co ważne, zaznaczył, że Rosja nie zamierza ograniczać się do akwenu, na którym zatrzymano jej statek. Odwet miałby nastąpić wszędzie tam, gdzie Moskwa uzna to za potrzebne.
Jeszcze dalej poszedł dowódca rosyjskiej Floty Pacyfiku admirał Wiktor Liina. Oświadczył, że jego siły są przygotowane do kontrolowania i zatrzymywania jednostek powiązanych z nieprzyjaznymi państwami. Według niego Rosjanie przeanalizowali już ruch statków w regionie Azji i Pacyfiku i znają ich trasy, przewożone ładunki oraz struktury własnościowe. Moskwa próbuje przy tym odwrócić zachodnią argumentację: skoro rosyjskie tankowce pod egzotycznymi banderami są nazywane flotą cieni, to zdaniem rosyjskich wojskowych podobne określenie można zastosować do statków transportujących zachodnie towary pod banderami państw trzecich.
Europa już nie tylko wpisuje statki na listę
Rosyjska reakcja bierze się z tego, że w ostatnich miesiącach zmienił się charakter walki z flotą cieni. Unia Europejska przez długi czas uderzała przede wszystkim sankcjami: zakazem wstępu do portów, dostarczania usług morskich, ubezpieczania czy obsługi konkretnych jednostek. W przyjętym 23 lipca 21. pakiecie sankcyjnym do listy dopisano kolejne 41 statków, ponad 632 objęte wcześniejszymi restrykcjami. Rozszerzono też kryteria tak, aby uderzyć w jednostki zaopatrujące flotę cieni, np. w paliwo, oraz biorące udział w przeładunkach statek-statek.
Nowe przepisy poszerzają również możliwości działania wobec zatrzymanych ładunków, co właśnie wywołało najostrzejszą reakcję Kremla. Putin obawia się sytuacji, w której operacja przeciw tankowcowi przestaje oznaczać kilkugodzinną kontrolę dokumentów, a zaczyna kończyć się faktyczną stratą rosyjskiej ropy. Tyle że Europa zaczęła sprawdzać w praktyce, jak daleko może się posunąć, jeszcze zanim padła najnowsza groźba.
Komandosi coraz śmielej wchodzą na tankowce
14 czerwca Wielka Brytania przeprowadziła pierwszą własną operację przejęcia jednostki floty cieni. Celem był 244-metrowy tankowiec Smyrtos. Na statek znajdujący się na wodach międzynarodowych weszli komandosi Royal Marines oraz funkcjonariusze National Crime Agency. Operację wspierały śmigłowce Chinook, Merlin i Wildcat, samolot patrolowy P-8 oraz dwa okręty Royal Navy. Całość trwała 6 godzin. Tankowiec został następnie skierowany na kotwicowisko przy południowym wybrzeżu Anglii, a jego kapitan usłyszał zarzut związany z transportem objętej sankcjami rosyjskiej ropy.
Francja również prowadzi podobne działania. Jak pisaliśmy w tekście: Francja przejęła tankowiec Putina. Tak działa flota cieni, francuska marynarka weszła na pokład tankowca Deliver płynącego z rosyjskiego Primorska. Kluczowym problemem okazała się bandera Kamerunu, z którego rejestru jednostka została wcześniej wykreślona.
Putin ma flotę ponad 700 tankowców
Zachód coraz mocniej dociska flotę cieni, bo stała się ona jednym z fundamentów rosyjskiego eksportu ropy po wprowadzeniu sankcji. Brytyjski rząd szacuje jej liczebność na ponad 700 jednostek i twierdzi, że odpowiadają one za około 75 proc. transportu rosyjskiej ropy objętej sankcjami. Ponad 72 proc. takich tankowców ma więcej niż 15 lat.
Stare statki, częste zmiany właścicieli i bander, niejasne ubezpieczenie oraz przeładunki na morzu służą temu, aby łańcuch prowadzący od rosyjskiego portu do końcowego odbiorcy był jak najmniej przejrzysty. Jak pisaliśmy w tekście: Tak Rosja omija sankcje na morzu. Rozpracowali Putina, ale nikt nic nie robi, z czasem powstał z tego właściwie osobny system transportowy obsługujący eksport, który oficjalnymi kanałami byłby znacznie trudniejszy.
Dla Polski ta groźba nie jest abstrakcyjna
Rosyjska ropa wypływa również przez porty nad Bałtykiem, przede wszystkim Primorsk i Ust-Ługę. Tankowce płyną więc przez akwen otoczony w większości przez państwa NATO.
Polska sama przygotowuje przepisy zwiększające kontrolę nad podejrzanymi jednostkami. Jak pisaliśmy niedawno w tekście: Polska bierze się za flotę cieni na Bałtyku. Ruskie statki czeka kara, projekt nowelizacji ustawy o bezpieczeństwie morskim ma umożliwić karanie kapitanów oraz armatorów jednostek pływających po polskich wodach bez ważnej przynależności państwowej.
Do tej pory ryzyko związane z flotą cieni kojarzyło się głównie z obchodzeniem sankcji, możliwością katastrofy starego tankowca i podejrzaną aktywnością w pobliżu podmorskich kabli. Teraz dochodzi jeszcze to, że Rosja otwarcie zapowiada użycie własnej marynarki do zatrzymywania statków, jeśli Europa będzie coraz częściej robić to samo z jednostkami powiązanymi z Moskwą.
Przeczytaj także:
To jeszcze nie wojna tankowców i nie ma oczywiście podstaw, by twierdzić, że rosyjskie okręty zaraz zaczną polować na każdy statek płynący pod zachodnią banderą. Granica została jednak przesunięta. Europa przestała walczyć z flotą cieni wyłącznie dokumentami, a Rosja właśnie zapowiedziała, że jeśli na morzu pojawią się kolejne fizyczne przejęcia, odpowie dokładnie w tej samej przestrzeni.
*Źródło zdjęcia wprowadzającego: Wikimedia, CC BY-SA 4.0
Redaktor Spider's Web specjalizujący się w tematyce naukowej. O nowych technologiach zaczął pisać w 2012 r. na łamach portalu Telix. Później współtworzył treści dla Komputer Świata i PCLabu. Epizod dziennikarski zaliczył także w lokalnej gazecie i w dziale blogowym SpeedTest. Współzałożyciel agencji BlueCopy, zajmującej się copywritingiem i poligrafią. Przez pewien czas właściciel firmy transportowej. Prywatnie fan starych polskich oper mydlanych (oglądanych obowiązkowo z konkubiną), dumny opiekun kotki brytyjskiej i pasjonat-amator druku 3D.