REKLAMA

Wojsko ma ruszyć, zanim ogłoszą stan wojenny. MON szykuje nowe przepisy

Wojsko ma rozpocząć przerzut sprzętu przed ogłoszeniem stanu wojennego. MON przygotowuje nowy mechanizm prawny na czas zagrożenia.

Wojsko ruszy przed stanem wojennym. MON zmienia prawo

Polskie wojsko ma dostać możliwość rozpoczęcia przygotowań do konfliktu, zanim prezydent formalnie wprowadzi stan wojenny. Jak ustalił Defence24, MON pracuje nad przepisami określanymi roboczo jako stan pełnej gotowości państwa do wojny. Mają one uruchamiać nie tylko armię, lecz także kolej, drogi, porty, lotniska i administrację.

Między pokojem a stanem wojennym jest niebezpieczna luka

Konstytucyjny stan wojenny może zostać wprowadzony w razie zewnętrznego zagrożenia państwa, zbrojnej napaści albo konieczności wspólnej obrony sojusznika. Jest to jednak bardzo poważna decyzja prawna i polityczna, prowadząca do uruchomienia szczególnych uprawnień władz oraz ograniczeń przewidzianych w ustawach.

Pamiętajmy, że współczesny kryzys nie musi zaczynać się od przekroczenia granicy przez czołgi. Wcześniej może dojść do koncentracji wojsk przeciwnika, sabotażu, cyberataków, zakłócania transportu, uderzeń w logistykę i wzrostu presji na granicy. Państwo musi wtedy przyspieszyć przygotowania, choć formalnie nadal funkcjonuje w czasie pokoju.

Według Defence24 właśnie tę lukę ma wypełnić rozwiązanie przygotowywane w MON. Maciej Samsonowicz, doradca ministra obrony narodowej, powiedział serwisowi, że projekt posługuje się nazwą stan pełnej gotowości państwa do wojny. Szczegóły nie zostały jeszcze ujawnione, a dokument pozostaje na etapie prac wewnętrznych.

Nie należy jednak mylić tej koncepcji ze stanem wojennym ani traktować określenia stan przedwojenny jak gotowej nazwy prawnej. Już obecne przepisy przewidują stan pełnej gotowości obronnej państwa, wprowadzany w razie zewnętrznego zagrożenia i w czasie wojny. Pozwala on realizować działania przygotowujące mobilizację, wprowadzenie stanu wojennego i rozwinięcie systemu obronnego.

Nowy projekt ma prawdopodobnie szerzej uporządkować działania całego państwa, zwłaszcza wojska, administracji i zarządców infrastruktury. Dokładną różnicę między obowiązującymi rozwiązaniami a propozycją MON poznamy jednak dopiero po publikacji przepisów.

Armia ma wcześniej przejąć kontrolę nad ruchem kolumn

Najbardziej konkretnym elementem zapowiedzi jest mobilność wojskowa. W razie gwałtownego wzrostu zagrożenia armia ma otrzymać szersze możliwości koordynowania transportów i zarządzania ruchem kolumn wojskowych. Chodzi o to, aby czołgi, artyleria, wozy bojowe, amunicja i paliwo nie utknęły w procedurach przygotowanych na zwykły ruch drogowy.

Przerzut wojska obejmuje znacznie więcej niż wydanie rozkazu kierowcom. Trzeba zarezerwować trasy kolejowe, przygotować bocznice, sprawdzić nośność mostów, zabezpieczyć przejazdy, czasowo wyłączyć fragmenty dróg i skoordynować całą operację z cywilnymi przewoźnikami.

Do Polski muszą jednocześnie dotrzeć jednostki NATO. Wojska przybywające z Niemiec, Holandii czy portów nad Bałtykiem trzeba przyjąć, zatankować, uzupełnić ich zapasy, a następnie skierować do baz, magazynów i rejonów koncentracji. Każda niejasność dotycząca pierwszeństwa przejazdu lub odpowiedzialności za transport oznacza stratę czasu.

Jak pisaliśmy w tekście: Czołgi wracają na tory. Polska szykuje kolej na czas kryzysu, MON i PKP Cargo już przygotowują mechanizm szybkiego wykorzystania kolei do przewozu ciężkiego sprzętu. Nowe przepisy mają sprawić, że podobne rozwiązania będzie można uruchomić jeszcze przed formalnym rozpoczęciem wojny.

Droga, port i rurociąg też są częścią systemu obronnego. I to ważną

Warto zaznaczyć, że MON pracuje równolegle nad regulacjami dotyczącymi kluczowych inwestycji obronnych. Lista obejmuje drogi, linie kolejowe, porty, lotniska, bazy paliwowe, rurociągi i punkty przeładunkowe. Bez nich nawet dobrze wyposażona armia nie będzie w stanie szybko wejść do walki ani utrzymać tempa działań.

Głównym problemem są tak naprawdę terminy. Przygotowanie inwestycji w normalnym trybie może zajmować kilka lat z powodu uzgodnień, decyzji administracyjnych, pozyskiwania gruntów i ocen środowiskowych. Doradca szefa MON przekonywał w rozmowie z Defence24, że państwo nie może czekać 1,5 roku, a czasem 2-3 lat, gdy potrzebny jest most, odcinek drogi albo punkt przeładunkowy ważny dla obrony.

Polska ma już ustawę przyspieszającą realizację strategicznych i kluczowych inwestycji obronnych. Zapowiedź kolejnych zmian wskazuje jednak, że MON chce objąć specjalnymi procedurami szerszą infrastrukturę transportową i logistyczną, która na co dzień pozostaje cywilna.

Przeczytaj także:

Nie oznacza to, że wojsko powinno otrzymać prawo do dowolnego budowania bez kontroli. Przyspieszone procedury muszą mieć jasno określony zakres, nadzór i tryb odwoławczy. W przeciwnym razie hasło bezpieczeństwa mogłoby stać się sposobem na omijanie zasad także przy inwestycjach, które nie wymagają natychmiastowej realizacji.

Szczególne znaczenie ma paliwo. Jak pisaliśmy w tekście: NATO chce rur z paliwem przez Polskę. "Krwiobieg przyszłej wojny", Polska zabiega o rozbudowę natowskiego systemu rurociągów na wschód. Czołgi i samoloty można skierować do walki szybko, ale bez stałych dostaw paliwa ich zdolność działania skończy się po kilku dniach.

*Źródło grafiki wprowadzającej: bumblee-dee / Canva Pro

Marcin Kusz
Redaktor

O nowych technologiach zaczął pisać jeszcze w 2012 r. na łamach portalu Telix. Później przez pewien czas pisał dla Komputer Świata i PCLabu. Epizod dziennikarski zaliczył także w lokalnej gazecie i w dziale blogowym SpeedTest. Współzałożyciel agencji BlueCopy, zajmującej się copywritingiem i poligrafią. Przez pewien czas właściciel firmy transportowej. Prywatnie fan starych polskich oper mydlanych (oglądanych obowiązkowo z konkubiną), dumny opiekun kotki brytyjskiej i pasjonat-amator druku 3D.