Chciałem ulepszyć Windowsa, pobrałem wirusa. Lepiej uważaj, w co klikasz
Użytkownicy Windowsa 11 muszą mieć się na baczności. W sieci pojawił się wysyp fałszywych stron internetowych, które podszywają się pod dostawców popularnych narzędzi ulepszających system operacyjny. Nie zawsze można ufać wyszukiwarce Google.

Wyszukiwarka Google z zasady filtruje fałszywe witryny i stara się chronić użytkowników przed złośliwym oprogramowaniem, regularnie je usuwając. Jednak nawet najlepsze systemy mogą zostać przechytrzone przez pomysłowych cyberprzestępców stosujących coraz lepsze sztuczki. Szczególnie w erze sztucznej inteligencji, pomagającej zarówno w tworzeniu zagrożeń, jak i w walce z nimi. Tym razem oszuści wycelowali w użytkowników Windowsa w sposób, którego mało kto się spodziewał.
Podszywają się pod popularne narzędzia Windowsa 11. Ponad 70 witryn
Otwartość systemu Microsoftu to jedna z jego kluczowych zalet, lecz wiąże się też z zasadniczą wadą: powszechnością złośliwego oprogramowania. Jak zauważył Windows Latest, obecnie trwa kampania, w której cyberoszuści podszywają się pod popularne narzędzia ulepszające Windowsa, takie jak PowerToys, Wintoys, Lively Wallpaper, CrystalDiskMark czy EasyBCD.
Problem obejmuje ponad 70 fałszywych witryn dotyczących różnych programów. Jak to wygląda w praktyce? Cyberprzestępcy podszywają się pod znanych dostawców oprogramowania i tworzą strony łudząco przypominające oryginały, za pośrednictwem których rozpowszechniają złośliwy kod.

Najbardziej niebezpieczne jest to, że twórcy tych fałszywych stron znaleźli sposób na to, aby wyświetlały się one wysoko w wynikach wyszukiwania Google. Sklonowane, oszukańcze domeny w wielu przypadkach znajdują się na wyższych pozycjach niż oryginały.
Wielu dostawców oryginalnych aplikacji do ulepszania Windowsa potwierdziło, że faktycznie dochodzi do procederu podszywania się i dystrybucji złośliwego oprogramowania. Pobierane z fałszywych stron oprogramowanie to najczęściej trojan, który instaluje narzędzia pozwalające na zdalną kontrolę nad komputerem ofiary. Co za tym idzie, oszust uzyskuje dostęp do wrażliwych kont, plików, haseł, a nawet usług finansowych.
Innymi słowy, w niepowołane ręce trafia wszystko, co powinno być chronione – a szczególnie w ręce cyberoszustów mających na celu okradanie komputerów ofiar.
O problemie poinformował sam twórca jednego z programów
Sprawa odbiła się szerokim echem, ponieważ twórca aplikacji Wintoys (Bogdan_X w serwisie Reddit) poinformował, że ktoś kupił jedną z domen, aby podszywać się pod jego oprogramowanie. Strony oczywiście nie zostały odwzorowane z pełną dokładnością i nierzadko zawierają liczne błędy. Nie zmienia to jednak faktu, że skutecznie udają popularne aplikacje i rozprzestrzeniają złośliwe oprogramowanie.
Jedna z oszukańczych domen została już zablokowana, ale pozostałe wciąż działają i są obecne w Google. Jak się zatem chronić? Aplikacje – szczególnie te bardziej specjalistyczne, pochodzące od mniejszych wydawców – najlepiej instalować bezpośrednio z Microsoft Store. Do oficjalnego sklepu Windowsa trafiają wyłącznie zweryfikowane programy, więc nie powinniśmy obawiać się tam problemów z wirusami.
Czytaj też:
Redaktor działu nowe technologie w Spider's Web. Specjalizuje się w tematyce sprzętu i oprogramowania, a także telekomunikacji. Od najmłodszych lat fan elektroniki - komputerów, laptopów i smartfonów, z którą odkąd tylko mógł, spędzał masę czasu. Z czasem swoją pasję zamienił w pracę, początkowo pisząc o technologiach mobilnych, a następnie o (prawie) wszystkim związanym z technologią. Poprzednio pisał na łamach Tabletowo.pl oraz oiot.pl, gdzie poruszał tematykę sprzętu komputerowego, systemów operacyjnych, aplikacji, smart home, sztucznej inteligencji, a także nauki. Oprócz technologii jest wielkim fanem mody, a po godzinach pracy spędza czas ze słuchawkami na uszach, w których przede wszystkim gra rodzimy hip-hop.