Microsoft po cichu zainstalował mi aplikację. Jest strasznie głupia
Windows 11 znów coś po cichu instaluje bez wiedzy i zgody użytkowników. Tym razem jest to OneDrive Photos - kolejny przeglądacz zdjęć, którego nikt nie zamawiał.

Microsoft ma wyjątkowy talent do zaskakiwania użytkowników Windowsa w najmniej spodziewanych momentach. I nie chodzi tu o wielkie premiery, nowe funkcje czy rewolucje w interfejsie. Chodzi o te drobne, nieproszone „prezenty”, które pewnego dnia po prostu pojawiają się w Menu Start. Najnowszy przykład? OneDrive Photos - świeżutka aplikacja do przeglądania i edycji zdjęć, która instaluje się sama, bez pytania, bez zapowiedzi, bez fanfar.
Gdyby to chociaż było użyteczne i fajne, ale to dubel. Windows 11 dorzuca nam kolejny image viewer. Jakby wbudowane Zdjęcia, aplikacje producentów aparatów, przeglądarki zdjęć w chmurze i dziesiątki alternatyw nie były wystarczające.
Czytaj też:
Skąd to się wzięło i dlaczego nikt o tym nie wiedział?

OneDrive Photos pojawia się na komputerach użytkowników prawdopodobnie wraz z aktualizacją Windowsa lub aktualizacją samego klienta OneDrive. Nie trzeba mieć Konta Microsoft, nie trzeba korzystać z OneDrive’a, nie trzeba nawet wiedzieć, że OneDrive jest w systemie - aplikacja i tak się pojawi.
OneDrive Photos nie jest osobnym programem, który można łatwo odinstalować. To część instalacji OneDrive’a, uruchamiana z pliku OneDrive.App.exe, podczas gdy klasyczny klient synchronizacji to OneDrive.exe. Dwa różne programy, jedna instalacja, zero kontroli po stronie użytkownika.
Aplikacja działa w oparciu o WebView2, czyli w praktyce jest webaplikacją w okienku Windowsa. To tłumaczy jej wygląd - przypomina nową wersję OneDrive.com, tylko w desktopowej ramce.
Co potrafi OneDrive Photos?
Tu robi się ciekawie, bo aplikacja nie jest zła. Problem w tym, że jest… zbędna.
OneDrive Photos automatycznie skanuje lokalne dyski w poszukiwaniu zdjęć. Bez logowania, bez konfiguracji, bez pytania. Po prostu zaczyna działać jak drugi Microsoft Photos.

Interfejs oferuje sekcje Chwile, Galeria, Kontakty, Albumy, Ulubione oraz Ten Komputer. Można zmieniać układ miniatur, gęstość widoku, rozmiar zdjęć. Po otwarciu fotografii dostępne są opcje edycji, udostępniania, drukowania, ustawiania jako tapeta czy blokada ekranu. Wszystko to, co już mamy w Microsoft Zdjęcia.
Po zalogowaniu do konta Microsoft aplikacja zamienia się w pełnoprawną galerię OneDrive’a, z wyszukiwaniem opartym na AI, OCR-em i automatycznym grupowaniem twarzy. Microsoft ostrzega, że dane biometryczne mogą podlegać regulacjom w niektórych regionach, ale zapewnia, że nie są udostępniane osobom trzecim.
Brzmi znajomo? Bo to wszystko już istnieje w Zdjęciach i w OneDrive.com.
Problem nie w tym, że aplikacja jest zła. Problem w tym, że pojawia się znikąd
Użytkownicy Windowsa od lat narzekają na nachalne promowanie OneDrive’a. Podczas instalacji systemu pojawiają się komunikaty zachęcające do włączenia backupu, a integracja z Eksploratorem plików jest tak głęboka, że trudno nie zauważyć chmurowej obecności Microsoftu.
Ale teraz Microsoft poszedł krok dalej: dorzucił kolejny element ekosystemu OneDrive’a bez pytania i bez możliwości usunięcia go osobno. Jeśli chcesz pozbyć się OneDrive Photos to musisz odinstalować cały OneDrive. A to oznacza utratę synchronizacji plików, kopii zapasowych i integracji z systemem.
OneDrive Photos nie jest katastrofą. Nie jest też rewolucją. To po prostu kolejna aplikacja, która pojawiła się w Windowsie bez pytania
Kolejny element układanki, w której Microsoft coraz mocniej popycha użytkowników w stronę chmury i usług online. Czy to kierunek, który wszystkim odpowiada? Zdecydowanie nie. Czy Microsoft się tym przejmuje? Cóż… historia Windowsa sugeruje, że raczej nie. Ale jedno jest pewne: jeśli następnym razem w Menu Start pojawi się nowa ikona to nie dziwimy się. Windows 11 lubi niespodzianki. Szkoda tylko, że nie zawsze są to te, na które czekamy.
Redaktor Spider's Web - ekspert w tematykach Microsoftu i RTV. Lubi oglądać się zarówno za siebie – wspominając przełomowe dokonania w informatyce – jak i przed siebie, będąc nieustannie ciekawym tego, co będzie dalej. Jego zainteresowania to przede wszystkim software: UI/UX, algorytmy, uczenie maszynowe, chmura czy sztuczna inteligencja. Nic dziwnego, że jako specjalizację obrał sobie pilnowanie firmy Microsoft. Uwielbia też sztukę gier i kina, przez co wyrósł na pasjonata sprzętu RTV – a i o technologii wspomnianych gier i filmów ma wiele ciekawego do opowiedzenia. Jego pierwsza obecność w mediach dotyczyła muzyki – współtworzył Overkill.pl. Ciąg dalszy jego rozwoju dotyczył już tylko nowych technologii. Zanim dołączył do zespołu Spider’s Web przez lata współtworzył CHIP.pl i Magazyn CHIP.