REKLAMA

LOT ma już wszystkie nowe Boeingi. Zobaczą burzę z 600 km i zeskanują ją w 3D

Ostatni z 13 nowych Boeingów 737 MAX 8 wylądował w Warszawie. Tym samym LOT domknął ważny etap rozbudowy swojej floty.

13 nowych Boeingów LOT w komplecie. Dostały radar pogodowy 3D

Zaczęło się od SP-LYA na początku stycznia, skończyło na SP-LYM 7 sierpnia. LOT odebrał ostatniego z 13 nowych Boeingów 737 MAX 8 i tym samym zamknął jeden z najważniejszych tegorocznych etapów rozbudowy floty. Nowe maszyny różnią się od starszych MAX-ów nie tylko kabiną. W kokpicie dostały m.in. radar, który skanuje pogodę w 3D.

Ostatni z 13 Boeingów jest już w Warszawie

Boeing 737 MAX 8 o rejestracji SP-LYM przyleciał 7 sierpnia do Warszawy, po drodze z fabryki zatrzymując się w Keflaviku. Na Lotnisku Chopina czekało już pozostałych 12 maszyn z nowej partii. To bardzo ważny moment, bo LOT pierwotnie zakładał, że wszystkie 13 samolotów trafi do floty do połowy 2026 r. Harmonogram ostatecznie nieco się przesunął. Jeszcze pod koniec maja przewoźnik miał 10 egzemplarzy z nowej serii, 11. dotarł 25 lipca, a dwie ostatnie zamknęły dostawy w sierpniu.

Po zakończeniu programu LOT podaje już 23 Boeingi 737 MAX 8 w swojej flocie. Nowa trzynastka nie zastępuje więc całkowicie wcześniejszych maszyn, lecz znacząco zwiększa liczbę MAX-ów dostępnych do obsługi siatki. To właśnie te samoloty stały się jednym z narzędzi ekspansji przewoźnika na trasach europejskich i średniego zasięgu. Boeing 737 MAX 8 LOT-u zabiera do 186 pasażerów i ma zasięg około 5,5 tys. km.

Jak pisaliśmy już przy wejściu pierwszego samolotu z tej serii do regularnej służby, SP-LYA wystartował z pasażerami na początku stycznia. Niecałe 8 miesięcy później seria jest już kompletna.

To nie jest 13 identycznych starych MAX-ów

LOT wykorzystał nowe dostawy również do wprowadzenia nowego standardu wnętrza. Kabina otrzymała stylistykę inspirowaną polskimi krajobrazami, nowe fotele Recaro, regulowane zagłówki, uchwyty na urządzenia mobilne oraz porty USB-C o mocy 60 W.

Pierwsze elementy nowego wystroju były gotowe jeszcze w 2025 r. Jak pisaliśmy w tekście: Miękko czy twardo? LOT odpowie na dylematy pasażerów, właśnie dla pierwszego z 13 zamówionych MAX-ów wyprodukowano wtedy nową serię siedzeń w Świebodzinie. Zmiany dla pasażera są łatwe do zauważenia. Znacznie ciekawsze rzeczy schowano jednak za drzwiami kokpitu.

Już przed rozpoczęciem dostaw LOT zdecydował, że wszystkie 13 nowych Boeingów otrzyma pakiet awioniki Honeywella. Jednym z najważniejszych elementów jest radar pogodowy IntuVue RDR-4000. Automatycznie skanuje on przestrzeń pod 17 różnymi kątami nachylenia, zbiera dane z kolejnych warstw atmosfery i na tej podstawie buduje trójwymiarowy obraz sytuacji pogodowej przed samolotem.

System może obserwować atmosferę od powierzchni ziemi do około 18 km wysokości, a deklarowany zasięg wykrywania sięga około 320 mil morskich, czyli blisko 600 km. Dzięki temu załoga może lepiej ocenić nie tylko położenie burzy, ale również jej pionową strukturę. Ogromnej chmury burzowej nie wystarczy ominąć tylko na płaskiej mapie. Pilot musi wiedzieć również, jak wysoko sięga niebezpieczny obszar i gdzie znajduje się bezpieczna droga.

Radar to tylko część większego pakietu

Do nowych Boeingów trafił również SmartTraffic TCAS/Mode S. To system śledzący ruch innych samolotów i pomagający uniknąć kolizji w powietrzu. Jeżeli dwie maszyny znajdą się na niebezpiecznie zbliżających się torach, TCAS może wydać pilotom skoordynowane polecenia. Załoga jednego samolotu dostanie np. instrukcję wznoszenia, a drugiego zniżania.

Honeywell dostarczył także nowe radiostacje komunikacyjne i nawigacyjne Quantum oraz rejestrator HCR-25. Ten ostatni potrafi zachować 25 godz. nagrań rozmów w kokpicie, zamiast znacznie krótszego zapisu charakterystycznego dla starszych rejestratorów.

Zakończenie dostaw Boeingów nie oznacza końca zakupowego rozpędu LOT-u. Przewoźnik prowadzi największy program modernizacji floty w swojej historii. Jeszcze w 2026 r. flotę dalekodystansową mają zasilić kolejne Boeingi 787-8, natomiast od 2027 r. zaczną pojawiać się Airbusy A220, które mają przejąć dużą część ruchu regionalnego. LOT zamówił 40 A220 z możliwością zwiększenia zamówienia.

Przeczytaj także:

Nowe MAX-y zajmują więc konkretne miejsce pomiędzy mniejszymi samolotami regionalnymi a Dreamlinerami. Mają obsługiwać przede wszystkim trasy europejskie oraz dalsze połączenia, na których mniejsza maszyna byłaby za mała, a szerokokadłubowy Boeing zwyczajnie niepotrzebny.

*Źródło zdjęcia wprowadzającego: LOT / Facebook

Marcin Kusz
Redaktor

Redaktor Spider's Web specjalizujący się w tematyce naukowej. O nowych technologiach zaczął pisać w 2012 r. na łamach portalu Telix. Później współtworzył treści dla Komputer Świata i PCLabu. Epizod dziennikarski zaliczył także w lokalnej gazecie i w dziale blogowym SpeedTest. Współzałożyciel agencji BlueCopy, zajmującej się copywritingiem i poligrafią. Przez pewien czas właściciel firmy transportowej. Prywatnie fan starych polskich oper mydlanych (oglądanych obowiązkowo z konkubiną), dumny opiekun kotki brytyjskiej i pasjonat-amator druku 3D.