REKLAMA

Gigantyczne pieniądze pójdą na Pioruny. Mała rakieta osłania przed tym, co lata nisko

MON szykuje jeden z największych kontraktów w historii polskiej zbrojeniówki. Chodzi o Pioruny produkowane przez zakłady MESKO.

MON chce wydać miliardy na Pioruny. Szykuje wielką umowę

Ministerstwo Obrony Narodowej przygotowuje zamówienie, przy którym nawet dotychczasowe zakupy Piorunów wyglądają skromnie. Na razie nie ma jeszcze podpisanej umowy ani informacji, ile dokładnie pocisków obejmie nowe zamówienie. Wiadomo natomiast, że resort obrony pracuje nad kontraktem wartym około 8 mld zł. Wiceminister obrony Cezary Tomczyk określił go jako jeden z największych w historii polskiego przemysłu zbrojeniowego.

Skala rzeczywiście robi wrażenie. Dla porównania, w 2022 r. Agencja Uzbrojenia rozszerzyła wcześniejsze zamówienie na Pioruny o 3500 pocisków i 600 mechanizmów startowych. Wartość tamtej umowy wyniosła około 3,5 mld zł brutto. Nowy kontrakt byłby więc ponad dwa razy większy pod względem wartości.

Nie oznacza to jednak, że można po prostu przemnożyć liczbę rakiet z wcześniejszego zamówienia. Nie znamy jeszcze dokładnego zakresu przygotowywanej umowy, liczby mechanizmów startowych, wyposażenia dodatkowego ani warunków wieloletnich dostaw. Do tego od 2022 r. zmieniły się koszty produkcji. Najważniejsze jest jednak to, że Piorun przestaje być produktem zamawianym partiami po kilkaset sztuk i wyrasta na jeden z podstawowych elementów najniższej warstwy polskiej obrony powietrznej.

Mała rakieta osłania wojsko przed tym, co lata nisko

Piorun jest przenośnym przeciwlotniczym zestawem rakietowym bardzo krótkiego zasięgu, czyli VSHORAD. Oznacza to broń przeznaczoną do zwalczania celów, które znajdują się zbyt nisko i zbyt blisko, aby każdorazowo opłacało się angażować znacznie większe systemy przeciwlotnicze.

Pocisk może zwalczać samoloty, śmigłowce, bezzałogowce oraz rakiety skrzydlate. Maksymalny zasięg wynosi około 6,5 km, a górna granica pułapu rażenia sięga 4 km. Cały zestaw rakietowy waży około 19,5 kg, dzięki czemu może być przenoszony i obsługiwany przez żołnierza.

To szczególnie istotne po doświadczeniach wojny na Ukrainie. Niebo nad polem walki wypełniło się dronami, amunicją krążącą, śmigłowcami i pociskami manewrującymi. Obrona powietrzna nie może więc zaczynać się dopiero od dużych baterii chroniących miasta czy bazy. Potrzebna jest również broń, która może poruszać się razem z oddziałami.

Piorun może być używany z ramienia, ale jego pociski są też wykorzystywane w innych polskich systemach przeciwlotniczych. W efekcie zwiększenie zapasu rakiet wzmacnia nie tylko pojedynczych operatorów, lecz szerzej rozumianą obronę bardzo krótkiego zasięgu.

Piorun stał się polskim towarem eksportowym

Ogromne zamówienie krajowe pojawia się w momencie, gdy producent musi jednocześnie obsługiwać rosnące zainteresowanie zagraniczne. Jak pisaliśmy niedawno na Spider's Web, tylko w 2025 r. Polska wyeksportowała 345 zestawów Piorun do 5 państw NATO. Odbiorcami były Litwa, Belgia, Norwegia, Estonia i Szwecja.

Lista zainteresowanych jest jednak znacznie szersza. Pioruny kupowała również armia Stanów Zjednoczonych, system trafił do Ukrainy, a kolejne państwa europejskie prowadziły rozmowy dotyczące jego pozyskania. Dla MESKO pojawił się więc problem, o którym wiele zakładów zbrojeniowych mogłoby jeszcze kilka lat temu tylko marzyć: zamówień może być więcej, niż dostępnych miejsc w harmonogramie produkcji.

PGZ chce dlatego zwiększać zdolności wytwarzania Piorunów. Plany zakładają dojście do poziomu ponad 2500 rakiet rocznie do końca 2028 r. Rozbudowywane moce mają później służyć także produkcji kolejnej generacji systemu.

O Piorunie 2 pisaliśmy już szerzej na Spider's Web. Następca ma otrzymać m.in. nowe układy detekcyjne, większy zasięg i pułap oraz jeszcze lepszą odporność na zakłócenia. Produkcja nowej wersji jest planowana od 2029 r.

Europejskie zamówienie może jeszcze powiększyć skalę

Kontrakt dla Wojska Polskiego nie musi być końcem historii. MON rozważa równolegle osobną umowę z udziałem kilku państw europejskich. Taki model pozwoliłby połączyć zamówienia różnych armii i wykorzystać finansowanie z programu SAFE.

SAFE jest unijnym mechanizmem tanich, długoterminowych pożyczek przeznaczonych na szybkie zwiększanie zdolności obronnych i produkcyjnych Europy. Polska otrzymała w jego ramach dostęp do 43,7 mld euro i jest największym beneficjentem całego programu.

Przeczytaj także:

Jak pisaliśmy przy okazji uruchomienia polskiego programu SAFE, pieniądze mają finansować nie tylko gotowy sprzęt, ale również zwiększanie możliwości krajowego przemysłu. Piorun pasuje do tego mechanizmu wyjątkowo dobrze: jest produkowany w Polsce, ma już odbiorców w kilku państwach i odpowiada na jedną z najbardziej pilnych potrzeb europejskich armii.

Wspólne zamówienie mogłoby więc dać MESKO jeszcze większą pewność, że rozbudowane linie nie zostaną bez pracy po wykonaniu polskiego kontraktu. Najpierw produkcja zostałaby rozpędzona dzięki dużym zamówieniom Polski i partnerów, a później te same moce można byłoby wykorzystać do kolejnych dostaw i stopniowego przejścia na Pioruna 2.

* Źródło zdjęcia wprowadzającego: Mesko

Marcin Kusz
Redaktor

Redaktor Spider's Web specjalizujący się w tematyce naukowej. O nowych technologiach zaczął pisać w 2012 r. na łamach portalu Telix. Później współtworzył treści dla Komputer Świata i PCLabu. Epizod dziennikarski zaliczył także w lokalnej gazecie i w dziale blogowym SpeedTest. Współzałożyciel agencji BlueCopy, zajmującej się copywritingiem i poligrafią. Przez pewien czas właściciel firmy transportowej. Prywatnie fan starych polskich oper mydlanych (oglądanych obowiązkowo z konkubiną), dumny opiekun kotki brytyjskiej i pasjonat-amator druku 3D.