REKLAMA

Oszustwo, którego księgowość nie zauważy. Zmieniali tylko jeden szczegół na fakturze

Przestępcy przejmowali firmowe skrzynki, obserwowali korespondencję i podmieniali numery kont na fakturach. Straty przekroczyły 4 mln zł.

Przejęli firmowe skrzynki. Jedna zmiana kosztowała miliony

Przestępcy nie potrzebowali fałszywego prezesa proszącego o pilny przelew ani wiadomości pełnej literówek. Najpierw włamywali się do firmowej poczty i po prostu czytali. Wiedzieli, z kim firma robi interesy, o czym rozmawia i kiedy powinna przyjść faktura. Kiedy właściwy dokument w końcu pojawiał się w skrzynce, po prostu zmieniali w nim jedną rzecz: numer konta. Według CBZC straty przekroczyły już 4 mln zł, a kolejne próby wyłudzeń opiewały na 5,5 mln zł.

Najpierw przejmowali pocztę. Potem mogli spokojnie czekać

To atak typu BEC, czyli Business Email Compromise. W odróżnieniu od masowego phishingu nie polega przede wszystkim na rozesłaniu tysięcy identycznych wiadomości i czekaniu, aż ktoś kliknie. Tutaj najcenniejsza jest cierpliwość.

Według ustaleń CBZC grupa zdobywała dostęp do poczty elektronicznej firm, przechwytywała korespondencję i obserwowała wymianę wiadomości pomiędzy kontrahentami. Dzięki temu przestępcy nie musieli zgadywać, kto komu wystawia fakturę i na jaką kwotę. Widzieli prawdziwy proces biznesowy od środka.

Kiedy w korespondencji pojawiał się dokument do zapłaty, wiadomość mogła zostać ukryta albo usunięta. Następnie oszuści modyfikowali fakturę, podstawiając własny numer rachunku bankowego. Firma otrzymywała dokument, którego kontrahent, kwota i kontekst były prawdziwe. Fałszywe było to, co przy rutynowym przelewie najłatwiej przeoczyć.

Firma płaciła właściwą fakturę niewłaściwej osobie

Pracownik księgowości może znać dostawcę od lat. Może spodziewać się faktury na konkretną kwotę i rzeczywiście ją dostać. Nie musi być w niej źle napisana nazwa spółki, absurdalna usługa czy podejrzana wiadomość od nieznanego nadawcy. Zmienia się numer konta. I właśnie to jest wyjątkowo paskudne.

Jak pisaliśmy już na Bizblogu w tekście: Nowa plaga w firmach. Księgowe sprawdzają każdą cyferkę na fakturze, właśnie dlatego fałszywe faktury są tak skuteczne. Proces płatności jest rutynowy, a dokument może wyglądać niemal dokładnie tak jak poprzednie.

W opisywanej teraz sprawie pieniądze trafiały na rachunki zakładane przy użyciu skradzionych tożsamości obywateli Belgii i Francji. Śledczy twierdzą, że 36-letni mężczyzna kierujący grupą posługiwał się cudzymi paszportami, aby uzyskiwać numery PESEL, następnie rejestrować działalności gospodarcze i otwierać rachunki. Później wypłacał pieniądze z bankomatów.

CBZC przeprowadziło akcję na Mazowszu i Dolnym Śląsku. Zatrzymano cztery osoby w wieku od 25 do 36 lat: Trzech obywateli Nigerii oraz obywatelkę Polski. Policjanci zabezpieczyli ponad 122 tys. zł w gotówce, telefony i karty bankomatowe.

Zatrzymanym przedstawiono zarzuty dotyczące m.in. udziału lub kierowania zorganizowaną grupą przestępczą, oszustwa i prania pieniędzy. 3 osoby zostały tymczasowo aresztowane na 3 miesiące, a wobec czwartej zastosowano dozór policji. Śledztwo prowadzone pod nadzorem Prokuratury Krajowej w Lublinie nadal się rozwija.

Najważniejszej zmiany na fakturze nie wolno potwierdzać mailem

Ta metoda ma bardzo prostą słabość: drugi kanał komunikacji. Jeżeli kontrahent nagle podaje nowy numer rachunku, nie należy odpowiadać na tę samą wiadomość z pytaniem, czy wszystko się zgadza. Jeżeli skrzynka została przejęta, odpowie przecież przestępca i potwierdzi, że jest wszystko ok.

Ministerstwo Cyfryzacji zaleca potwierdzanie zmian rachunków i dużych transakcji innym kanałem – np. telefonicznie, korzystając z wcześniej znanego numeru. Do tego dochodzą uwierzytelnianie wieloskładnikowe poczty, silne hasła i firmowe procedury zatwierdzania zmian danych płatniczych.

Przeczytaj także:

Warto również sprawdzać reguły ustawione w skrzynkach pocztowych. Atakujący po przejęciu konta mogą tworzyć filtry automatycznie przenoszące określone wiadomości do innych folderów albo je usuwające. Dzięki temu właściciel skrzynki nie musi nawet zauważyć, że ktoś razem z nim czyta pocztę.

Jak pisaliśmy jeszcze kilka lat temu przy okazji oszustwa na prezesa, już sama literówka w adresie nadawcy potrafiła wystarczyć do wyprowadzenia z firmy pieniędzy. W BEC jest gorzej, bo przestępca może korzystać z prawdziwego, wcześniej przejętego konta.

Właśnie dlatego najlepszą ochroną przed takim atakiem nie jest wyłącznie dokładniejsze oglądanie maila. Wiadomość może być prawdziwa, faktura może dotyczyć prawdziwej transakcji, a firma rzeczywiście może być winna dokładnie taką kwotę. Czasem całe oszustwo mieści się po prostu w 26 cyfrach rachunku bankowego.

*Źródło grafiki wprowadzającej: Canva Pro

Marcin Kusz
Redaktor

Redaktor Spider's Web specjalizujący się w tematyce naukowej. O nowych technologiach zaczął pisać w 2012 r. na łamach portalu Telix. Później współtworzył treści dla Komputer Świata i PCLabu. Epizod dziennikarski zaliczył także w lokalnej gazecie i w dziale blogowym SpeedTest. Współzałożyciel agencji BlueCopy, zajmującej się copywritingiem i poligrafią. Przez pewien czas właściciel firmy transportowej. Prywatnie fan starych polskich oper mydlanych (oglądanych obowiązkowo z konkubiną), dumny opiekun kotki brytyjskiej i pasjonat-amator druku 3D.