Smartfony Motoroli z nowym systemem. Będziesz chciał dopłacić
Motorola potwierdziła, że pierwsze telefony z GrapheneOS trafią na rynek w przyszłym roku. Otrzymają pełne, oficjalne wsparcie twórców projektu. Będą to urządzenia droższe niż Pixele.

GrapheneOS przez lata było domeną wyłącznie telefonów Google Pixel. Nie dlatego, że twórcy systemu kochają Google’a - wręcz przeciwnie, to projekt nastawiony na prywatność, izolację aplikacji i twarde zabezpieczenia. Po prostu tylko Pixel spełniał ich wyśrubowane wymagania sprzętowe, głównie dzięki układom Tensor i długiemu wsparciu aktualizacyjnemu.
Teraz do gry wchodzi Motorola. Firma dogadała się z twórcami GrapheneOS, a ci - w swoim stylu - ogłosili szczegóły na Mastodonie. Telefony Motoroli nie będą miały preinstalowanego GrapheneOS, ale będą w pełni wspierane, z pomocą samego producenta. To ważne: oznacza to, że Motorola musi dostarczyć odpowiednio bezpieczny hardware i odpowiednio długie aktualizacje.
Czytaj też:
Sztandarowce, nie średniaki. I to droższe niż Pixel 11 Pro XL
Motorola przygotowuje pod GrapheneOS sztandarowe urządzenia, a ich ceny mają być wyższe niż w przypadku Pixela, który startuje od 900 dol. Pixel 11 Pro XL kosztuje 1300 dol.- więc nowe Motorole mogą przekroczyć tę granicę. W polskich warunkach oznacza to poziom premium=premium, raczej 650-8000 zł.
Dlaczego tak drogo? Powody są dwa:
- Bezpieczeństwo kosztuje. GrapheneOS wymaga topowych układów Qualcomm Snapdragon z serii 8 - tylko one oferują odpowiednie funkcje bezpieczeństwa. Tańsze chipy nie wchodzą w grę.
- Motorola stawia na foldables. Firma w 2026 r. nie wypuściła nowych „zwykłych” Edge’ów, za to mocno inwestuje w składane modele. Jeśli GrapheneOS trafi właśnie na foldable Motoroli to tłumaczy wysokie ceny - składane ekrany i ich komponenty wciąż są drogie.
GrapheneOS: prywatność na sterydach

GrapheneOS to Android, ale taki, który przeszedł intensywny kurs samoobrony. System oferuje:
- zaawansowaną ochronę pamięci,
- precyzyjne uprawnienia sieciowe,
- rozbudowane sandboxowanie aplikacji,
- duress code - kod, który pozwala natychmiast wyczyścić telefon w sytuacji zagrożenia (co w Stanach Zjednoczonych doprowadziło do głośnego przypadku postawienia aktywiście zarzutów po użyciu tej funkcji).
To system, który nie ufa nikomu - nawet Google’owi. Aplikacje Google’a są izolowane tak samo jak inne, a użytkownik może korzystać z usług Play w formie sandboxowanej, bez oddawania kontroli nad telefonem.
Tańsze Motorole? Może kiedyś. Ale nie prędko.
Twórcy GrapheneOS przyznają, że obsługa tańszych urządzeń jest możliwa, ale odległa. Qualcomm nie oferuje pełnego pakietu funkcji bezpieczeństwa w średniopółkowych chipach, a producenci muszą płacić za dłuższe aktualizacje - czego Motorola nie robi w przypadku tanich modeli. Dlatego na razie GrapheneOS pozostanie domeną sztandarowców.
To pierwszy raz, kiedy duży producent Androida wchodzi w oficjalną współpracę z GrapheneOS. Do tej pory system był niszowy, choć ceniony przez ekspertów od bezpieczeństwa. Motorola może być pierwszym OEM-em, który wyniesie go do mainstreamu - choć raczej tego „technicznego mainstreamu”, czyli ludzi, którzy wiedzą, czym jest sandboxing i dlaczego warto mieć kontrolę nad każdym pakietem sieciowym.
Jednocześnie Motorola ryzykuje: wchodząc w segment ultra-premium musi konkurować nie tylko z Pixelami, ale też z Samsungiem i Apple. A to nie jest łatwy rynek, zwłaszcza w Polsce, gdzie Motorola kojarzy się raczej z solidnymi średniakami niż z telefonami za 7 tys. zł.
Redaktor Spider's Web - ekspert w tematykach Microsoftu i RTV. Lubi oglądać się zarówno za siebie – wspominając przełomowe dokonania w informatyce – jak i przed siebie, będąc nieustannie ciekawym tego, co będzie dalej. Jego zainteresowania to przede wszystkim software: UI/UX, algorytmy, uczenie maszynowe, chmura czy sztuczna inteligencja. Nic dziwnego, że jako specjalizację obrał sobie pilnowanie firmy Microsoft. Uwielbia też sztukę gier i kina, przez co wyrósł na pasjonata sprzętu RTV – a i o technologii wspomnianych gier i filmów ma wiele ciekawego do opowiedzenia. Jego pierwsza obecność w mediach dotyczyła muzyki – współtworzył Overkill.pl. Ciąg dalszy jego rozwoju dotyczył już tylko nowych technologii. Zanim dołączył do zespołu Spider’s Web przez lata współtworzył CHIP.pl i Magazyn CHIP.