REKLAMA

Czekałem na stolik, bo klientka gapiła się w telefon. Zakazy to nie taki głupi pomysł 

Dochodzę do wniosku, że moją nową ulubioną kawiarnią zostanie nie ta, która zdobędzie moje serce kawą i sernikiem, tylko ta, w której nie będzie można korzystać z telefonów. 

kawa

Wszelkie zachwyty nie były przesadzone: to rzeczywiście była kawiarnia ze spektakularnym widokiem. Siedząc na tarasie widać było zabytki, rzekę, panoramę miasta. Przepiękny zakątek, ale z jedną poważną wadą. Na dodatek taką, za którą trudno obwiniać właścicieli i pracowników. Miejsce było malutkie, na balkoniku góra trzy-cztery stoliki, jeszcze mniej w wąskim środku. 

Liczba chętnych na kawę w związku z widokiem znacząco przewyższała liczbę miejsc. Czekaliśmy chwilę, aby zobaczyć, czy ktoś nie ruszy w drogę. Wytypowaliśmy jedną panią. Kawa skończona, talerzyk pusty. Nie wyglądało jednak na to, aby miała zamiar wstać. Siedziała i patrzyła. Nie na widok - na ekran telefonu. 

Przyznaję, może to moja wina. Zwróciłem na to uwagę ze względu na mój nawyk, którego sam nie lubię, ale którego zwalczyć nie mogę. Kiedy tylko skończę jeść i pić, natychmiast wstaję od stołu. Nie lubię przedłużać tego procesu, bo mam wrażenie, że po zabraniu talerzyków i opłaceniu rachunku nadużywam czyjejś gościnności. Nawet jeśli lokal jest pusty i nie ma chętnych na moje krzesełko, to i tak czuję się niezręcznie. Już idę, już idę, przepraszam za opieszałość!

Wiem, to głupie, ale tak mam. Wiem też, że inni nie muszą odczuwać podobnie

Całkiem normalne jest to, że czekasz, aż ci się w brzuchu ułoży, delektujesz się smakiem, odpoczywasz po posiłku i piciu. Nie trzeba od razu się zrywać. Co więcej, w niektórych kulturach to zrozumiałe, że jeszcze się zostaje i celebruje wolne, leniwe chwile.

Tyle że to nie była osiedlowa knajpka, a miejsce popularne, z kolejką gromadzącą się pod nosem. Można byłoby pomyśleć o innych, którzy chcieliby spojrzeć na miasto z perspektywy tarasu, popijając kawkę. Dobrymi rzeczami warto się dzielić z innymi. Solidarność, nie zawłaszczanie. 

A może pani sprawdzała, gdzie ma się udać? Wystawiała pochlebną ocenę? Kupowała bilet do muzeum? Czytała klasyka, dzięki któremu jeszcze bardziej zachwyci się krajobrazem? Wcale nie musiała robić czegoś, co sugerowałoby marnowanie czasu i miejsca. Niewykluczone. Ale i tak poczułem, że to trochę… niesprawiedliwe? Hej, tu są inni, czekają - weź to pod uwagę! 

Z perspektywy czasu moje odczucia i mnie wydają się przesadzone. Wtedy byłem przed pierwszą kawą, a wiadomo, że człowiek bywa wtedy markotny. Może być też niesprawiedliwy, co prowadzi do wyciągania pochopnych wniosków. Teraz rozumiem to bardziej.

Wtedy widziałem tylko ludzki egoizm

Żeby jeszcze pani czytała książkę albo gazetę. Rysowała. Zapisywała coś w notatniku. Patrzyła i podziwiała widoki. Ale to wszystko przegrało z telefonem. Nie wiem, co tam robiła, ale założyłem najgorsze: rolkę na Instagramie, głupi film na TikToku. Żałowałem więc nas, klientów, żałowałem widoku, który przegrywa z czymś tak banalnym. Pomarańczowe dachówki, stare mury kościołów i twierdz, żelazny most, statki płynące po rzece - nie zasługujecie na taką zniewagę, należy wam się nieustanny podziw i szacunek! 

Oczywiście kiedy już usiedliśmy, nie mogłem się powstrzymać. Sam cykałem zdjęcia. Ale nie tylko telefonem, ale też aparatem, więc powiedzmy, że to co innego. Tak, przyznaję się do hipokryzji, bo i ja straciłem minutę bądź dwie na uwiecznienie chwili. A mógłbym już pić kawę i ktoś wskoczyłby prędzej na moje miejsce. 

Tak naprawdę nie jesteśmy więc winni: ani ja, ani tamta pani. Po prostu trzeba nam zabrać możliwość korzystania z telefonów, a problem sam się rozwiąże. I wiele kawiarni tak robi, zachęcając do przerwy. To dobra droga. 

W innej widziałem napis, że w weekendy laptopy nie są tolerowane - przy stolikach się odpoczywa, a nie pracuje i uczy. Ale może nie tylko w weekendy tak powinno być. Kawiarnie to nie biura. To miejsca, gdzie ludzie się spotykają albo cieszą się z kawy. Nie mogą tego robić, bo ktoś zajmuje cały stolik i rozkłada się ze sprzętem. Na dodatek nierzadko zamawia jedną kawę na długą posiadówkę, więc kawiarnia nie zarabia. 

To problem, że ekrany zabierają nam uważność i nie pozwalają dostrzegać innych. Może więc zakaz to jedyna droga? 

Adam Bednarek
Redaktor

W Spider’s Web od kwietnia 2021 zajmuje się tematami związanymi z ekologią, przyrodą, ochroną środowiska, architekturą, miastami przyszłości, transportem publicznym z pociągami na czele i, rzecz jasna, wpływem technologii na nasze zwykłe życie. Zaczynał od pisania o grach – przede wszystkim w serwisie gamezilla.pl, z przerwą na gram.pl. Następnie zajął się opisywaniem technologii, robiąc to w takich portalach jak next.gazeta.pl, a potem serwisach technologicznych grupy WP (tech.wp.pl, dobreprogramy.pl, gadżetomania.pl – będąc redaktorem prowadzącym – czy polygamia.pl). Prywatnie fan Morrisseya, morza, bloków z wielkiej płyty i dziwnych budynków, o których zdarza mu się zresztą pisać.