REKLAMA

GTA 6 na Netfliksie rozwala system realizmem. GTA 5 przy tym to nic

Po obejrzeniu nieco ponad 20-minutowego gameplayu z GTA 6 na Netflixie dochodzę do wniosku, że Rockstar przeszedł samego siebie. Stworzył najbardziej realistyczny i klimatyczny symulator gangstera w historii. GTA 5 i poprzednie części to przy tym nic.

GTA 6 realizm

GTA 5, które zadebiutowało w 2013 r., przeniosło gangsterską serię gier na wyższy poziom. Nie tylko pod względem graficznym - gdzie twórcy musieli wyciągnąć ostatnie soki z PS3 - ale także pod względem realizmu. Odświeżono wtedy San Andreas, po raz pierwszy pokazane w Grand Theft Auto o tej samej nazwie, w którym głównym bohaterem był Carl “CJ” Johnson. Tym razem wracamy do Vice City. I nie mogliśmy oczekiwać lepszego, nowego podejścia do fikcyjnego Miami.

GTA 6 to przede wszystkim mistrzowskie odświeżenie Vice City

Gracze, którzy mieli możliwość ogrywania GTA Vice City we wczesnych latach 2000., z pewnością pamiętają kultową historię Tommy’ego Vercettiego. Rockstar Games jednak już wtedy nie zdecydowało się na odwzorowanie współczesnego świata, wracając z historią do roku 1986. Oznaczało to, że już wtedy gracze widzieli świat wzorowany na Miami (oraz ogólnie Florydzie) z przeszłości.

Podobnie było w GTA San Andreas, które przeniosło nas do miasta wzorowanego na Los Angeles z perspektywy CJ-a - również kilkanaście lat po wydarzeniu w grze. W GTA 5, wydanym początkowo w 2013 r. (konsole Xbox 360, PS3), postawiono jednak na współczesne czasy, z którymi gracze mogli bardziej się utożsamiać. Postacie używały obecnych technologii – Michael i spółka mogli normalnie korzystać ze smartfona z dotykowym ekranem, a nie tak jak Vercetti dzwonić z cegły.

GTA 5 było również świetnym odświeżeniem technologicznym całego San Andreas oraz świata przedstawionego. Całość wreszcie zaczęła wyglądać realistycznie. Miasto zaczęło żyć, NPC-e nie byli tylko bezmyślnie zaprogramowanym tłem chodzącym w kółko, tworzącym sztuczny efekt żywości. Ruch drogowy - również. Zaczęło się więcej dziać.

Jednak w GTA 6 ten poziom realizmu wystrzelił dosłownie w kosmos. Rockstar Games postarało się, aby postacie wyglądały, mówiły i zachowywały się jeszcze bardziej naturalnie. Przy cutscenkach widać, że twórcy zastosowali technologię motion capture i prawdziwych aktorów – ręczna animacja nie dałaby takiego poziomu zaawansowania.

Druga sprawa to tłum. Miasto dosłownie żyje i jest to Miami, którego rzeczywiście moglibyśmy doświadczyć na własne oczy. Plaże są pełne opalających się ludzi. Kluby wypełnione aż po brzegi. Ruch drogowy z masą pięknych i szybkich samochodów to również poziom, który nie był możliwy w poprzedniej części Wielkiej Kradzieży Samochodów. Całe miasto po prostu żyje. Ogrom budynków, infrastruktury, a pośród nich ludzie. Wszystko do siebie pasuje.

To już nie to stare, kwadratowe Vice City, które pamiętamy z gry wydanej 24 lata temu, niemającej nic wspólnego z realizmem. To gra, której blisko do symulatora życia gangstera.

Dodajmy do tego gangsterskie wątki. Hiszpańskojęzyczne kartele, postacie wyglądające tak, jakby rzeczywiście zostały wyjęte z najniebezpieczniejszych dzielnic Miami. Wszystko zachowane w stylu gangsta - tak jak GTA robi to najlepiej.

Najbardziej realistyczne GTA w historii

Trudno nie przyznać, że GTA 6 ukazane we fragmencie z rozgrywki przez Netflixa to nic innego jak mistrzowski kawał pracy ponad dekady Rockstar Games. W dużej mierze zawdzięczamy to możliwościom technologicznym konsol obecnej generacji, które są oczywiście znacznie wyższe niż w PS3, na którym początkowo zadebiutowała piątka.

Pamiętajmy, że PS3 miało jednak już siedem lat, gdy poprzednia część była wprowadzana na rynek. PS5 w tym roku skończy sześć, ale jednak przez ten czas przeskoczono generację PS4 pod względem pierwotnego debiutu. PS5 nie jest już najmocniejszym sprzętem na rynku - tak naprawdę pierwszy lepszy nowy komputer gamingowy oferuje wyższą moc obliczeniową.

Ale to nie przeszkodziło twórcom w opracowaniu najbardziej realistycznej części GTA w historii. GTA 5 przy tym, jak wygląda i co oferuje GTA 6, to ledwie pikuś. Szczerze - nawet po obejrzeniu wycinku rozgrywki zbieram szczękę z podłogi.

Netflix pokazał tylko nieco ponad 20 minut, a na więcej materiałów będziemy musieli poczekać do premiery zaplanowanej na 19 listopada 2026 r. Pamiętajmy, że to, co pokazano, to tylko starannie dobrane przez twórców momenty. Te jednak wystarczą, aby stwierdzić, że powrót do Vice City będzie wyjątkowo realistyczną grą. I najbardziej zaawansowanym GTA w historii.

Czytaj też:

Albert Żurek
Redaktor

Redaktor działu nowe technologie w Spider's Web. Specjalizuje się w tematyce sprzętu i oprogramowania, a także telekomunikacji. Od najmłodszych lat fan elektroniki - komputerów, laptopów i smartfonów, z którą odkąd tylko mógł, spędzał masę czasu. Z czasem swoją pasję zamienił w pracę, początkowo pisząc o technologiach mobilnych, a następnie o (prawie) wszystkim związanym z technologią. Poprzednio pisał na łamach Tabletowo.pl oraz oiot.pl, gdzie poruszał tematykę sprzętu komputerowego, systemów operacyjnych, aplikacji, smart home, sztucznej inteligencji, a także nauki. Oprócz technologii jest wielkim fanem mody, a po godzinach pracy spędza czas ze słuchawkami na uszach, w których przede wszystkim gra rodzimy hip-hop.